Trudna gra informacjami

Marek Rogalski – główny analityk walutowy DM BOŚ
opublikowano: 19-01-2022, 12:52

Rynek zaczyna być tak przekonany o tym, że FED mocno się pomylił w ocenach inflacji, że zaczyna wierzyć w to, że teraz decydenci zrobią wszystko, aby przywrócić swoją wiarygodność.

Czy jednak podwyżka stóp procentowych w marcu aż o 50 p.b. byłaby słusznym rozwiązaniem? Opinia wygłoszona jeszcze podczas weekendu przez Williama Ackmana ze znanego funduszu Pershing Square trafiła jednak na podatny grunt. Przeświadczenie, że Fed będzie mocno zdeterminowany w nadchodzących miesiącach jest duże - i to na tyle, że na oczekiwania nie wpływają kolejne sygnały zapowiadające wyhamowanie amerykańskiej gospodarki w I kwartale. Nie zapominajmy jednak o tym, że nie samym FED-em rynek żyje. Poprzeczka oczekiwań za chwilę zacznie być podbijana w przypadku innych banków centralnych. Nie jest, zatem powiedziane, że dolar musi pozostać silny.

Niemniej jednym z kluczowych aspektów są tak zwane uwarunkowania lokalne. W nasz region CEE3 właśnie uderzyła fala zakażeń Omikronem, a dodatkowo nerwowość podbija sprawa rosyjsko-ukraińska. Na piątek zaplanowane jest kolejne spotkanie na szczycie, tym razem szefów MSZ USA i Rosji, które jednak może nie rozładować napięcia. W przypadku Polski i Węgier możemy być też świadkami podbicia ryzyka politycznego, jeżeli prawdą jest to, co podał wczoraj Bloomberg w temacie planów całkowitego wstrzymania funduszy z UE (nie tylko środków na KPO). To swoista opcja atomowa ze strony Komisji Europejskiej, która jednak może być sprytnym zagraniem mającym wpłynąć na kampanię przed wyborami parlamentarnymi na Węgrzech, jakie odbędą się na wiosnę (jeżeli wątek relacji z UE stanie się główną osią politycznego sporu, to może to przyspieszyć kompromis z Brukselą).

Sytuacja na rynkach 19 stycznia

Dolar nieznacznie cofa sie w środę po wyraźnym umocnieniu we wtorek, na które złożyło się wiele czynników. Rynki coraz bardziej boją się determinacji Fed w temacie podwyżek stóp procentowych w tym roku niezależnie od sygnałów, które mogą wskazywać na pewne wyhamowanie wzrostu gospodarczego - wczoraj zaczęły przebijać się głosy, że marcowa podwyżka stóp może wynieść nawet 50 p.b., a w międzyczasie otrzymaliśmy fatalne dane z Nowego Jorku - indeks aktywności NY Fed Mfg. po raz pierwszy od kilkunastu miesięcy osiągnął w styczniu ujemną wartość. Nadal widać zwyżki rentowności obligacji (10-letnie treasuries są już po 1,88 proc.). To wszystko mocno uderza w Wall Street, na co składają się też niepokojące doniesienia ze spółek, które raportują o gorszych perspektywach. Rozlewający się tryb risk-off nie szkodzi ropie, która systematycznie drożeje - wprawdzie dzisiejsza zwyżka to efekt eksplozji rurociągu, który transportuje ropę z Iraku do Turcji, ale kilka dni wcześniej mieliśmy przecież optymistyczne prognozy dla tego rynku na ten i przyszły rok od Goldman Sachs. Tyle, że drożejąca ropa napędza tylko problemy o których mowa była na początku - podbija inflację, generuje większe koszty dla firm, ale przede wszystkim kreuje coraz większe oczekiwania wobec działań banków centralnych - podwyżki stóp za wszelką cenę?

Dzisiaj w czołówce zyskujących walut znalazł się dolar nowozelandzki. To wynik opinii lokalnego ANZ Banku, którego zdaniem stopa OCR wynosząca obecnie 0,75 proc. może sięgnąć 3,00 proc. w kwietniu 2023 r., co oznaczałoby podwyżki stóp praktycznie na każdym posiedzeniu banku centralnego. W tym kontekście na znaczeniu mogą zyskać publikowane 26 stycznia dane o kwartalnej inflacji CPI. Dzisiaj w centrum uwagi będzie też funt - dane o grudniowej inflacji CPI wypadły powyżej prognoz, co może podbijać oczekiwania wobec działań Banku Anglii. Wprawdzie doniesienia płynące z Partii Konserwatywnej są takie, że być może uda się znaleźć wymagane 54 podpisów do tego, aby podjąć procedurę głosowania nad przyszłością premiera Borisa Johnsona, ale małe są szanse na faktyczną zmianę lidera. Warto będzie śledzić też dolara kanadyjskiego ze względu na spodziewane o godz. 14:30 dane o grudniowej inflacji CPI i ich kontekst wobec działań Banku Kanady na stopach procentowych. W centrum uwagi pozostanie też euro ze względu na jutrzejsze posiedzenie ECB.

EURUSD - ECB nie musi zaszkodzić euro

EURUSD wczoraj cofnął się głębiej schodząc poniżej wsparć przy 1,1370. Przed czwartkowym posiedzeniem Europejskiego Banku Centralnego popyt na euro był mniejszy, a z kolei dolar był silny na szerokim rynku za sprawą oczekiwań, co do determinacji FED w temacie podwyżek stóp procentowych. Wyraźnie rosnące rentowności amerykańskich obligacji, które wróciły do poziomów sprzed pandemii nakręcają dolara, ale inicjują też pewne przesunięcia na globalnym rynku długu. Uwagę zwraca wybicie się rentowności 10-letnich obligacji Niemiec ponad poziom zera, co tym samym jest powrotem w okolice późnej wiosny 2019 r., a więc okresu znacznie przed pandemią COVID. Czy to sygnał, że rynki będą coraz mniej wierzyć w "gołębią" narrację płynącą z ECB? Niewykluczone. Zresztą pewne działania idące w stronę normalizacji polityki zostały już zapowiedziane - wiosną wygaśnie pandemiczny skup w ramach PEPP, a program APP też będzie w kolejnych miesiącach redukowany. Pozostaje tylko kwestia terminu pierwszej podwyżki stóp, niewykluczone, że dyskusja w tym temacie nasili się już podczas wakacji.

Wykres dzienny EURUSD

W średnim terminie EURUSD stoi przed większym odreagowaniem w górę na co wskazuje tygodniowy układ EURUSD. W krótkim terminie ostatnia przecena powinna zostać powstrzymana w okolicach 1,13, gdzie można zlokalizować lokalne wsparcie. Spadki na Wall Street mogą nieco wyhamować, co zredukuje presję na zwyżkę dolara z tego tytułu (ucieczka od ryzyka do bezpiecznych przystani).

Wykres tygodniowy EURUSD

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane