W polskim crowdfundingu dominują flipperzy

Zbiorowe inwestowanie na rynku nieruchomości rozwija się w ekspresowym tempie. Ale głównie na świecie

Nad Wisłą, jak przekonują analitycy, nieruchomościowe platformy crowdfundingowe można na razie policzyć na palcach jednej ręki, i to ze sporym zapasem.

KORZYŚCI:
Wyświetl galerię [1/2]

KORZYŚCI:

Rewitalizacja kamienicy w Łodzi przy ul. Targowej przyniosła inwestorom 13,6 proc. zwrotu rocznie. Fot. ARC

— Co rusz pojawiają się jakieś serwisy, strony internetowe i domeny nawiązujące do tego tematu, ale efekt jest na razie dość skromny. Co więcej, zdarzały się przypadki uruchamiania rodzimych nieruchomościowych platform crowdfundingowych, które nie przetrwały próby czasu — uważa Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Bez ograniczeń

Mimo to są spółki, które odnoszą sukcesy na tym polu, np. Grupa Mzuri. Jej serwis Mzuricfi.pl właśnie uruchomił nabór inwestorów do ósmej już spółki inwestowania grupowego Mzuri CFI Śląsk. W modelu crowdfundingowym działają również Pracownia Finansowa, Magmillon, Global Investor Club.

Teoretycznie fundusze crowdfundingowe nie mają ograniczeń co do typu realizowanych projektów, bo na każdej nieruchomości można sensownie zarabiać.

— Na świecie dominują inwestycje crowdfundingowe w grunty i w projekty deweloperskie, a na trzecim miejscu są inwestycje rentierskie w nieruchomości pod wynajem. W Polsce przeważnie inwestorzy kupują i remontują budynki, by je następnie sprzedać albo wynajmować mieszkania — twierdzi Jarosław Jędrzyński.

Formuła sprawdza się też na rynku nieruchomości wakacyjnych, czego dowodzą m.in. inwestycje realizowane przez spółkę Apartamenty Złoty Widok w Szczyrku. Inwestorzy wystartowali w 2013 r. z niewielkim projektem condo (10 lokali). Teraz przymierzają się do budowy kilkudziesięciu apartamentów i lokali condo.

— Wszystkie wybudowane lokale sprzedajemy, aczkolwiek w naszym ostatnim projekcie każdy wspólnik ma prawo kupić jedno „M” po obniżonych stawkach. Zarabia więc i na całym projekcie, i później może czerpać zyski z najmu lokalu — tłumaczy Marcin Grzybowski, szef spółki Apartamenty Złoty Widok.

Duża rentowność

Na jakie stopy zwrotu można w tym przypadku liczyć?

— Dla przykładu, fundusze rentierskie powinny przynosić rentowność kapitału 5-7 proc. brutto rocznie. Na przykład fundusz inwestujący w bezpieczniejsze, ale też droższe rynki warszawski czy krakowski powinien być w stanie oferować zwrot bliżej 5 proc. Z kolei fundusz bardziej agresywny, inwestujący np. w małych i średnich miejscowościach, osiąga raczej zwrot zbliżony do 7 proc. — wylicza Jan Dziekoński, dyrektor projektów strategicznych Grupy Mzuri, członek zarządu Mzuri CFI Łódź.

Natomiast fundusze flippingowe, czyli inwestujące np. w zakup nieruchomości, budynku lub działki i przeprowadzenie budowy lub remontu, a następnie sprzedaż całego obiektu lub indywidualnych lokali, są w stanie uzyskiwać jeszcze wyższe stopy, czyli nie mniej niż 8 proc. w roku. Im bardziej ryzykowne projekty, tym rentowność może okazać się większa.

— Przykładowo, na rewitalizacji kamienicy w Łodzi przy ul. Targowej 55 udało nam się zrealizować zwrot dla inwestorów na poziomie 13,6 proc. rocznie. Budowa budynku deweloperskiego obok przyniosła jeszcze wyższy zwrot, bo 19,7 proc. rocznie, ale to był projekt wyjątkowy i trudny do powtórzenia. Na poziomie powtarzalnym osiągalny zwrot wynosić powinien bliżej 10 proc. rocznie — przekonuje Jan Dziekoński.

Kwoty, jakie inwestorzy wkładają w ten biznes, są bardzo zróżnicowane — od 10 tys. zł do nawet kilku milionów złotych. Zdaniem Jana Dziekońskiego, pozytywnym bodźcem do rozwoju funduszy crowfundingowych może być ustawa o REIT-ach. Jej wejście w życie ściągnie do kraju duży kapitał. Pojawią się nowi, istotni gracze. Z drugiej strony, jest też ryzyko.

— REIT-y będą większe niż obecne fundusze crowdfundingowe. Dla porównania, sześć spółek Mzuri CFI ma około 25 mln zł kapitału, a minimum dla REIT-u to 50 mln zł. Może się okazać, że po uruchomieniu kilku REIT-ów znikną dywidendowe spółki crowdfundingowe, a pozostaną tylko bardziej niszowe spółki deweloperskie, które pod REIT już się nie nadają — wyjaśnia Jan Dziekoński.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Kaczyńska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / / W polskim crowdfundingu dominują flipperzy