Szczyt za nami, czas znaleźć schronienie

Rynki akcji stoją u progu okresu słabszej koniunktury, oceniają uczestnicy debaty rynkowej „Pulsu Biznesu”

Zobacz więcej

MARNE POCIESZENIE: Uczestnicy debaty „Pulsu Biznesu” spodziewają się, że WIG20 znów będzie lepszy od innych indeksów giełdowych, ale oznaczać to będzie jedynie mniejszą skalę spadku. FOT. GK

Od 2009 r. indeks giełdy nowojorskiej S&P500 nie doświadczył bessy, rozumianej jako spadek od szczytu do dna o co najmniej 20 proc. Obecna korekta ma jednak potencjał, by przeistoczyć się w głębszą przecenę niż te z lat 2011-12 oraz 2015-16 — ostrzega Tomasz Tarczyński, prezes towarzystwa Opoka TFI.

— Za bessą przemawiają nasze modele alokacji aktywów w ramach cyklu koniunkturalnego, zgodnie z którymi teoretyczny moment szczytu koniunktury mamy już za sobą — przyznawał menedżer. Z tym niezbyt korzystnym obrazem perspektyw rynkowych zgodzili się pozostali uczestnicy debaty. Niepokoi mała przewidywalność działań Donalda Trumpa, zwłaszcza w perspektywie renegocjacji warunków handlu między głównymi gospodarkami, nasilanie się w skali globu presji inflacyjnej oraz związane z tym trzy lub cztery (wraz z lutową) podwyżki stóp Fedu — zauważał Szymon Juszczyk, zarządzający RDM WM. Banki centralne elastycznie reagują na zmiany koniunktury w gospodarkach, więc w razie potrzeby ograniczą skalę zaostrzenia polityki — uspokajał jednak Marcin Wlazło, wiceprezes TFI PZU.

— Z okresu bardzo rozgrzanej koniunktury gospodarczej przechodzimy do normalności, a ta w warunkach pokryzysowych oznacza na przykładzie strefy euro 1,5-procentowy wzrost gospodarczy. Osłabienie danych w porównaniu z wybujałymi oczekiwaniami oznacza, że w trwającym na giełdzie nowojorskiej strukturalnym rynku byka będziemy mieli do czynienia z cykliczną bessą — zapowiadał Marcin Wlazło.

Na co postawić

Specjaliści nie byli zgodni co do tego, które aktywa najlepiej ochronią kapitał w czasie słabszej koniunktury. Zdaniem Tomasza Tarczyńskiego, taką funkcję będzie spełniała gotówka w portfelu oraz dolar, pod którego umocnienie zaczęło grać zbyt wielu inwestorów, a to może skutkować poważniejszym odbiciem. Marcin Wlazło stawia tymczasem na fundusze obligacji rynków wschodzących, gdzie oczekiwane reformy powinny doprowadzić do spadku premii za ryzyko. Wśród dobrze rokujących rynków wymienił Brazylię, Argentynę, Turcję i RPA. Niewiele dobrych wiadomości specjaliści mieli dla inwestorów z warszawskiego parkietu. Na rynek nie będzie napływał ani kapitał z krajowych funduszy inwestycyjnych i emerytalnych (za sprawą odpływów związanych z mechanizmem suwaka), ani kapitał globalny (w związku ze słabszą koniunkturą na świecie) — zapowiada Marcin Wlazło.

Pozostali specjaliści zgodzili się, że WIG20, który od szczytu z końca stycznia znalazł się wśród dwóch najsłabszych głównych indeksów na świecie (z wyrażoną w dolarze stratą 16 proc.), powinien sobie wprawdzie zacząć radzić lepiej od indeksów innych giełd, jednak to marne pocieszenie przy spadkowych w skali globu perspektywach. Choć osłabł negatywny wpływ rynek oczekiwań co do finansowania budowy elektrowni atomowej przez spółki energetyczne oraz nastawienia do fuzji Orlenu z Lotosem, to w tym tygodniu pojawiły się doniesienia potwierdzające, że fundusze unijne zostaną uzależnione od przestrzegania zasad praworządności.

— Osłabienie złotego było reakcją właśnie na tę informację, a w dłuższej perspektywie znaczne uszczuplenie funduszy unijnych może oznaczać spadek zainteresowania globalnych inwestorów polskim rynkiem akcji — ostrzegł Szymon Juszczyk.

Graj na spadki

W najbliższych miesiącach na globalnych rynkach więcej będzie okazji do gry pod przecenę niż do zarabiania na długich pozycjach. Zdaniem specjalisty RDM WM, spory potencjał spadkowy tkwi w palladzie, metalu, którego ceny powiązane są z koniunkturą w branży motoryzacyjnej. Tomasz Tarczyński ostrzegł przed bańką w grupie największych spółek technologicznych, spośród których siedem największych odpowiada obecnie za 5,5 proc. łącznej kapitalizacji globalnych rynków akcji, co oznacza o dwie trzecie wyższy udział niż jeszcze na koniec 2014 r. Największe szanse na przejście suchą stopą przez okres dekoniunktury mają tymczasem niedowartościowane i nielubiane od dawna rynki. W tej roli Tomasz Tarczyński najchętniej obstawiał akcje z giełdy w Atenach i polskie spółki energetyczne. Faworytem Szymona Juszczyka, przy założeniu spokojnej sytuacji na tamtejszym rynku walutowym, są tymczasem akcje rosyjskie.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Szczyt za nami, czas znaleźć schronienie