Ten się nie myli, kto nie robi innowacji

Patrycja Łuszczyk
12-07-2017, 22:00

Jak tchnąć w polskie firmy — małe i duże — ducha innowacyjności? Zachęcając do eksperymentów i wybaczając błędy. Przykład musi iść z góry

Czym jest innowacyjność? Czy to wyłączna domena internetowych gigantów, najlepiej z adresem w Dolinie Krzemowej? Odpowiedzi, m.in. na te pytania, szukali praktycy uczestniczący w piątkowej debacie w ramach projektu „PB” Zarządzanie po polsku, którego partnerem merytorycznym jest The Boston Consulting Group (BCG). Wnioski są pokrzepiające: innowacyjność to nie tylko Apple, Facebook czy Google. — W tegorocznym raporcie BCG rysuje obraz ściśle związany z branżami IT czy big data. Powinniśmy jednak zaznaczyć, że innowacyjność to nie tylko aplikacje — zauważył Marcin Jędrzejewski, partner i dyrektor zarządzający BCG.

Zobacz więcej

Fot. Grzegorz Kawecki

Ryzyko i rozsądek

Zdarza się, że prawdziwe innowacje rodzą się w małych firmach, a nawet mikroprzedsiębiorstwach. Problemem wielu polskich biznesów jest jednak stworzenie środowiska przyjaznego eksperymentowaniu. Potrzebna jest odwaga, bo innowacyjność zwykle kojarzy się albo ze spektakularnym sukcesem, albo z ogromną porażką. O wielkich przegranych zawsze mówi się najgłośniej, ale to tylko nieznaczny odsetek wszystkich niepowodzeń, z których większość nie musi oznaczać bankructwa. Ryzyko zawsze da się zminimalizować — twierdzą przedstawiciele funduszy inwestujących w innowacyjne projekty.

— Z definicji jesteśmy funduszem wysokiego ryzyka, ale nie wybieramy inwestycji przypadkowo. Analiza projektu i rynku, na którym ma on się pojawić, to nieodłączny element naszej pracy — podkreślił Wojciech Fedorowicz, partner zarządzający TDJ Pitango Ventures. — Nigdy nie budujemy wyceny spółki na założeniu, że zrewolucjonizuje ona rynek, a w efekcie urośnie od zera do bohatera. Tylko projekcja oparta na faktach i realne założenia wzrostu pozwalają ocenić, czy spółkajest warta inwestycji — zaznaczył Dariusz Pietrzak, wiceprezes Enterprise Investors.

Tor przeszkód

Co w polskich firmach nie sprzyja innowacyjności? Często problemem jest zarządzanie. Według raportu The Boston Consulting Group, największy wpływ na innowacyjność w firmie ma prezes — tak twierdzi 50 proc. respondentów. Zdaniem panelistów, to źle — siłą sprawczą powinni być pracownicy. Jeśli nie są, to albo dlatego, że im się nie chce, albo nie mają możliwości… popełniania błędów.

— Są dwie podstawowe kategorie barier. Jedną z nich są niewystarczające zasoby ludzkie, np. pracownicy, którzy nie są typem innowatorów. Drugą jest mentalny poziom gotowości do popełniania błędów. Czasem jest to znacznie większy problem niż wygospodarowanie funduszy. Bez chęci pracowników i przyzwolenia na pomyłki żadne pieniądze nie zrobią z nas innowacyjnej firmy — stwierdził Michał Jaskulski, dyrektor marketingu Black Red White. I tu pojawia się zadanie dla prezesów.

— Kulturę podejmowania, a wręcz celebrowania ryzyka tworzy przykład z góry. Wszyscy się potykają, ale to nie powinno nikogo zniechęcać do dalszego próbowania. Zarząd powinien jasno komunikować: „Jest zgoda, próbujcie” — dodał Michał Jaskulski. Najważniejsze dla innowacyjności firm jest więc pozytywne podejście prezesów, dyrektorów czy członków zarządu do proaktywności pracowników i zapewnienie im swobody działania.

— Musimy w firmie wygospodarować miejsce dla ludzi, którzy tworzą innowacje, i nie nasyłać na nich pracowników działających w myśl korporacyjnych zasad, nastawionych na mierzenie wszystkiego liczbami i wynikami. Nie zawsze od razu widać, czy projekt będzie się opłacał — podkreślił Tomasz Jarmicki, dyrektor Biura Badań i Innowacji w Departamencie Rozwoju i Innowacji Polskiej Grupy Energetycznej.

Wspólna decyzja

Miejsce na błędy to jednak za mało. Autorzy raportu BCG wśród barier wymieniają też kompetencje pracowników. Z tym problemem można sobie poradzić na różne sposoby.

— Jednym z rozwiązań jest tworzenie osobnych zespołów, które będą zajmowały się wyłącznie innowacjami. Będą sprawdzały rynek, współpracowały z pracownikami we wdrażaniu ich najlepszych pomysłów — zauważył Adam Jenkins, prezes firmy Work Service International. Innowacyjność wymaga też funduszy, które mogą się nie zwrócić. Strach przed utratą często niemałych pieniędzy może wręcz sparaliżować zarząd czy akcjonariuszy. Finansowanie innowacji może jednak okazać się kluczem do sukcesu. Tworzenie kapitału przeznaczonego wyłącznie na rozwój to szansa nie tylko na drobne usprawnienia, ale też wypłynięcie firmy na szerokie wody.

— Najważniejsze jest poinformowanie pracowników i interesariuszy o naszych działaniach. Jeśli innowacyjny projekt zostanie pozytywnie przyjęty, znacząco wzrosną szanse na realizację przełomowych rozwiązań. Tylko do 2022 r. PGNiG na badania, rozwój i innowacje przeznaczy 680 mln zł, w tym prawie 100 mln zł na nowe projekty oraz program InnVento, pierwszy inkubator dla start-upów w sektorze naftowo-gazowniczym — podkreślił Maciej Szota, dyrektor Departamentu Innowacji i Rozwoju Biznesu PGNiG.

Mierzalny efekt

Z raportu BCG wynika, że na świecie motorami innowacyjności są przede wszystkim laboratoria, inkubatory i big bata. W Polsce opiera się ona na sugestiach pracowników lub konsumentów i analizie konkurencji, a kluczowymi miernikami są sukces rynkowy i wzrost przychodów.

— Przedsiębiorcy zawsze szukają mierzalnych efektów. Niestety nie zawsze widać je od razu. Małe innowacje są potrzebne do budowania większych efektów, a na to potrzeba czasu — zauważył Dariusz Pietrzak. Tam, gdzie apetyt na przyszłe zyski nie równoważy strachu przed ryzykiem, czasem wtrąca się państwo. Władze wielu krajów na różne sposoby starają się pobudzać innowacyjność.

— Przykładem jest Izrael, ale bez działań rządowych nie byłoby też Facebooka czy Google’a — dodał Maciej Szota. Nie wszyscy pokładają wiarę w państwowych programach wsparcia, ale wszyscy zgodzili się, że sukces jest możliwy i da się go zmierzyć.

— Podstawowe mierniki sukcesu innowacyjności to fakt, czy nasza innowacja się przyjęła i działa, oraz ostateczna wycena firmy — zaznaczył Tomasz Jarmicki.

Wyścig technologiczny

Innowacje nie tylko usprawniają proste czynności. Czasem są niezbędne, by utrzymać się na rynku. Np. firmy oferujące usługi human resources coraz częściej proponują klientom aplikacje zamiast stacjonarnych szkoleń. — Nie sądzę, żeby Work Service International nagle stał się firmą tworzącą rozwiązania software i zaprzestał dostarczania pracowników. Dzisiaj łączymy ofertę, z którą wiele lat temu wchodziliśmy na rynek, z rozwiązaniami technologicznymi. Ten kierunek będzie się w przyszłości rozwijać i my też podążymy w tę stronę, ale nie oznacza to zmiany branży — powiedział Adam Jenkins. Również branża energetyczna przechodzi transformację. Zmiany zachodzące na polskim rynku węgla brunatnego są tego dobrym przykładem.

— W naszej branży mówi się, że kiedyś wszystko się skończy. PGE jest dowodem, że wszystko się zmienia. Potrzebujemy ciągłych modyfikacji procesów zachodzących w firmie i chociaż jest to mało spektakularne, ma wartość i potencjał. Oczywiście, obok głównego nurtu inwestycji poszukujemy też nowego biznesu, chociaż dzisiaj nie ma on jeszcze dużego znaczenia — zauważył Tomasz Jarmicki.

Wciąż zdarzają się sceptycy, mówiący o innowacjach z przymrużeniem oka, jak o modzie, która przeminie. Zdaniem panelistów, obecnie każdy przedsiębiorca musi jednak dopuszczać do świadomości możliwość zmiany modelu firmy. — Na przykładzie Kodaka i Nokii widać, że najważniejsze to nie przespać fali innowacji — powiedział Wojciech Fedorowicz.

Pokusa dla inwestora

Innowacja czasem zmienia życie milionów ludzi. Najczęściej jednak to modyfikacja czegoś, co już działa — mały krok do przodu, kosmetyczna poprawka, którą dostrzegają nieliczni.

— Gros innowacji to mniejsze, nie tak seksowne pomysły. Realizowane są głównie na poziomie wewnętrznym, technologicznym, a ich głównym celem jest optymalizacja — zauważył Michał Jaskulski.

— Innowacyjność dla PGNiG to podstawa. Dla każdego nowego odwiertu szukamy optymalizacji, więc nasi specjaliści codziennie stosują innowacyjne rozwiązania. Jednocześnie stale szukamy pomysłów wśród pracowników. Zachęcamy ich, by się nimi dzielili i razem z nami rozwijali tak ważny dla Polski sektor gospodarki — powiedział Maciej Szota. Czy takie drobne innowacje mogą być pokusą dla inwestorów? Czasem kuszący może być… ich głód.

— Czasem inwestujemy w przedsiębiorstwa, które są na rynku od dziesięcioleci i które na pierwszy rzut oka nie kojarzą się z dużą innowacyjnością. W ich przypadku nakłady na innowacje mogą konkurować o capex z inwestycjami w rozbudowę mocy produkcyjnych czy rozwój sieci sprzedaży. Innowacja w tym przypadku jest narzędziem i takie pragmatyczne podejście też jest bardzo ważne — zaznaczył Dariusz Pietrzak. Inni celują w spółki, które dopiero wkraczają na rynek, ale myślą globalnie, a innowacyjność jest podstawą ich działalności.

— Wybieramy innowacje typowo technologiczne. Szukamy projektów, które w niedługim czasie mogłyby trafić do Doliny Krzemowej i na amerykańską giełdę — powiedział Wojciech Fedorowicz.

Na własnym podwórku

Zdaniem Adama Jenkinsa, z innowacyjnością można się urodzić. Inaczej trzeba się jej nauczyć. Często sposobem na wprowadzanie jej do polskich organizacji jest delegowanie ludzi za granicę, żeby zdobyli wiedzę i umiejętności, które później przeszczepią na polskie podwórko. Uczestnicy dyskusji podkreślali jednak, że każde przedsiębiorstwo ma w szeregach potencjalnych innowatorów, którzy mogą usprawnić pracę całej firmy.

— Zazwyczaj kilka, może kilkanaście procent osób w organizacji to pracownicy, którzy mają potencjał do zmian i chcieliby je wdrażać. Największym wyzwaniem jest jednak wyłuskanie ich z całego systemu i umożliwienie działania — podkreślił Michał Jaskulski. Przedsiębiorstwa powinny korzystać ze wszystkich dostępnych źródeł innowacji i nie bać się podejmować ryzyka.

— Czy nie byłoby idealnie, gdyby w każdej firmie pracownicy mogli sprawdzić swoje pomysły bez obawy, że coś nie wyjdzie? Świadomość, że nieudana próba jest lekcją, a nie porażką, byłaby największą rewolucją — podsumował Adam Jenkins.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Patrycja Łuszczyk

Organizator

Puls Biznesu

Partner merytoryczny

BGC

Partnerzy

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Ten się nie myli, kto nie robi innowacji