Ułomna nowelizacja

Witold Modzelewski
06-10-2008, 00:00

Niedługo wejdzie w życie kolejna zmiana ustawy o VAT. Poprzedni Sejm biedził się nad "kompleksową" nowelizacją ponad rok — aby w ostatniej chwili wyrzucić ją do kosza. Sejm obecny połączył wiele projektów rządowych i poselskich — i wszystko wskazuje, że jeszcze w tym roku jego dorobek stanie się prawem. Diabeł tkwi oczywiście w szczegółach, na których się potykamy. W tym wypadku grożą nam ustawowe potknięcia, narażające budżet na utratę znacznych dochodów. Wspomnę tylko o pięciu najważniejszych błędach projektowanej nowelizacji.

Nonsensem pierwszym jest obowiązkowa przeróbka wszystkich programów wystawiania faktur ze względu na wprowadzenie nowych kursów walutowych w przypadku wierzytelności i zobowiązań wyrażanych w walutach obcych. Zasadą ma być tzw. kurs wigilijny NBP powstania obowiązku podatkowego. Dla wielu firm będzie to przepis niewykonalny, faktury bowiem wystawia się ze znacznym wyprzedzeniem przed wspomnianą datą. Skąd podatnik ma znać kurs, który NBP ustali np. za 30 dni?

Po drugie — rozszerzając prawa podatnika do odliczenia VAT na wszystkie wydatki niebędące kosztem uzyskania przychodów, pozostawia się obchodzący dziesięciolecie zakaz odliczania usług noclegowych i gastronomicznych. Ten nonsens od lat jest skutecznie obchodzony dzięki samemu prawodawcy, który z gastronomii wydzielił katering.

Trzeci błąd polega na tym, że wprowadzając możliwość tworzenia tzw. magazynów konsygnacyjnych, w których obcy podmiot będzie mógł na terenie Polski przechowywać swoje towary, nie wprowadza się nawet minimalnych zabezpieczeń przed ich pozornym wywozem. W majestacie polskiego prawa towary te będą bez podatku do nas przywożone, a następnie, również bez podatku, zabierane z magazynu przez właściciela, który bez żadnej kontroli i znowu bez podatku może je sprzedać za rogiem ulicy.

Przy okazji skreśla się ważne dla podatników prawa do odliczania od: aportów pochodzących z zagranicy, leasingu finansowego, przy nabyciu towarów od komisanta oraz przy tzw. nietransakcyjnym przywozie z UE. Te skreślenia można sensownie zinterpretować w ten sposób, że mimo braku przepisów prawa te nie zostaną zlikwidowane. Niestety, podatnicy nadal będą skazani na wieloletnie spory z fiskusem, których wynik pozostaje niewiadomą.

Wreszcie błąd piąty — formalne objęcie gier losowych i zakładów wzajemnych oraz gier na automatach VAT, bez niezbędnych przepisów szczegółowych powodować będzie, że organizatorzy tych gier będą musieli bez sensu prowadzić ewidencję obrotów z tytułu VAT, a nawet grozić im będzie stosowanie kas rejestrujących. Ciekawe, jak twórcy tych przepisów wyobrażają sobie ewidencję obrotów z tytułu zakupu żetonów przez gracza.

Dlaczego parlament uchwala takie złe przepisy? Politycy nie muszą się znać na szczegółach — główną rolę powinni tu odegrać lojalni i działający w interesie publicznym eksperci, którzy w odpowiedniej chwili chwycą prawodawcę za rękę. I to jest najsłabsze ogniwo. Dopóki jednak tworzenie prawa pozostanie pod wpływem "biznesu podatkowego", nic się tu nie poprawi.

Witold Modzelewski

prezes Instytutu Studiów Podatkowych

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Witold Modzelewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Ułomna nowelizacja