To będzie najdłuższa hossa w historii

Rynek byka na globalnych rynkach akcji pozostanie niezagrożony jeszcze co najmniej do końca 2018 r., zapowiada Enrique Diaz-Alvarez z Ebury.

To może być najdłuższa hossa w historii giełdy nowojorskiej, mówi w rozmowie z „PB” specjalista międzynarodowej instytucji płatniczej. Rynki akcji wspierać będą nadal łagodna polityka pieniężna, brak poważniejszej nierównowagi w globalnej gospodarce oraz relatywnie niższe wyceny na tle obligacji. Nawet mimo podwyżek stóp Fedu koszt pieniądza w najważniejszych bankach centralnych jest średnio o około 3 pkt. proc. niższy od nominalnego wzrostu gospodarczego. Aby móc mówić o końcu ekspansywnej polityki, ta różnica musiałaby spaść do 1 pkt. proc., a do tego potrzebny byłby wzrost stóp o średnio 2 pkt., podobnej wielkości spadek inflacji lub dynamiki PKB lub kumulacja tych czynników.

— Polityka pieniężna mocno wspiera aktywa ryzykowne. Historia pokazuje, że w takich warunkach spowolnienie gospodarcze jest mało prawdopodobne — ocenia Enrique Diaz-Alvarez, główny analityk Ebury. Spółki z giełdy nowojorskiej są notowane przy najwyższym od 2002 r. wskaźniku cen do oczekiwanych zysków, który sięga 18,8. Mimo to — w przeciwieństwie do bańki z lat 90. — alternatywą jest inwestycja Polityka pieniężna mocno wspiera aktywa ryzykowne. Historia pokazuje, że w takich warunkach spowolnienie gospodarcze jest mało prawdopodobne.

Enrique Diaz-Alvarez, główny analityk Ebury w obligacje amerykańskiego skarbu oferujące zaledwie 2,1 proc. (pod koniec lat 90. rentowności były prawie trzykrotnie wyższe), zauważa specjalista. Zważywszy, że akcje oferują podobną stopę dywidendy, a dodatkowo dają ochronę przed inflacją, należy uznać je za znacznie bardziej atrakcyjne od obligacji, przekonuje Enrique Diaz-Alvarez.

Według niego w globalnej gospodarce nie widać poważniejszej nierównowagi, a na rynkach — baniek spekulacyjnych,mogących wykoleić hossę. Choć rynek byka w USA jest w powojennej historii już drugi pod względem długości, to to samo dotyczy ożywienia gospodarczego. Zdaniem specjalisty nie widać sygnałów, by hossa miała dobiec końca w ciągu najbliższych 18 miesięcy, a to oznaczałoby, że pod względem długości pobłaby rynek byka lat 90. Jako sygnału ostrzegawczego nie należy jeszcze traktować ostatnich słabszych danych z gospodarki amerykańskiej.

Od kryzysu finansowego obserwujesię cykliczność polegającą na tym, że pierwszy kwartał jest słabszy, a następnie koniunktura się poprawia. Choć wskaźnik niespodzianek w danych ekonomicznych dla Stanów Zjednoczonych znalazł się najniżej od sześciu lat, to na ryzyko recesji nie wskazują najszybciej reagujące dane, takie jak odczyty wniosków o zasiłek dla bezrobotnych.

— Ożywienie jest długie, ale wciąż bardzo stopniowe, więc nie trzeba się obawiać nagłego załamania koniunktury — zauważa Enrique Diaz-Alvarez. Relatywna atrakcyjność akcji na tle obligacji jest jeszcze bardziej widoczna na rynkach europejskich, gdzie rentowności papierów skarbowych są sztucznie zaniżane za sprawą skupu aktywów przez EBC.

Według specjalisty ostatnia przecena ropy to jedynie techniczna korekta, którą warto wykorzystać do zakupów. W obecnych warunkach przedział równowagi dla rynku ropy to przedział 50-55 USD za baryłkę, ocenia specjalista. Potencjalny wzrost rentowności obligacji 10-letnich USA do 4 proc. może jednak grozić głęboką korektą na rynku papierów skarbowych.

— Jeśli inflacja oraz wzrost gospodarczy dojdą do pożądanego przez Fed pułapu 2 proc., to punkt równowagi dla rentowności obligacji 10-letnich będzie leżeć bliżej 3,5-4,0 proc. niż obecnie notowanych 2,1 proc. — punktuje Enrique Diaz-Alvarez.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu