Uparci jak posły

Jacek Zalewski
01-02-2005, 00:00

Jak partia mówi,że nie da, to nie da, a jak mówi, że da, to mówi! Prześmiewcze hasło z polityczną brodą zachowuje aktualność i ma przed sobą długą przyszłość. Wczoraj twórczo nawiązał do niego Sojusz Lewicy Demokratycznej, który sprzeniewierzył się własnemu programowi wyborczemu z roku 2001 oraz późniejszym wielokrotnym obietnicom. Rada Krajowa podjęła głosami 78:22 decyzję o dotrwaniu posłów Sojuszu do wyborów na jesieni, co oznacza automatycznie dotrwanie całego Sejmu, albowiem bez klubu SLD niemożliwe jest uzbieranie 307 głosów za skróceniem kadencji.

Dla nas decyzja SLD nie jest oczywiście żadnym zaskoczeniem, albowiem ka-lendarzową kartkę z datą 25 września 2005 r. (to pierwsza niedziela po upływie pełnej kadencji, czyli najbardziej realny termin wyborów) „Puls Biznesu” wydrukował już ponad rok temu. Co najwyżej mogą zdumiewać podawane przez różnych SLD-owskich notabli pokrętne uzasadnienia. Rekord pobił chyba podkarpacki baron Krzysztof Martens, według którego Sojusz to obecnie „jagnię, na które czyha wataha wilków” (w domyśle — krwiożercza prawica). Wczoraj jagnię obleciał tak wielki tchórz, że na Radzie Krajowej uciekło się nawet do głosowania tajnego...

Osobiście liczyłem — mimo wszystko! — na inną postawę Leszka Millera. Przez ostatnie półtora roku wielokrotnie słyszałem z jego ust poparcie dla skrócenia kadencji Sejmu i przeprowadzenia wyborów w czerwcu. Premier potwierdził to również, udzielając „PB” ostatniego swojego wywiadu przed odejściem z urzędu. Opierając się na tych deklaracjach, raz nawet oznajmiłem w tytule komentarza, iż jeden poseł chętny do skrócenia kadencji już jest i wystarczy znaleźć jeszcze tylko 306... Wczoraj jednak Miller czarno na białym potwierdził poziom swego zakłamania — zdecydowanie opowiedział się za jesienią.

Niechęć do skrócenia o całe trzy miesiące pobierania poselskich pensji (równych wiceministerialnym) i diet, zachowania immunitetu oraz wielu innych przywilejów jest wyróżnikiem nie tylko Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Po wczorajszej decyzji Rady Krajowej, kamienie spadły z serc posłów wszystkich ugrupowań, a zwłaszcza tzw. sejmowego planktonu. Ponieważ już wiadomo, jak zachowa się klub SLD, wszyscy inni mogą uciszyć swoje sumienia głosowaniem za skróceniem kadencji — z absolutną pewnością, iż właśnie nie zostanie ona skrócona. W ten sposób będzie i wilk syty, i jagnię całe...

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Uparci jak posły