Walka będzie krótka, kłopoty dzień po

Kazimierz Krupa
19-03-2003, 00:00

Podczas Pustynnej Burzy, czyli wojny w Zatoce Perskiej w 1991 r., Stany Zjednoczone użyły przeciwko Irakowi przeszło pół miliona żołnierzy, wspartych przez ponad 160 tysięcy żołnierzy innych państw koalicji antyirackiej. Działania zbrojne trwały od 17 stycznia do 28 lutego 1991 r., polegały na bombardowaniu Iraku oraz, w ostatniej fazie, ataku lądowym (nastąpił on 24 lutego). Atak powstrzymała akceptacja Iraku dla rezolucji ONZ, nakazującej Husajnowi natychmiastowe wycofanie swoich wojsk z okupowanego Kuwejtu (co, de facto, było już faktem, bo wojska irackie zostały stamtąd wyparte).

W przeddzień obecnego konfliktu z Irakiem układ sił jest zasadniczo inny. Mniej jest i żołnierzy amerykańskich, znacznie mniej sprzymierzonych (praktycznie tylko Brytyjczycy), ale i armia iracka jest, według różnych ocen, dwa, trzy razy słabsza niż przed 12 laty — nigdy nie doszła do siebie po tamtej klęsce. Matematyczne porównanie liczby żołnierzy, a przede wszystkim czołgów, samolotów czy okrętów (wskazujące na pewną równowagę sił pomiędzy stronami) prowadzi donikąd. Nic bowiem bardziej mylnego niż przekonanie o istnieniu jakiejkolwiek równowagi. I nie zmienią tego telewizyjne obrazy z pełnymi zapału bojownikami irackimi, a z drugiej strony — sennie snujący się po swoich bazach żołnierze amerykańscy.

Najlepiej widać to na przykładzie porównania siły morskiej. Marynarka iracka to jeden przestarzały kuter patrolowy z rakietowymi pociskami kierowanymi, pięć małych kutrów patrolowych i trzy radzieckie trałowce przybrzeżne. Z drugiej strony na miejscu jest sześć lotniskowców (pięć amerykańskich i jeden brytyjski), z których każdy ma na pokładzie około 75 samolotów, w tym 50 szturmowych, a każdemu towarzyszy co najmniej kilka krążowników, niszczycieli i okrętów podwodnych z pociskami manewrującymi dalekiego zasięgu Tomahawk. Płynie do Zatoki Perskiej kolejny lotniskowiec amerykański Nimitz, krąży tam już okręt szpitalny Comfort (na 1000 łóżek), a z Morza Śródziemnego przepłynęło przez Kanał Sueski kilkanaście wyposażonych w Tomahawki okrętów amerykańskich, zdolnych razić dowolne cele na terytorium Iraku.

Podobna dysproporcja występuje w wyposażeniu w czołgi, jeszcze większa przy porównaniu potencjału lotniczego. Licząc więc „na sztuki” — mniej więcej jest tyle samo, tyle że będące na wyposażeniu armii irackiej np. migi 21, jako żywo mają niewiele wspólnego z samolotem takim, jakim jest niewykrywalny dla radaru F-117. Tak więc „rżnący bohaterów” (cytat za reporterem telewizyjnym) żołnierze iraccy, wymachujący podrobionymi pistoletami Kałasznikowa, chyba nawet nie do końca zdają sobie sprawę z tego, co oznacza pojęcie „współczesne pole walki” i z faktu, że żołnierzy amerykańskich to mogą zobaczyć tylko na propagandowych ulotkach bądź po poddaniu się.

Wojna musi więc być krótka. Tyle że koniec wojny, walki zbrojnej, to dopiero początek prawdziwych kłopotów. Szacuje się, że powrót Iraku do technicznego poziomu sprzed 1991 roku, odbudowa kluczowej dla wydobywania niezmierzonych (dziś szacowanych na 112 mld baryłek) zasobów ropy naftowej, stworzenie praktycznie na nowo infrastruktury przemysłowej, zajmie minimum 25 lat i będzie kosztowało niewyobrażalną kwotę biliona dolarów (1000 miliardów). I choć dzielenie skóry na niedźwiedziu jest zajęciem bezproduktywnym lub bardzo niebezpiecznym, to trudno oprzeć się wrażeniu, że wiele gier i manewrów politycznych, jakie obserwowaliśmy w ostatnich miesiącach i tygodniach, przede wszystkim to miało w podtekście. Teraz, gdy cichną politycy, a zaczynają mówić działa, nie znaczy to wcale, że ucichną rozmowy finansistów i biznesmenów. Wręcz przeciwnie: wojna to też biznes, i to duży biznes, i zbyt poważna sprawa, by pozostawić ją w rękach polityków i wojskowych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kazimierz Krupa

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce / Walka będzie krótka, kłopoty dzień po