W samo południe inwestorzy przyjdą po Eneę

Agnieszka Baerger
14-08-2009, 00:00

Skarb wydał 11 memorandów potencjalnym nabywcom grupy. Rynek liczy na kilka ofert, obstawia Vattenfalla.

Skarb wydał 11 memorandów potencjalnym nabywcom grupy. Rynek liczy na kilka ofert, obstawia Vattenfalla.

Inwestorzy zainteresowani zakupem giełdowej grupy energetycznej Enea do południa mają czas na złożenie wstępnych ofert w Ministerstwie Skarbu Państwa (MSP). Pięć dni później resort przedstawi krótką listę potencjalnych nabywców dopuszczonych do kolejnych etapów negocjacji. Do wczoraj MSP wydało 11 memorandów informacyjnych poświęconych poznańskiej spółce. Jednak aż tylu ofert rynek raczej się nie spodziewa. Analitycy liczą na kilku chętnych.

— Na pewno pojawi się Vattenfall, mimo narzekania na niedogodny termin przetargu. Wśród jego potencjalnych konkurentów wymieniane były m.in. RWE i CEZ. Można się spodziewać sporej determinacji inwestorów, bo zakup Enei to ostatnia okazja przejęcia kontroli nad znaczącą częścią polskiego rynku energii — mówi Paweł Puchalski, analityk BZ WBK.

Dlatego grupa chętnych może być szersza. Niewykluczone, że w przetargu pojawią się inwestorzy, którzy interesowali się ofertą publiczną Enei pod koniec 2008 r., w której ostatecznie wziął udział Vattenfall. Nieoficjalnie wymieniało się wówczas firmę Electrabel należącą do francuskiej grupy Suez i fiński Fortum.

Towar limitowany

Zdaniem analityków, atrakcyjność Enei wzrosła po przyjęciu przez rząd programu prywatyzacji, w którym przewidziano zachowanie kontroli nad dwiema z czterech grup energetycznych — PGE i Tauronem. Według wcześniejszych deklaracji ministra skarbu, Tauron miał trafić w ręce inwestora strategicznego. Jeśli tak się nie stanie, branżowym nabywcom oprócz Enei pozostanie tylko gdańska Energa, którą eksperci uważają za mniej atrakcyjną ze względu na niewielki potencjał własnych mocy wytwórczych.

To może podnieść zainteresowanie Eneą i podwyższyć premię, na jaką liczy skarb państwa przy sprzedaży większościowego pakietu akcji inwestorowi branżowemu. Jednak akcje giełdowej grupy już i tak są drogie dzięki wizji rychłej prywatyzacji.

Premia już wliczona

— Moim zdaniem, premia oczekiwana od inwestora strategicznego jest już w pewnym stopniu uwzględniona w obecnych notowaniach spółki. Spodziewane przez rynek wezwanie na akcje Enei spowodowało wzrost kursu, choć nie można zapominać o prognozowanych dobrych wynikach z I półrocza — dodaje Paweł Puchalski.

Analityk BZ WBK prognozuje skonsolidowany zysk netto grupy w II kwartale na 121 mln zł, co oznaczałoby łącznie 322 mln zł zysku w I półroczu 2009 r. To 1,5 raza więcej, niż Enea zarobiła przez cały 2008 r.

15,40

Tyle za akcje Enei płacili inwestorzy indywidualni w ubiegłorocznej ofercie publicznej.

25,34

Taki jest obecny kurs akcji poznańskiej grupy, który wzrósł na wieść o prywatyzacji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Baerger

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / W samo południe inwestorzy przyjdą po Eneę