Taxi z aplikacji wrzucają wyższy bieg

Taksówkowy rynek mobile dynamicznie rośnie — zapewniają główni jego uczestnicy. I ujawniają plany rozwoju

W Polsce większość kursów zamawianych jest przez centrale firm taksówkarskich, ale w kraju zadomowić zdążyli się już także przedstawiciele sektora mobilnych aplikacji do rezerwowania przejazdów. A z udostępnionych przez firmy danych wynika, że nie zamierzają go szybko opuszczać. iTaxi współpracuje obecnie z ok. 10 tys. kierowców w kraju. Działa w 150 polskich miastach, ale aktywność koncentruje głównie na Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Poznaniu i Trójmieście. Do niemieckiego mytaxi — jej konkurenta, który w Polsce zadebiutował pięć lat temu — w tym czasie dołączyło ponad 4,8 tys. licencjonowanych kierowców. Przejechali oni z pasażerami 53 mln km, a w 2017 r. odnotowali dwukrotne zwiększenie liczby kursów.

Zobacz więcej

BRAK KADR: Ciągłym wyzwaniem jest dla nas rekrutacja nowych kierowców, którzy będą spełniali standardy firmy. Będziemy intensywnie pracować nad ich szkoleniem — zapowiada Krzysztof Urban, dyrektor zarządzający mytaxi. [FOT. ARC] ARC

— Liczba taxi w Warszawie przekroczyła 11,5 tys. i jest zbliżona do Madrytu czy Paryża. Wraz z rynkiem taksówkowym rozwija się jednak szara strefa tworzona przez nielegalnych przewoźników bez uprawnień do zarobkowego przewozu osób, których w samej stolicy jest ponad 6 tys. To wyzwanie, z którym muszą zmierzyć się zwłaszcza rządzący, aby uregulowaćprzepisy w taki sposób, by równo podlegały im wszystkie podmioty wykonujące taką samą usługę przewozową — ostro komentuje Krzysztof Urban, dyrektor zarządzający mytaxi. Lech Kaniuk, prezes iTaxi, zauważa natomiast, że w najbliższym czasie sporo zyskają przewozy „z aplikacji”.

— Rynek aplikacji będzie rósł nie tylko dlatego, że są one wygodne. Bardzo prawdopodobne, że z czasem przestaniemy kupować auta na własność i coraz częściej będziemy korzystać z usług taxi czy firm carsharingowych. W dużych miastach taksówki są znacznie wygodniejszym rozwiązaniem niż prowadzenie własnego auta, z którym często wiąże się stanie w korkach, poszukiwanie parkingów czy stacji paliw — dodaje Lech Kaniuk, podsumowując rynkowe trendy.

Najbliższe plany

Już teraz mytaxi zapowiada na kolejny rok udostępnienie usługi w kolejnych trzech miastach, a pod uwagę bierze Wrocław, Łódź, Katowice i Poznań. iTaxi natomiast będzie zabiegać o umocnienie pozycji w segmencie B2B.

— W 2017 r. nawiązaliśmy współpracę z portami lotniczymi w Poznaniu oraz Lublinie i wkrótce planujemy objąć zasięgiem kolejne obszary, nie tylko na terenie Polski, ale również innych krajów europejskich. Wzbogacimy też flotę o nowoczesne, elektryczne pojazdy, które w znaczny sposób podniosą jakość świadczonych usług i będą bardziej ekologiczne. Pracujemy również nad rozwojem infrastruktury stacji ładowania elektrycznych aut — i już niedługo będą one dostępne u wybranych klientów. Chcemy również wybudować własne postoje z ładowarkami — zapowiada Lech Kaniuk. Obecnie mytaxi udostępnia 40 elektrycznych taksówek.

Na drugim biegunie

Spółkom tym, podobnie jak taksówkarzom korporacyjnym, po piętach depcze Uber. Działająca w wielu krajach firma technologiczna poprzez aplikację łączy pasażerów z kierowcami. Platforma została uaktywniona w ok. 600 miastach z ponad 70 krajów. W Polsce jest dostępna w Warszawie, Krakowie, Trójmieście, Wrocławiu, Poznaniu, Łodzi i na Śląsku.

— Polska jest trzecim co do wielkości rynkiem dla Ubera w Unii Europejskiej. Wybiera go ponad 1,5 mln Polaków. W Uberze nie ma anonimowości, a cena za każdy przejazd jest znana jeszcze przed jego rozpoczęciem. Widzimy, że dla mieszkańców polskich miast to istotne wartości — twierdzi Magdalena Szulc, szef komunikacji w Uber Polska.

Z przedstawionych przez firmę informacji wynika, że z jej aplikacji korzysta kilka tysięcy kierowców (ok. 20 proc. to byli bądź obecni taksówkarze). Badanie zrealizowane przez ORB International jesienią 2017 r. wskazuje, że ponad 30 proc. warszawiaków korzysta z Ubera, traktując go jako uzupełnienie sieci transportu miejskiego.

W sektorze aplikacji

Tomasz Woźniak, prezes Future Mind i szef grupy roboczej mobile w IAB Polska, zaznacza, że na krajowym rynku aplikacji do zamawiania przejazdów panuje spora konkurencja. Poza dwoma głównymi graczami — mytaxi i iTaxi, oraz kontrowersyjnym według wielu Uberem, miejsca dla siebie szukają również inne podmioty, jak Taxify. Własne aplikacje wprowadzać zaczynają również korporacje taksówkowe, np. EcoCar.

— Żadna z tych firm nie chwali się jednak liczbą klientów, poziomem przychodów czy udziałami w rynku. Trudno więc wywnioskować, na ile jest to opłacalny biznes. Niemniej jednak dla konsumentów jest to wygodna opcja, zdążyli się już do niej przyzwyczaić i ją polubić. Dodatkowo na rozwój tego segmentu, podobnie jak w przypadku carsharingu, pozytywnie wpływać będą działania podejmowane przez władze największych miast, których celem jest „wyprowadzenie” prywatnego transportu osobowego z centrów. Pamiętajmy, że na świecie uaktywnia się także trend, w myśl którego kierowcy rezygnują z posiadania własnych samochodów na rzecz wypożyczania ich, m.in. za pomocą aplikacji mobilnych — wyjaśnia Tomasz Woźniak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bełcik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Innowacji / Taxi z aplikacji wrzucają wyższy bieg