Spożywcy liczą na rządowe wsparcie

REDAKCJA
opublikowano: 08-09-2019, 22:00
aktualizacja: 10-09-2019, 09:18

Każdy z sektorów branży spożywczej ma własne bolączki. Każdy ma też swoje pomysły na ich rozwiązanie z pomocą władzy.

Złe lub nieskuteczne przepisy, wirusy, klęski żywiołowe, zły system współpracy i nierówno naliczany podatek — takie kwestie stoją na przeszkodzie rozwoju różnych części branży spożywczej. Zebraliśmy najważniejsze kwestie trapiące przedsiębiorców i zapytaliśmy ich samych, jakiej pomocy oczekiwaliby od polityków.

1. OWOCE

Główny problem: podaż, popyt i ceny

O polskich owocach i warzywach najgłośniej zrobiło się wraz z wprowadzeniem przez Rosję embarga w sierpniu 2014 r. I od tego czasu producenci m.in. jabłek, pomimo wielu akcji zachęcających do zwiększenia krajowej konsumpcji i szybkiego otwierania nowych rynków zbytu, narzekają na ceny i popyt. W gronie alarmujących o stratach są też m.in. plantatorzy porzeczek, niedotknięci przez embargo, ale przez wolumen produkcji, na który — zdaniem przetwarzających te owoce — nie ma aż takiego zbytu na świecie. W zeszłym roku wielu producentów różnych owoców wręcz zostawiło je na drzewach i krzakach, gdyż ceny skupu nie pokrywały kosztów produkcji i zbiorów.

Polityczne rozwiązanie problemu

MIROSŁAW MALISZEWSKI, Sadownicy RP

Rozwiązanie to z jednej strony praca nad embargiem — tzn. jego zniesieniem czy ograniczeniem, a może zmianą jego charakteru tak, by nasze owoce mogły wjeżdżać do Rosji. To wymaga politycznego działania. Potrzebna jest też zmiana przepisów prawa, by uprościć i przyspieszyć procedury związane z zatrudnianiem pracowników sezonowych, od których branża zależy. W końcu też potrzebna jest zmiana praktyki egzekwowania umów kontraktacyjnych. Co z tego, że są obowiązkowe, skoro nie są podpisywane przed sezonem, lecz w momencie lub po dostarczeniu towaru.

2. PRZETWÓRSTWO OWOCOWE I WARZYWNE

Główny problem: niewidoczni

Przetwórcza część owocowo-warzywnego biznesu pozostaje w odwiecznym sporze z producentami owoców — przede wszystkim o ceny w skupie. Plantatorzy i sadownicy zarzucają jej zaniżanie stawek i wyniszczanie polskiego rolnika, który jest skazany na sprzedaż im surowca. Wprowadzony obowiązek kontraktacji, a więc podpisywania umów przed dostawą, nie rozwiązał problemu. Przetwórcy co roku odpowiadają, że stawki wyznacza rynek, a brak zwiększonego popytu na koncentrat np. porzeczki sprawia, że nie są w stanie zapłacić więcej.

JULIAN PAWLAK, prezes Krajowej Unii Producentów Soków

Cała uwaga polityków zwrócona jest na rolników i ich los, a my pozostajemy na cenzurowanym. A przecież to, co wyprodukują rolnicy, w większości jest eksportowane w przetworzonej formie. Ważne jest więc skoordynowanie, zorganizowanie obu stron branży, czyli wspieranie rolnictwa i przetwórstwa razem, np. należy sprawdzać, na jakie owoce i w jakich wolumenach jest zapotrzebowanie na rynku światowym i dostosować produkcję do popytu. Postulujemy utworzenie przy resorcie rolnictwa departamentu przetwórstwa. Dziś to Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, ale nie również przetwórstwa.

3. PRZETWÓRSTWO SPOŻYWCZE

Główny problem: konkurencyjność i dostęp do surowców

Przetwórcy są dość stabilni w swoich żalach. Od lat powtarzają, że brakuje im większych wolumenów surowców, które byłby homogeniczne pod względem jakości. Do tego rok w rok narzekają na rosnące koszty wynagrodzeń i inne koszty produkcji, a to właśnie dzięki dobrej relacji ceny do jakości produktów rozwijają sprzedaż na rynkach eksportowych. Przyznają, że ich przewagi konkurencyjne topnieją.

ANDRZEJ GANTNER, wiceprezes Polskiej Federacji Producentów Żywności

Politycy powinni bardziej uwzględniać, że produkcja żywności to cały łańcuch. Działają tu nie tylko rolnicy, ale i przetwórcy, zaś przetwórstwo jest przemysłem i bardzo istotną częścią całej polskiej gospodarki. Potrzebne są więc rozwiązania, które będą równomiernie wspierać współpracę między stronami z uwzględnieniem uwarunkowań każdego z tych sektorów. Od lat postulujemy modernizację systemu handlu surowcami, tak żeby przemysł miał dostęp do dużych jednolitych partii surowców, bez bardzo kosztownego rozdrobnionego systemu skupu i pośrednictwa. Zapewnić to mogą wyłącznie spółdzielcze giełdy rolne, których właścicielami byliby rolnicy. Brakuje nam też należytej uważności ze strony polityków na wpływ wprowadzanych przepisów na konkurencyjność sektora przetwórczego — rosną koszty produkcji, koszty pracy i mediów, co obniża nasze możliwości konkurowania na rynku międzynarodowym. Każde wprowadzane rozwiązanie powinno być bezwzględnie poddawane bardzo szczegółowej ocenie, tzw. ocenie skutków regulacji opartej na niezależnych ekspertyzach. Potrzebna jest odbudowa znaczenia konsultacji społecznych oraz przywrócenie właściwej wagi uwagom i postulatom organizacji sektora przetwórczego.

4. PRZEMYSŁ MIĘSNY

Główny problem: ASF

Od lutego 2014 r., czyli od wykrycia wirusa ASF u padłych dzików na terenie Polski, producenci i przetwórcy wieprzowiny mają zablokowany eksport do wielu krajów pozaunijnych, w tym do Chin, które traktowane były jako najbardziej przyszłościowy kierunek zagranicznej sprzedaży. Kolejny rok nie przynosi większych zmian w walce z wirusem — w 2019 r. wprawdzie wykryto mniej ognisk, ale wirus pojawia się w coraz większych gospodarstwach i liczba likwidowanych zwierząt znacząco przewyższa wyniki z lat wcześniejszych.

Polityczne rozwiązanie problemu

WITOLD CHOIŃSKI, prezes Związku Polskie Mięso

Dla nas kluczowe jest, by rząd rozpoczął skuteczną walkę z ASF, stosując wszelakie dopuszczalne metody, z odstrzałem dzików włącznie. Powinien jednak także oferować odszkodowania nie tylko dla rolników (jak do tej pory), ale także dla przetwórców. Ci drudzy muszą na własny koszt wycofywać z obrotu mięso zakupione na farmie, na której już po zakupie stwierdzono występowanie wirusa. Konieczne jest powołanie odpowiedniego zespołu do walki z wirusem oraz doinwestowanie weterynarii, tzn. stworzenie miejsc pracy dla weterynarzy, którzy będą zajmować się przede wszystkim tym problemem.

5. DROBIARSTWO

Główny problem: najwięksi a nieważni

Polskie drobiarstwo od kilku już lat jest największe pod względem wielkości produkcji w Unii Europejskiej. Na szczyt czołówki przebiliśmy się ceną przy — jak podkreśla branża — jakości nie gorszej od droższej konkurencji. Równocześnie od lat słychać, że ta dobra passa musi się kiedyś skończyć, a na plecach czuć już oddech ukraińskiej konkurencji — tańszej i ze względu na niższe koszty siły roboczej, i ze względu na inne niż unijne obostrzenia produkcyjne. Branża przekonuje, że musi dalej inwestować i zwiększać skalę, żeby się na rynku utrzymać, ale jest hamowana przez prawo i protesty aktywistów.

PIOTR KULIKOWSKI, prezes Krajowej Rady Drobiarstwa

Potrzebujemy stabilności i przewidywalności, a wiec prawa, które jest jednoznaczne i pozwala przewidzieć, w jakim terminie i na jakich warunkach możemy działać i się rozwijać. To kwestia zmian w szeregu ustaw. Jednocześnie wraz ze wsparciem politycznym przy budowaniu relacji międzynarodowych — otwieraniu nowych rynków eksportu i rozwoju tych dotychczasowych — będziemy w stanie szybciej zwiększać sprzedaż zagraniczną, a tym samym więcej inwestować w Polsce, więcej płacić tu podatków i więcej zatrudniać. Jesteśmy najwięksi w UE, a nie czujemy się traktowani jak istotny element polskiej gospodarki.

6. ALKOHOLE MOCNE

Główny problem: poczucie dyskryminacji

Producenci wódki przekonują, że są traktowani gorzej niż wytwórcy innych alkoholi, zwłaszcza browarnicy, bo sposób naliczania akcyzy preferuje branżę piwną nawet wówczas, gdy ta produkuje piwo o wysokiej zawartości alkoholu. W przypadku piwa o wysokości podatku akcyzowego decyduje stopień Plato, czyli zawartość ekstraktu, a nie alkohol. Dlatego np. w przypadku mocnych piw niskiej jakości (a więc z niewielką zawartością ekstraktu) akcyza jest relatywnie niska. Branża spirytusowa wyliczyła wręcz, że gdyby policzyć akcyzę od zawartości alkoholu, jak w wódce, powinna być ona dla piwowarów 2,7 razy wyższa niż obecnie.

RYSZARD WORONOWICZ, rzecznik prasowy Związku Pracodawców Polski Przemysł Spirytusowy

Nasz główny apel do polityków i urzędników to taka zmiana prawa, która zrówna podstawę naliczania akcyzy, a w perspektywie kilkuletniej doprowadzi do tego, żeby podatek akcyzowy na wszystkie alkohole był taki sam. Alkohol to alkohol bez względu na to, pod jaką postacią go spożywamy.

7. MLECZARSTWO

Główny problem: górki i dołki

Mleczarze żyją od hossy do bessy i od bessy do hossy. Hossa cenowa zawsze trwa za krótko, bessa się przedłuża. Do tego, jak podkreślają, nie są w stanie na jedną i drugą wpłynąć, bo to rynek globalny i nawet cena lokalnie dostarczanego sera dojrzewającego jest zależna od światowej ceny takiego produktu.

WALDEMAR BROŚ, prezes Krajowego Związku Spółdzielni Mleczarskich

Potrzebujemy stabilizacji cen zbytu, np. poprzez przywrócenie mechanizmów interwencji na rynku mleka, takich jak wykup nadwyżek. Ponadto nierozwiązany jest problem dominacji sieci handlowych nad dostawcami. Handel dyktuje ceny, a ustawa o przewadze kontraktowej, która miała przeciwdziałać nieuczciwym praktykom i nadużywaniu pozycji rynkowej, nic tu nie zmieniła. Konieczne jest również wsparcie promocji spożycia mleka i przetworów na rynku krajowym.

8. SŁODYCZE

Główny problem: koszty, koszty, koszty

Producenci słodyczy od lat należą do przedsiębiorców najmniej narzekających na specyficzne, branżowe problemy. Wprawdzie obawiali się zalewu słodkich produktów z UE, ale tu sytuacja pozostaje unormowana, czy podatku od cukru — ale ten pozostał w sferze spekulacji.

MAREK PRZEŹDZIAK, prezes Polbisco Stowarzyszenia Polskich Producentów Wyrobów Czekoladowych i Cukierniczych

Kluczowa dla nas jest stabilność i bezpieczeństwo, jeżeli chodzi o stanowienie prawa i prowadzenie działalności. Nie mam na myśli czegoś specyficznego dla branży, ale np. drastyczny wzrost kosztów energii elektrycznej. Nie produkujemy z dnia na dzień, tylko robimy dłuższe plany, również te inwestycyjne. Ważna jest więc dla nas również przejrzysta polityka funkcjonowania handlu — np. wolne niedziele odbiły się na tej części branży, która wytwarza słodycze impulsowe (np. batony). Im rzadziej konsument bywa w sklepie, tym rzadziej je kupuje. Oczywiście nie rozłożyło to branży na łopatki, ale negatywnie odbiło się na wynikach niektórych graczy.

9. ROLNICTWO

Główny problem: przetwórstwo i klęski

Rolnictwu od zawsze problemów nastręcza pogoda.Przechodzą od klęski urodzaju w jednym roku do nieurodzaju w kolejnym. Narzekają na dociskające ich punkty skupu surowców i przetwórców, którzy nie liczą się z kosztami produkcji, tylko zaniżają stawki za towar, tłumacząc to grą popytu i podaży.

MARIAN SIKORA, przewodniczący Federacji Branżowych Związków Producentów Rolnych

Rolnikom potrzeba mniejszej zależności od przetwórców. Chcemy przy pomocy państwa kupić zakład przetwórczy, dzięki czemu moglibyśmy dostarczać na rynek produkty z większą wartością dodaną, a nie tylko surowce. Czekamy też na wprowadzanie idei umów kontraktacyjnych w życie — tzn. żeby przestały być tylko teorią i były ustalane ze związkami branżowymi, a nie pojedynczymi rolnikami, którzy mają mniejszą siłę negocjacyjną. Liczmy też na pomoc w ubezpieczaniu na okoliczność suszy itd. Dziś nie jesteśmy w stanie zapłacić stawek, których oczekują ubezpieczyciele, potrzebne jest ich urealnienie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: REDAKCJA

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu