W walce z fiskuse mliczą na Brukselę

opublikowano: 20-06-2012, 00:00

Przedsiębiorcy, choć dochowali należytej staranności, zostali przez urzędników uznani za wyłudzaczy VAT. Uznali, że tak dalej być nie może

Wyroki Naczelnych Sądów Administracyjnych (NSA), dotyczące wyłudzeń VAT w wielu branżach, m.in. paliwowej, zmroziły dostawców złomu i jego przetwórców.

— W Polsce sądy zazwyczaj orzekają, że nawet jeśli przedsiębiorca dochował należytej staranności w kontaktach z kontrahentem, który okazał się być oszustem, mimo rzeczywistej dostawy towarów, nie może odliczyć VAT — mówi Grzegorz Stulgis, członek Izby Gospodarczej Metali Nieżelaznych i Recyklingu.

— Tak jest najprościej. Urzędnikom kontroli skarbowej łatwiej jest ścigać przedsiębiorców, którzy nieświadomie brali udział w przestępczych transakcjach, a nie faktycznych sprawców — uważa Marek Suchowolec, także członek izby.

Coś w tym jest. Izba dotarła do instrukcji bydgoskiego Urzędu Kontroli Skarbowej, firmowanej przez Ministerstwo Finansów z 2010 r., w której z nazwy wymieniono kilka złomowych przedsiębiorstw, uznając za podatkowych oszustów, mimo że do tej pory fiskus nie zakończył w nich kontroli. Przedstawiciele izby nie chcą ujawniać szczegółów dokumentu. Jego tłumaczenie dołączyli jednak właśnie do skargi na polski rząd, którą złożyli w Brukseli. Po otrzymaniu instrukcji oraz informacji o firmach, które zostały w Polsce oskarżone o wyłudzanie VAT, Bruksela postanowiła zająć się sprawą. Tymczasem resort finansów uważa, że wyliczanie firm w kontrolnej instrukcji to standard.

— Kontrole prowadzone są na podstawie programów, będących swego rodzaju zaleceniami, mającymi na celu zapoznanie urzędów kontroli skarbowej z zagadnieniami będącymi przedmiotem kontroli, jej założeniami i ramami organizacyjnymi. Programy mogą także wskazywać wybrane podmioty — twierdzą przedstawiciele Ministerstwa Finansów.

Na własną rękę

— Nie chcemy czekać, aż nasze sprawy trafią do NSA i zakończą się wyrokami takimi, jakie dziś są wydawane wobec innych podatników. Postanowiliśmy więc przedstawić nasze stanowisko Komisji Europejskiej. Pokazaliśmy przypadki firm, które — mimo że urzędnik skarbowy potwierdził, że dochowały należytej staranności w kontaktach z kontrahentem — nie mogą odpisać VAT i muszą zwrócić odzyskany przed laty podatek z odsetkami — opowiada Grzegorz Stulgis.

— Mechanizm wyłudzania podatku VAT jest prosty i został zastosowany wobec wielu firm z naszej (i nie tylko) branży. Podmiot X, który może być osobą fizyczną, prowadzącą działalność bez rejestracji, pozyskuje z rynku złom, bez dokumentacji nabycia i oczywiście bez VAT. Przekazuje go do firmy B. Ta natomiast musi mieć fakturę nabycia, by móc odliczyć VAT. Dostaje więc ją od fikcyjnie działającej — choć prawnie zarejestrowanej — firmy C, D albo E. Wówczas już może sprzedać towar z VAT do legalnie działającej firmy A, która, kupując w dobrej wierze towar z naliczonym podatkiem, występuje do skarbówki o jego zwrot — tłumaczy Marek Suchowolec.

Urzędnicy skarbowi uznają jednak, że podmiot A nie mógł legalnie nabyć towaru od B, więc musi zwrócić odzyskany przed laty VAT z odsetkami. Argumentują, że B jest jedynie tzw. firmantem podmiotu X, osobą fizyczną albo firmą, która prawnie nie istnieje.

— Firmant B przyznaje się do swojej roli i dobrowolnie poddaje karze, więc dostaje wyrok w zawieszeniu, a podmiot A — choć UKS potwierdza, że działał w dobrej wierze i dochował należytej staranności — musi zwrócić odzyskany przed laty VAT z karnymi odsetkami — wtóruje Marek Suchowolec. Jego zdaniem, podmiotu X urzędnicy zazwyczaj nawet nie próbują szukać. — Trudno wyegzekwować od niego wyłudzony VAT. Trudno też udowodnić mu winę, bo przecież nie ma on żadnych fakturzakupu czy sprzedaży towaru — mówi Marek Suchowolec.

Faktyczna-nierzeczywista

Przedsiębiorcy z izby chcą, by Bruksela potwierdziła, że skoro spółka dochowała należytej staranności, nie należy karać jej nakazem zwrotu VAT z odsetkami.

— Powołujemy się na orzeczenia ETS, który stwierdził, że w przypadku dochowania należytej staranności w kontraktach z kontrahentem podatnika nie wolno karać. W Polsce jednak słyszymy, że te orzeczenia ETS dotyczą tzw. przestępstw karuzelowych, w których towar jest sprzedawany w łańcuchu wielu firm i na przykład jedna okazuje się podmiotem znikającym, który nie odprowadza VAT [„PB” opisywał ich mechanizm na rynku prętów budowlanych — przyp. red.]. W naszym przypadku nie ma karuzeli, ale uzasadnienie wyroków ETS dotyczy przede wszystkim dochowania należytej staranności w obrocie gospodarczym — opowiada Marek Suchowolec. „Czynność nabycia towaru od firmanta, o czym nabywca nie wiedział, jest czynnością faktycznie dokonaną. Niemniej jednak faktura dokumentująca tę transakcję nie odzwierciedla, a tym samym nie dokumentuje rzeczywiście dokonanej czynności (…) bowiem wystawca faktury, będąc firmantem, nie jest sprzedawcą towaru. (…). Kwestia zachowania należytej staranności (…) nie stanowi uprawnienia wnioskodawcy do odliczenia podatku” — napisał w interpretacji indywidualnej, przygotowanej na wniosek jednej ze śląskich firm, dyrektor Izby Skarbowej w Katowicach. Dokument także trafił do Brukseli, jako załącznik do skargi izby.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy