Urzędnik może się mylić, a przedsiębiorca jest winien

Kamil Kosiński
22-11-2011, 00:00

Biznesmeni ponoszą konsekwencje sprzecznych orzeczeń skarbówki

Wyemitowany w ostatnią niedzielę w telewizji Polsat odcinek programu „Państwo w państwie” poświęcony był upadkowi biura turystycznego Big Blue, prowadzonego przez Pawła Michalskiego i Marcina Kołodziejczyka.

— To było jedyne bankructwo w Polsce, w którym firma była na tyle ubezpieczona, żeby wszyscy turyści, którzy nie wylecieli, dostali 100 proc. zwrotu wpłaconych pieniędzy. Ci, którzy musieli skrócić urlop, dostali proporcjonalny zwrot — przypominał Marcin Kołodziejczyk.

Powstałe w 1997 r. biuro podróży upadło przez sposób naliczania podatku VAT. Kilkakrotne kontrole potwierdzały, że robi to prawidłowo. Aż w końcu przyszła kontrola, która miała inne zdanie. Pod skrajnie różnymi stanowiskami podpisywał się ten sam urzędnik — Andrzej Włodarczyk, szef jeleniogórskiego Urzędu Kontroli Skarbowej. W programie nie chciał się wypowiadać. Domiar z odsetkami i 30-procentową sankcją sprawił, że firma stała się winna fiskusowi 8 mln zł.

— Nagle okazuje się, że jedyną władzą w Polsce jest jakiś urzędnik. Z całym szacunkiem dla urzędnika, ale nie ma ministra, nikt go nie nadzoruje. Kiedyś byłem po tamtej stronie i wydawałoby mi się, że minister, gdyby się o czymś takim dowiedział, powinien interweniować. Jak to jest, że jego ludzie przez kilka lat mówią, że jest w porządku, a potem nagle zmieniają zdanie — komentował sprawę Witold Modzelewski, obecnie doradca finansowy, kiedyś wiceminister finansów.

— Nawet najlepszy minister nie może ręcznie wpływać na podejmowane decyzje. Instancją rozstrzygającą o prawidłowości postępowania ma być sąd — oponowała Julia Pitera, posłanka Platformy Obywatelskiej.

Wyrok zapadł

W sądzie właściciele Big Blue przegrali — zarówno sprawę podatkową, jak i karną, związaną z przedłużaniem działalności firmy. Prokurator uznał, że przez fakt, iż od razu nie zgłosili wniosku o upadłość, działali na szkodę kontrahentów. Doprowadzili bowiem do utraty płynności finansowej. Szefowie Big Blue uważali, że uratują firmę.

Twierdzą, że takie postępowanie sugerował im Jan Krzyżak, szef wrocławskiej Izby Skarbowej. Miał im mówić: „Panowie, ja was przyjmuję, wysłuchuję, staram się zrozumieć i pomóc, a wy zamierzacie uciekać, składając wniosek o upadłość? Proszę tego nie robić”. Jan Krzyżak został wkrótce szefem urzędu skarbowego, który miał egzekwować kary od Big Blue. Zablokował firmie rachunki bankowe z 2 mln zł, co było bezpośrednią przyczyną utraty płynności finansowej.

— Osoby dobrze nam życzące radziły, byśmy złożyli wniosek o upadłość. Byłbym wtedy zwolniony z odpowiedzialności. Podjęliśmy ze wspólnikiem świadomą decyzję, żeby kontynuować działalność na podstawie podpisanych umów i dopiero po sezonie dokończyć spór z organami podatkowymi — wspominał Marcin Kołodziejczyk.

Co ciekawe, sąd ich skazał, mimo że dziś sam przyznaje, iż opinia biegłej, na której oparty był akt oskarżenia, była wątpliwa.

— W toku postępowania przed sądem okazało się, że opinia wzbudza wątpliwości. I natury merytorycznej, i natury formalnej— przyznał w programie Andrzej Wieja, rzecznik Sądu Okręgowego w Jeleniej Górze.

Współwłaściciel Big Blue opisywał, na czym miał polegać błąd biegłej. Dane z systemu finansowo-księgowego firmy zostały skopiowane na dyski CD. Biegła miała nie wziąć pod uwagę tej dokumentacji.

— W toku postępowania, przed sądem udało mi się udowodnić, że biegła nigdy nie była w posiadaniu tych dysków i nigdy z nich nie korzystała. Biegła kłamała — nie przebierał w słowach Marcin Kołodziejczyk. — Kiedy rozpoczął się proces, wydawało mi się, że to formalność. Rozmawiając ze wspólnikiem, mówiłem, że to jest OK, że sprawa zostanie wyjaśniona przez sąd. Nikt nie będzie mówił, że kogoś oszukaliśmy — wspominał Paweł Michalski.

Jak z filmu Barei

Gdyby nie jej finał, cała sprawa naliczania podatków przez Big Blue zakrawałaby na absurd. Fiskus zakwestionował bowiem stosowanie zerowej stawki VAT na przeloty czarterowe i 7-procentowej na sam pobyt za granicą. Przelot jako integralna część pakietu turystycznego powinien być również objęty 7-procentowym VAT. Prowadzący program Przemysław Talkowski zwrócił jednak uwagę, że Big Blue umożliwiało wykupienie samego przelotu i zorganizowanie sobie pobytu na własną rękę, jak i organizację samych noclegów bez transportu.

— Wyobraź sobie, że przychodzisz do kawiarni i chcesz się napić kawy. Kelner mówi, że jak chcesz zamówić kawę to musisz także zamówić wuzetkę. Zestaw obowiązkowy. I wcale nie dlatego, że lokal bije się o „Złotą patelnię”, ale urząd skarbowy tak każe, bo jak się sprzeda dwa produkty, to zapłaci się większy podatek — komentował prezenter Polsatu.

„Państwo w państwie”

Program tworzony przez redakcje Polsat News oraz „Pulsu Biznesu” jako jedyny w Polsce piętnuje przypadki nadużywania prawa oraz korupcji i nepotyzmu w relacjach państwo-przedsiębiorca. Scenariusz każdego z programów osnuty jest wokół szczególnie jaskrawego przypadku samowoli urzędniczej, której skutkiem jest bankructwo przedsiębiorstwa, przedsiębiorcy oraz utrata pracy przez pracowników. Dziennikarze ścigają takie przypadki, piętnują nieuczciwych urzędników i upominają się o sprawiedliwość. Ideą przewodnią programu jest walka z powszechnym w klasie urzędniczej przekonaniem, że wszyscy prowadzący działalność gospodarczą to potencjalni przestępcy

.Harmonogram

W każdy piątek w „Pulsie Biznesu”

— opis przypadku przedsiębiorcy pokrzywdzonego przez urzędników

W każdą niedzielę o 19.30 — start programu w głównym Polsacie, o godz. 20 — kontynuacja w Polsat News

W każdy poniedziałek — relacja z programu na stronie głównej pb.pl, stronie dedykowanej programowi pwp.pb.pl oraz w kanale wideo na stronie wideo.pb.pl. W każdy wtorek — relacja z programu na łamach „Pulsu Biznesu” wraz z zapowiedzią tematu kolejnego programu.

Zgłoś swój problem

Masz kłopoty z państwowym lub samorządowym urzędem czy instytucją? Czujesz, że jesteś krzywdzony, prokuratura bezpodstawnie Cię oskarża, Twój biznes jest niszczony, a urzędnicy nie dają Ci żyć? Zgłoś się do nas. Zajmiemy się najbardziej kontrowersyjnymi przypadkami. Będziemy je opisywać w „PB” i przedstawiać w Polsacie w programie „Państwo w państwie”. Nie ograniczymy się do jednorazowego nagłośnienia sprawy. Będziemy ją monitorować, naciskać urzędników, polityków i rząd. Nie zostawimy Cię samego. Pisz na adresy:

pwp@pb.pl oraz panstwowpanstwie@polsat.com.pl

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Urzędnik może się mylić, a przedsiębiorca jest winien