Czytasz dzięki

W pandemii odpowiedzialny biznes pomaga jeszcze bardziej

Agnieszka Ostojska-Badziak
opublikowano: 30-10-2020, 16:19

Tego nie dało się przewidzieć. W żadnych prognozach biznesowych krótko- czy średnioterminowych z 2019 r. nie padło słowo pandemia czy epidemia. Z dnia na dzień zamknięto firmom możliwości zarobkowania. Wiele biznesów nie przetrwało. Ale są też firmy, którym nie tylko udało się utrzymać na powierzchni, lecz także pomogły wielu innym.

Pierwsza fala zaskoczyła wszystkich. Nie było maseczek i rękawiczek dla służby zdrowia, a co dopiero dla zwykłych obywateli. Przedsiębiorczość, mimo że częściowo zamknięta w epidemii, i tak znalazła pole do działania – ruszyły domowe maszyny do szycia, a po kilku dniach maseczki szyła cała Polska. Z rękawiczkami było gorzej – ceny poszybowały horrendalnie, producenci nagle zanotowali niespotykane dotąd wzrosty. Wiele firm rozpoczęło produkcję przyłbic plexi. Część na tym zarabiała, część działała charytatywnie.

– Mamy fabrykę w Grudziądzu, gdzie jedyny szpital zamieniono na jednoimienny. Personel nie miał podstawowego sprzętu ochronnego. Produkcję przyłbic dla szpitali uruchomiliśmy w tydzień, choć nie jest to związane z profilem firmy. Dotychczas do szpitali w Grudziądzu, Bydgoszczy, Chełmnie, Świeciu i Warszawie, Dziekanowie Leśnym i Międzylesiu dostarczyliśmy ponad 9 tysięcy przyłbic – przyznaje Monika Śmietanka z firmy Venture Industries.

Spółka ma siedzibę w Łomiankach i tam rozpoczęła akcje pomagające tym, którzy znaleźli się w największej potrzebie. Nie trzeba było daleko szukać. Wsparcia wymagał lokalny ośrodek pomocy społecznej. Zwykle pomagali pracownicy OPS, lecz podczas pandemii ich liczba została zredukowana ze względu na zwolnienia i opiekę nad dziećmi. Ktoś jednak musiał dostarczać seniorom żywność, leki i środki opatrunkowe.

– Nie mogliśmy wyręczać wolontariuszy ośrodka ze względu na wymagania RODO. Dlatego sfinansowaliśmy zakup żywności i środków higieny dla potrzebujących – mówi Monika Śmietanka.

W Grudziądzu firma codziennie finansowała 100 obiadów dla medyków. Dotychczas kupili w lokalnej firmie cateringowej 8,4 tys. obiadów dla grudziądzkiej służby zdrowia, pomagając przy okazji w utrzymaniu biznesu współpracującej z Venture restauracji.

Zupa dobra na wszystko

W podobny sposób przetrwała pierwszą część lockdownu warszawska Szkoła Gotowania dla Dzieci Little Chef.

– Dla nas zamknięcie było trochę jak wyrok. Z dnia na dzień straciliśmy wszystkie zlecenia i możliwości zarobkowania. Zaczęliśmy więc myśleć, jak ratować firmę i miejsca pracy i jednocześnie nie oszaleć – wspomina Katia Roman-Trzaska, założycielka Szkoły Gotowania dla Dzieci Little Chef.

Po burzliwej naradzie stwierdzili, że najlepiej wychodzą im zupy i to z pewnością mogą robić. – Najpierw myśleliśmy, że będziemy gotowali tylko dla medyków. Szybko okazało się jednak, że potrzebujących jest znacznie więcej – mówi Katia Roman-Trzaska. Po tygodniu produkowali już 80 l zup dziennie, co dawało 160 porcji każdego dnia. Jedzenie dostarczali seniorom, bezdomnym i warszawskiemu szpitalowi przy ul. Szaserów.

– Musieliśmy się mocno przeorganizować. Byliśmy przecież szkołą gotowania, nie restauracją, a ugotowanie 80 l zupy wcale nie jest takie proste. Nasz pomysł przyciągnął jednak wielu wolontariuszy. Wśród nich był Sebastian, szef kuchni z prawdziwego zdarzenia, który pomógł nam produkcyjnie ogarnąć gotowanie tak wielkiej ilości jedzenia. Dzięki niemu szło nam o wiele sprawniej, a rezultatem były smaczne i pożywne posiłki – dodaje Katia Roman-Trzaska.

Skąd wzięli finansowanie? Firmy i ludzie dobrej woli wpłacali różne kwoty na pomoc. Restauracje i hurtownie spożywcze współpracowały z nimi, dostarczając produkty za darmo lub też po bardzo obniżonych cenach.

– Dzięki temu nie tylko zarobiliśmy na czynsz i wynagrodzenie pracowników, ale przede wszystkim wydaliśmy 10 tys. posiłków potrzebującym. Efektem dodatkowym była integracja pracowników. Byliśmy w sytuacji bez wyjścia, a okazało się, że wspólnymi siłami pokonamy najgorsze zagrożenie. Zespół został w komplecie, a nawet się powiększył, bo Sebastian zdecydował się zostać z nami. Dzięki temu po pandemii mogliśmy zacząć działać z nową siłą – wyjaśnia Katia Roman-Trzaska.

Przyznaje, że praca przez pierwsze miesiące pandemii należała do najcięższych, jakich doświadczyła. Odciski na rękach od obierania warzyw, praca często w nocy, by na rano wszystko było gotowe, ciągła niepewność i stres, co będzie. Mimo to kolejny lockdown już ich tak nie przeraża.

– Prawdopodobnie wrócimy do gotowania zup, żeby pomóc potrzebującym. Teraz mamy już większe doświadczenie, wiemy jak się organizować, mamy też sieć wolontariuszy, którzy nam pomagają.Wymyślili też cykle zajęć online i cateringi, by móc przetrwać te trudne miesiące – wyjaśnia Katia Roman-Trzaska.

Czyste ręce

Delia Cosmetics w krótkim czasie uruchomiła całą produkcję środków dezynfekujących.

– Na początku pandemii wszystkie komponenty szybko zniknęły z rynku lub osiągały horrendalne ceny. Uruchomienie produkcji wcale nie było proste. Każdego dnia dostawaliśmy jednak mnóstwo zapytań o dostępność dezynfektantów, co wskazywało, że zapotrzebowanie było ogromne. W pierwszej kolejności uruchomiliśmy produkcję żeli do rąk, potem płynów – wspomina Karol Szmich, prezes Delia Cosmetics.

Część preparatów została przekazana do sprzedaży detalicznej, część podarowali służbie medycznej: szpitalom, ośrodkom opieki, pogotowiu oraz instytucjom lokalnym – szkołom, przedszkolom.

– Zdajemy sobie sprawę, że to kropla w morzu potrzeb. Niemniej epidemia szaleje dalej i mimo że dostępność zarówno komponentów, jak i samych środków jest większa, to część instytucji nadal nie dysponuje funduszami, by je kupić – wyjaśnia prezes.

Delia Cosmetics od lat wspiera Fundację Gajusz, prowadzącą hospicjum dla dzieci, która także w aktualnej trudnej sytuacji otrzymuje niezbędną pomoc. Oprócz tego firma skupia się na niesieniu wsparcia przede wszystkim lokalnym instytucjom z województwa łódzkiego.

Opieka nad dziećmi

Agencja Vi, specjalizująca się w eventach i wyjazdach typu incentive, obserwowała rozwój wypadków od czasu pierwszych zachorowań w Chinach.

– Już przed wprowadzeniem lockdownu przygotowaliśmy cały zespół do pracy zdalnej. Uprzedziłam także załogę, że w tym roku prawdopodobnie przyjdzie nam sprzedawać coś innego, choć jeszcze nie wiedziałam dokładnie, co to będzie – tłumaczy Victoria Iwanowska, prezeska Agencji Vi.

Wspomina również burzę mózgów z pracownikami.

– Każdy mógł zaproponować wyjście z sytuacji. Padło wiele propozycji, jednak to nasi klienci podpowiedzieli, że największym wyzwaniem podczas lockdownu jest opieka dla dzieci w czasie pracy z domu. Dlatego natychmiast wprowadziliśmy animacje i wsparcie w odrabianiu lekcji online – mówi Victoria Iwanowska.

W pierwszym tygodniu lockdownu ruszyły programy i wdrożenia. Dla wielu firm i ich pracowników zajęcie się w tym czasie dziećmi miało olbrzymie znaczenie, bo umożliwiało pracę i normalne funkcjonowanie.

– Zainteresowanych przybywało i nadal nasi klienci mogą liczyć na to, że przy drugim lockdownie też staniemy na wysokości zadania – dodaje prezeska Agencji Vi. Podkreśla, że najważniejsza w tym trudnym czasie jest otwarta komunikacja, czyli szczere informowanie o problemach.

– Wszyscy się uczymy i staramy dostosować do nowych realiów. Bez wzajemnego zrozumienia nie jest to możliwe. By ratować firmę potrzebne były nam krótkie terminy płatności za nasze usługi i takie uzyskiwaliśmy. Z zamian jednak odciążaliśmy pracowników, a nasi ludzie pracowali bez lęku z pełnym zaangażowaniem – twierdzi Victoria Iwanowska.

Myśl techniczna w starciu z wirusem

Potrzeba matką wynalazków, a trudne sytuacje motywują do kreatywnego i nieszablonowego myślenia. W firmie Venture Industries powstał Lautus, urządzenie poddające zanieczyszczone powietrze dekontaminacji uzdatniające powietrze i obniżające ryzyko zachorowania m.in. na COVID-19 przez filtrację i naświetlanie powietrza promieniami UV-C.

– Powstało w kilka miesięcy. Nasi inżynierowie stworzyli je, bazując na wiedzy o urządzeniach wentylacyjnych oraz technologiach i materiałach wykorzystywanych w walce z SARS COV-2. Obecnie według naszej wiedzy nie ma skuteczniejszych metod obniżenia ryzyka zachorowania na COVID-19 niż filtracja i sterylizacja UV-C. To nic innego, jak eliminacja drobnoustrojów ze względu na wielkość cząsteczek oraz eliminacja przez zmianę struktury DNA/RNA – wyjaśnia Monika Śmietanka.

Lautus jest przeznaczony do dekontaminacji powietrza, co oznacza, że zmniejsza zagrożenie mikrobiologiczne w pomieszczeniach, w których przebywają ludzie, przez eliminację wirusów i kolonii bakterii. Przeprowadzono szereg badań potwierdzających skuteczność urządzenia. Lautusy już pracują w Szpitalu w Grudziądzu i na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym, sprawdzą się z pewnością w szpitalach polowych, gdzie prawdopodobnie będzie spory problem z wentylacją i wietrzeniem pomieszczeń.

Sprawdzian dla biznesu

Pandemia COVID-19 to sprawdzian z odpowiedzialności biznesu. Teraz strategie zrównoważonego rozwoju mają szansę na weryfikację prawdziwości intencji w warunkach polowych. Z jednej strony przedsiębiorcy robią wszystko, by utrzymać swój biznes i miejsca pracy. Z drugiej – olbrzymia potrzeba poczucia bezpieczeństwa sprawia, że rośnie sprzedaż produktów, które „zapewniają” o swym działaniu antycovidowym, co nie zawsze jest poparte badaniami. W USA tamtejsza federacja konsumentów zdemaskowała już kilkaset artykułów, których przekaz reklamowy mówił o cudownych antycovidowych właściwościach. Zatem społeczna odpowiedzialność biznesu w czasach epidemii polega również na rzetelnym informowaniu klientów o rzeczywistych możliwościach oferty. Nie wszyscy jednak opierają się pokusie.

– Trzeba mieć świadomość, że złe poinformowanie może kosztować utratę zdrowia, a nawet życia. Zdarzają się producenci, którzy piszą na swych produktach, że całkowicie zabezpieczają przed SARS-em, co nie jest prawdą, bo nie ma obecnie ani takich urządzeń ani ogólnodostępnych środków ochrony osobistej. Mogą w różnym stopniu zmniejszać ryzyko zarażenia, ale nigdy nie eliminują go z danego środowiska całkowicie – podkreśla Monika Śmietanka z firmy Venture.

Wartość dodana

Bezsprzecznie pozytywnym efektem epidemii jest to, że firmy, które wcześniej pomagały, zaczęły pomagać jeszcze bardziej.

– W polskim biznesie to dość normalne, że wspiera się fundacje, hospicja i inne instytucje pomocowe. Chętnie dzielimy się tym, co mamy i z moich obserwacji wynika, że to już pewien standard. W epidemii wzrasta świadomość tego, jak bardzo ta pomoc jest potrzebna – wyjaśnia Karol Szmich.

Działania pomocowe doceniają też klienci.

– Gdy rodzice dzieci uczących się w naszej szkole gotowania dostrzegli naszą walkę, zaczęli nas wspierać. Nie tylko zgłaszali się jako wolontariusze czy wspierali finansowo, lecz także gdy przed Wielkanocą wyszliśmy z ofertą cateringową, masowo z niej skorzystali – wyjaśnia Katia Roman-Trzaska.

Według niej dowodzi to tego, że nikt nie zbiednieje od pomagania innym, a rezultaty wspólnych działań na rzecz innych mogą zaskoczyć niejednego sceptyka. Dlatego też wielu ponowny lockdown już tak nie przeraża. Również Agencja Vi podchodzi do kolejnej fali epidemii spokojniej.

– Potraktowaliśmy epidemię koronawirusa jako kolejną wymówkę, choć pewnie jedną z najtrudniejszych. Nie pozwalamy sobie na nią, choć pewnie byłoby łatwiej. Poza tym zespół, który sprawdził się w trudnych warunkach, jest jeszcze silniejszy. Aktualnie organizujemy mnóstwo nieszablonowych eventów online zarówno integracyjnych, jak też sprzedażowych, wspieramy zaangażowanie, ratujemy dzieciakom Mikołajki firmowe. Jeszcze bardziej wierzymy, że damy radę, niezależnie od okoliczności – sumuje Victoria Iwanowska.

KOMENTARZ PARTNERA
Wsparcie Visa dla MŚP i gospodarek w dobie pandemii
Adrian Kurowski
Dyrektor Visa w Polsce
Wsparcie Visa dla MŚP i gospodarek w dobie pandemii
Pandemia COVID-19 stanowi obecnie wyzwanie dla całego świata. Dlatego tak ważne dla Visa jest wspieranie tych, którzy znajdują się w trudnej sytuacji i próbują dostosować się do nowej rzeczywistości. Skupiamy się na działaniach o dużej skali, włączających wiele podmiotów tak, aby wspomóc ożywienie globalnej gospodarki. Realizujemy liczne projekty wspierające jednostki, mikro i małe firmy, środowisko i naszych pracowników. Dodatkowo naszym celem jest też wspieranie mikro i małych firm w dostosowaniu się do nagłych zmian zachowań zakupowych i płatniczych konsumentów.
Mikro i małe przedsiębiorstwa generują w Europie połowę PKB oraz 2/3 zatrudnienia. To one zostały najbardziej dotknięte skutkami pandemii. Dlatego w ciągu 10 lat chcemy pomóc w cyfryzacji procesów płatniczych 50 milionom MŚP na całym świecie, w tym 8 milionom w Europie. Ponadto Visa Foundation przekaże 200 mln euro w rozwój cyfryzacji MŚP w ciągu następnych pięciu lat. W ramach szybkiej pomocy przekazaliśmy też w Europie ponad 10 mln euro na pomoc najbardziej poszkodowanym firmom w odbudowie ich biznesów, w tym tych prowadzonych przez kobiety. Ta inicjatywa jest rozwinięciem wieloletnich działań Visa i Visa Foundation wspierających drobnych przedsiębiorców i przedsiębiorczynie na całym świecie.
Małe firmy, które operowały dotychczas tylko gotówką, mierzą się obecnie z ogromnymi trudnościami oraz problemem adaptacji do cyfrowego świata. Według analiz Visa , ponad połowa małych firm nie jest przygotowana do przyjmowania płatności online. Dlatego naszym celem jest pomoc milionom małych firm w przejściu cyfrowej transformacji i odbudowania swojego biznesu. Dostarczamy drobnym przedsiębiorcom narzędzia, środki finansowe i wsparcie eksperckie, które pozwolą im przystosować się do zmian oraz osiągać sukcesy w przyszłości.
W Polsce małe firmy wspiera m.in. Fundacja Polska Bezgotówkowa, w której działania Visa jest zaangażowana od samego początku. Każdy przedsiębiorca, który chce rozpocząć akceptację płatności kartami, może otrzymać terminal za zero złotych na rok, bez żadnych dodatkowych opłat. W Polsce działa już ponad milion terminali płatniczych obsługujących płatności zbliżeniowe , a ponad 300 tysięcy z nich zainstalowano dzięki działalności Fundacji. Do końca czerwca br. Fundacja przedłużyła okres finansowania terminali dla wszystkich detalistów, którym wiosną br. kończył się 12-miesięczny okres bezpłatnego korzystania z terminala w ramach Programu Polska Bezgotówkowa. Dodatkowo rozszerzyliśmy działania Fundacji o dwa elementy. Pierwszy z nich to program „Zdrowo Bezgotówkowo”. Pokazuje on MŚP, jak działać w czasie pandemii, by zachować maksymalny poziom bezpieczeństwa. Drugi program to „Wracamy, Nie Znikamy”, który uczy jak przenieść część działalności do internetu i generować przychody dla utrzymania firmy w czasie lockdownu.
Trudno jest mówić o odbudowie gospodarki bez wspierania małych i mikroprzedsiębiorstw. W dobie COVID-19 dla konsumentów coraz bardziej liczy się bezpieczeństwo dokonywanych zakupów i preferują oni firmy, które myślą w ten sam sposób.
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane