Świat biznesu boi się dużego deficytu

Cezary Koprowicz
08-11-2000, 00:00

Świat biznesu boi się dużego deficytu

Przedsiębiorcy obawiają się, że twórcy przyszłego budżetu zbyt małą wagę przywiązują do deficytu. A to się zemści.

Wojciech Dziewulski prezes Bud-Banku

- Projekt budżetu ma jedną podstawową wadę: zbyt niski planowany deficyt budżetowy. W tegorocznym budżecie był on zaplanowany na poziomie 2,2 proc. Pomysł ministra Bauca, by w przyszłorocznym budżecie wynosił on 1,6 proc., jest według mnie zbyt ambitny. Forsowanie deficytu na proponowanym poziomie oznacza konieczność kolejnych redukcji wydatków. Najwięcej znowu stracą zapewne szkolnictwo i służba zdrowia. Zmniejszać deficyt powinniśmy stopniowo, np. w przyszłorocznym budżecie zaplanować go na 2 proc. Drugim mankamentem budżetu są wysokie wydatki na administrację centralną. Uważam też, że całkowite pokrycie w budżecie powinny mieć wydatki na MON. Dopóki będziemy latać na pożyczonych samolotach, trudno mówić o dobrze zorganizowanej obronności państwa.

Piotr Czyżak prezes Wielkopolskiego Centrum Leasingowego Herbico

- Największym zagrożeniem dla budżetu jest zbyt duży deficyt, co zwiększa ryzyko inflacyjne. Mam jednak nadzieję, że mimo wszystko będzie on minimalizowany, dzięki czemu zostaną obniżone koszty finansowania firm.

Andrzej Pawłowski dyrektor pionu zarządzania aktywami w PTE BIG Banku Gdańskiego

- Myślę, że siły polityczne wykażą się rozsądkiem w kwestii budżetu i że będzie on raczej restrykcyjny. Jeśli rzeczywiście tak się stanie, to fakt ten zostanie dobrze przyjęty za granicą i automatycznie wzrośnie społeczno-ekonomiczna ocena naszego kraju. Jestem przekonany, że projekt ten trzeba będzie skorygować, bo nie spodziewam się, że Skarb Państwa otrzyma tak wysokie środki z licencji za UMTS, jak się spodziewa.

Tomasz Orzeł analityk DM BIG BG

- Budżet państwa na 2001 rok narażony jest na kilka ryzyk. Mogą wystąpić trudności z prawidłowym oszacowaniem podatków pośrednich, zwłaszcza wielkości wpływów z VAT. Należy również liczyć się ze znaczącym wzrostem dotacji na rzecz ZUS. Dodatkowo, po stronie wpływów, rośnie ryzyko nieuzyskania planowanych kwot z licencji na UMTS. Wszystkie te czynniki mogą mieć istotny wpływ na całą gospodarkę, a więc i na rynek kapitałowy. Obecnie inwestorzy czekają na uchwalenie budżetu, gdyż w ich ocenie od jego kształtu będzie prawdopodobnie zależała w najbliższym czasie giełdowa koniunktura.

Tomasz Mazurczak dyrektor działu analiz DI BRE Banku

- Ciągle istotną determinantą koniunktury giełdowej jest projekt budżetu 2001. 9 listopada głosowana jest w Sejmie ustawa o VAT, podwyższająca stawki podatku na materiały budowlane. Gra idzie o kwoty rzędu 0,2 proc. PKB. Jednak Leszek Balcerowicz zapowiedział, ze maksymalny deficyt ekonomiczny budżetu, jaki UW gotowa jest poprzeć, to zaplanowane wcześniej 1,6 proc. PKB. Nieprzegłosowanie w Sejmie wspomnianej ustawy zmniejsza dochody budżetu i prawdopodobnie zwiększa deficyt ekonomiczny, co z kolei implikuje brak poparcia dla projektu ze strony UW, brak budżetu na przyszły rok (obowiązuje prowizorium) i wcześniejsze wybory parlamentarne.

Nie ma też widoków na zaostrzenie polityki fiskalnej. Są także duże szanse na złożenie projektu budżetu z „akceptowalnym deficytem”.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Cezary Koprowicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Świat biznesu boi się dużego deficytu