Ulga od ZUS ma zachęcić do biznesu

opublikowano: 29-03-2017, 22:00

Propozycje resortu rozwoju, aby ograniczyć obciążenia daniną na ubezpieczenia społeczne, mają wielu zwolenników. Ale jedna z nich może zwiększyć szarą strefę

Początki działalności gospodarczej mają być wolne od opłat odprowadzanych do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (ZUS). Osoby startujące z biznesem przez pierwsze pół roku zostaną zwolnione z obciążenia tą daniną. Niektórzy działający na rynku otrzymają nawet dłuższe zwolnienie — będzie to zależeć przede wszystkim od wysokości osiąganych dochodów.

Dobry pomysł

Minister rozwoju i finansów chce w ten sposób zachęcać do prowadzenia własnego biznesu, a także powrotu do niego po przerwie. Jednych i drugich zamierza uwolnić od obciążeń zusowskich, na które wielu przedsiębiorców narzeka od lat — i proponuje tzw. ulgę na start. W projekcie przyszłej ustawy — Prawo przedsiębiorców, czołowej w pakiecie Konstytucji biznesu przewidziano taki przywilej dla przedsiębiorcy będącego osobą fizyczną, który po raz pierwszy podejmie działalność gospodarczą albo ponownie uruchomi swoją firmę po upływie co najmniej 60 miesięcy. Jest jednak warunek — że nie będzie jej wykonywał dla pracodawcy, na rzecz którego przed dniem rozpoczęcia działalności gospodarczej, w bieżącym lub w poprzednim roku kalendarzowym pracował na etacie lub na podstawie spółdzielczego stosunku pracy i zajmował się tym, co wejdzie w zakres prowadzonej działalności gospodarczej.

Spełnienie tych wymagań da mu prawo do niepodlegania obowiązkowym ubezpieczeniom społecznym przez sześć miesięcy. Okres ten ma być liczony od momentu faktycznego startu, określonego przez autora projektu jako dokonanie pierwszej czynności w obrocie gospodarczym bezpośrednio związanej z przedmiotem zadeklarowanej działalności gospodarczej. Władze i przedsiębiorcy zrzeszeni w Business Centre Club (BCC) przyjmują propozycję tej ulgi pozytywnie. Przypominają, że w obecnych realiach po spełnieniu określonych warunków ustawowych nowi przedsiębiorcy (lub otwierający działalność gospodarczą po upływie określonego czasu) mają możliwość skorzystania z preferencyjnych składek na ubezpieczenia społeczne w pierwszych dwóch latach jej prowadzenia, ale nawet ta obniżona może stanowić barierę dla małych przedsiębiorców — i w wielu przypadkach tak jest.

— W naszej ocenie proponowane zmiany będą miały pozytywny wpływ na propagowanie przedsiębiorczości wśród społeczeństwa — czytamy w opinii podpisanej przez Marka Goliszewskiego, prezesa BCC, i dr Irenę Ożóg, eksperta BCC ds. prawa podatkowego. BCC ma jednak postulat, aby tę ulgę dodatkowo wzmocnić. Według przedsiębiorców, należałoby zawęzić do bieżącego roku kalendarzowego ograniczenie dotyczące wykonywania na umowie o pracę czy spółdzielczej czynności wchodzących w zakres podjętej działalności gospodarczej prowadzonej na rzecz byłego pracodawcy. Pozytywnie postrzega ten pomysł również Krzysztof Borkowski, konsultant w Crido Taxand. Zwraca przy tym uwagę, że ulga na start będzie dobrowolna, a przedsiębiorca powinien mieć świadomość, że niepłacenie składek spowoduje brak prawa do świadczeń za ten okres w przyszłości. Jednocześnie podkreśla, że po skorzystaniu z tego przywileju też będzie można rozliczać składki preferencyjnie, bo przez kolejne dwa lata takiemu przedsiębiorcy ma przysługiwać obecna wspomniana przez BCC ulga, tzw. małego ZUS.

Krzysztof Borkowski ma ponadto nadzieję, że w życie wejdzie też jeszcze jedna propozycja zapowiedziana przez resort rozwoju, nie zawarta jednak w projektowanym Prawie przedsiębiorców. Ma ona dotyczyć mikrofirm o przychodach poniżej 5 tys. zł miesięcznie. Według założeń składka na ubezpieczenia społeczne będzie zwiększać się odpowiednio do wzrostu przychodów. Przy kwocie 1 tys. zł wynosiłaby ok. 200 zł miesięcznie, a przy wyższych rosłaby aż do obecnej granicy, czyli ok. 1,2 tys. zł miesięcznie przy przychodach wynoszących 5 tys. zł.

Poza rejestrem

Mniej pozytywnych opinii zbiera pomysł, aby uregulować w polskim prawie działalność nierejestrową — przez wprowadzenie zasady, że nie jest ona uważana za działalność gospodarczą. Dotyczyłoby to przedsiębiorców o przychodach nieprzekraczających 50 proc. minimalnego wynagrodzenia za pracę. Obecnie płaca ta wynosi 2 tys. zł, czyli nierejestrowy przychód wyniósłby 1 tys. zł. Takie osoby nie musiałyby rejestrować działalności, a w konsekwencji nie płaciłyby również składek na ZUS. Przeciwny temu rozwiązaniu jest Związek Rzemiosła Polskiego (ZRP), o czym niedawno pisaliśmy w „Pulsie Biznesu”. Jerzy Bartnik, prezes związku, podkreśla, że nieuznawanie biznesów o niewielkich rozmiarach za działalność gospodarczą będzie rodziło wiele wątpliwości interpretacyjnych, szczególnie gdy takie usługi będą wykonywane na rzecz przedsiębiorców i osób prawnych. Może być kłopot z ustaleniem, czy np. nie są one świadczone na podstawie umowy-zlecenia, co wiąże się z obowiązkiem odprowadzenia składek ZUS.

— Zresztą nie widzimy powodów, aby świadczenie usług przynoszących 1 tys. zł miesięcznego przychodu miało być traktowane inaczej fiskalnie i pod kątem obowiązków ubezpieczeniowych wobec zwykłej działalności gospodarczej. Wprowadzenie takiej regulacji zostanie odebrane przez mikroprzedsiębiorców jako ułatwienie dla pewnej grupy podmiotów prowadzenia działalności w szarej strefie — twierdzi prezes ZRP. W uzasadnieniu do projektu podkreślono, że ta nierejestrowa działalność nie będzie wpływać na sektor finansów publicznych. Przychody z niej będą przychodami z tzw. innych źródeł, czyli będą podlegać podatkowi dochodowemu.

Duży minus

Działalność taka ma być uznawana za działalność gospodarczą wówczas, gdy osoba ją wykonująca postanowi zgłosić ją do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej (CEIDG), co wiąże się z podleganiem obowiązkowemu ubezpieczeniu społecznemu oraz zdrowotnemu. Obecnie musi tam być wpisana każda działalność zarobkowa wykonywana w sposób zorganizowany i ciągły.

— Wydaje się, że intencją jest zatem, aby taki przedsiębiorca nie musiał zgłaszać swojego biznesu do urzędu skarbowego czy do ZUS. To zdecydowanie ułatwi życie wszystkim tym, którzy osiągają najniższe przychody z działalności gospodarczej, niewystarczające na pokrycie choćby składek zusowskich. Obecnie wynoszą one ok. 1,2 tys. zł, a niecałe 500 zł w przypadku nowych przedsiębiorców. Zmiana taka odciąży także organy administracji, które będą mogły zająć się kontrolą i ewidencją większych firm — a więc takich, które są istotniejsze z punktu widzenia interesu państwa. W takim ujęciu jest to zmiana zdecydowanie na plus, którą odczują dorabiający sobie studenci, emeryci czy drobni wytwórcy — ocenia Mateusz Brodnicki, radca prawny, partner Kancelarii Prawnej Filipiak Babicz.

Dostrzega jednak także poważne zagrożenia w tym rozwiązaniu.

— Może ono wypchnąć takich nierejestrowanych przedsiębiorców poza system ubezpieczeń społecznych, co będzie miało skutki fiskalne już w niedalekiej przyszłości. ZUS prognozuje, że w 2018 r. w jego budżecie zabraknie ok. 63 mld zł na emerytury. Będą także skutki społeczne w postaci osób bez prawa do emerytury. Wydaje się, że opracowywany obecnie przez resort pracy program „1000+”, czyli zapowiadane emerytury obywatelskie w wysokości 1 tys. zł dla każdego po osiągnięciu określonego wieku, nie rozwiąże tego problemu, o ile wręcz go nie pogłębi — zwraca uwagę radca. Podziela też obawy przedstawiciela środowiska rzemiosła, że istnieje zagrożenie wzrostu szarej strefy i zaprzestania ewidencjonowania przychodów przez przedsiębiorców w celu uniknięcia obowiązku rejestracji.

— Mając na uwadze, że niektórzy pracodawcy już dziś obchodzą zapisy ustawy o minimalnym wynagrodzeniu za pracę czy minimalnej stawce godzinowej przy umowie-zleceniu, łatwo sobie wyobrazić rzesze najniżej wynagradzanych pracowników działających jako niezarejestrowani przedsiębiorcy z przychodem w wysokości 999 zł i brakiem tytułu do ubezpieczeń społecznych — prognozuje Mateusz Brodnicki. Uważa jednak, że z pełną analizą skutków proponowanych przepisów należy poczekać, gdyż ich ostateczna treść zazwyczaj znacznie różni się od projektowanych.

200 tys. Tylu przedsiębiorców rocznie spełnia kryteria ulgi na start — wynika z szacunków resortu rozwoju na podstawie danych ZUS dotyczących osób rozpoczynających działalności i korzystających z ulgi tzw. małego ZUS.

396 mln zł Na taką kwotę wyliczył resort rozwoju łączne oszczędności (w trzecim roku od wejścia w życie zmian) przedsiębiorców, którzy skorzystają z „ulgi na start” i będą potem kontynuować działalność objętą ulgą „mały ZUS”, w pierwszym roku miałoby to być 195 mln zł.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Iwona Jackowska

Polecane