W walce z fiskuse mliczą na Brukselę

Przedsiębiorcy, choć dochowali należytej staranności, zostali przez urzędników uznani za wyłudzaczy VAT. Uznali, że tak dalej być nie może

Wyroki Naczelnych Sądów Administracyjnych (NSA), dotyczące wyłudzeń VAT w wielu branżach, m.in. paliwowej, zmroziły dostawców złomu i jego przetwórców.

— W Polsce sądy zazwyczaj orzekają, że nawet jeśli przedsiębiorca dochował należytej staranności w kontaktach z kontrahentem, który okazał się być oszustem, mimo rzeczywistej dostawy towarów, nie może odliczyć VAT — mówi Grzegorz Stulgis, członek Izby Gospodarczej Metali Nieżelaznych i Recyklingu.

— Tak jest najprościej. Urzędnikom kontroli skarbowej łatwiej jest ścigać przedsiębiorców, którzy nieświadomie brali udział w przestępczych transakcjach, a nie faktycznych sprawców — uważa Marek Suchowolec, także członek izby.

Coś w tym jest. Izba dotarła do instrukcji bydgoskiego Urzędu Kontroli Skarbowej, firmowanej przez Ministerstwo Finansów z 2010 r., w której z nazwy wymieniono kilka złomowych przedsiębiorstw, uznając za podatkowych oszustów, mimo że do tej pory fiskus nie zakończył w nich kontroli. Przedstawiciele izby nie chcą ujawniać szczegółów dokumentu. Jego tłumaczenie dołączyli jednak właśnie do skargi na polski rząd, którą złożyli w Brukseli. Po otrzymaniu instrukcji oraz informacji o firmach, które zostały w Polsce oskarżone o wyłudzanie VAT, Bruksela postanowiła zająć się sprawą. Tymczasem resort finansów uważa, że wyliczanie firm w kontrolnej instrukcji to standard.

— Kontrole prowadzone są na podstawie programów, będących swego rodzaju zaleceniami, mającymi na celu zapoznanie urzędów kontroli skarbowej z zagadnieniami będącymi przedmiotem kontroli, jej założeniami i ramami organizacyjnymi. Programy mogą także wskazywać wybrane podmioty — twierdzą przedstawiciele Ministerstwa Finansów.

Na własną rękę

— Nie chcemy czekać, aż nasze sprawy trafią do NSA i zakończą się wyrokami takimi, jakie dziś są wydawane wobec innych podatników. Postanowiliśmy więc przedstawić nasze stanowisko Komisji Europejskiej. Pokazaliśmy przypadki firm, które — mimo że urzędnik skarbowy potwierdził, że dochowały należytej staranności w kontaktach z kontrahentem — nie mogą odpisać VAT i muszą zwrócić odzyskany przed laty podatek z odsetkami — opowiada Grzegorz Stulgis.

— Mechanizm wyłudzania podatku VAT jest prosty i został zastosowany wobec wielu firm z naszej (i nie tylko) branży. Podmiot X, który może być osobą fizyczną, prowadzącą działalność bez rejestracji, pozyskuje z rynku złom, bez dokumentacji nabycia i oczywiście bez VAT. Przekazuje go do firmy B. Ta natomiast musi mieć fakturę nabycia, by móc odliczyć VAT. Dostaje więc ją od fikcyjnie działającej — choć prawnie zarejestrowanej — firmy C, D albo E. Wówczas już może sprzedać towar z VAT do legalnie działającej firmy A, która, kupując w dobrej wierze towar z naliczonym podatkiem, występuje do skarbówki o jego zwrot — tłumaczy Marek Suchowolec.

Urzędnicy skarbowi uznają jednak, że podmiot A nie mógł legalnie nabyć towaru od B, więc musi zwrócić odzyskany przed laty VAT z odsetkami. Argumentują, że B jest jedynie tzw. firmantem podmiotu X, osobą fizyczną albo firmą, która prawnie nie istnieje.

— Firmant B przyznaje się do swojej roli i dobrowolnie poddaje karze, więc dostaje wyrok w zawieszeniu, a podmiot A — choć UKS potwierdza, że działał w dobrej wierze i dochował należytej staranności — musi zwrócić odzyskany przed laty VAT z karnymi odsetkami — wtóruje Marek Suchowolec. Jego zdaniem, podmiotu X urzędnicy zazwyczaj nawet nie próbują szukać. — Trudno wyegzekwować od niego wyłudzony VAT. Trudno też udowodnić mu winę, bo przecież nie ma on żadnych fakturzakupu czy sprzedaży towaru — mówi Marek Suchowolec.

Faktyczna-nierzeczywista

Przedsiębiorcy z izby chcą, by Bruksela potwierdziła, że skoro spółka dochowała należytej staranności, nie należy karać jej nakazem zwrotu VAT z odsetkami.

— Powołujemy się na orzeczenia ETS, który stwierdził, że w przypadku dochowania należytej staranności w kontraktach z kontrahentem podatnika nie wolno karać. W Polsce jednak słyszymy, że te orzeczenia ETS dotyczą tzw. przestępstw karuzelowych, w których towar jest sprzedawany w łańcuchu wielu firm i na przykład jedna okazuje się podmiotem znikającym, który nie odprowadza VAT [„PB” opisywał ich mechanizm na rynku prętów budowlanych — przyp. red.]. W naszym przypadku nie ma karuzeli, ale uzasadnienie wyroków ETS dotyczy przede wszystkim dochowania należytej staranności w obrocie gospodarczym — opowiada Marek Suchowolec. „Czynność nabycia towaru od firmanta, o czym nabywca nie wiedział, jest czynnością faktycznie dokonaną. Niemniej jednak faktura dokumentująca tę transakcję nie odzwierciedla, a tym samym nie dokumentuje rzeczywiście dokonanej czynności (…) bowiem wystawca faktury, będąc firmantem, nie jest sprzedawcą towaru. (…). Kwestia zachowania należytej staranności (…) nie stanowi uprawnienia wnioskodawcy do odliczenia podatku” — napisał w interpretacji indywidualnej, przygotowanej na wniosek jednej ze śląskich firm, dyrektor Izby Skarbowej w Katowicach. Dokument także trafił do Brukseli, jako załącznik do skargi izby.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / W walce z fiskuse mliczą na Brukselę