Warto było brać kasę z Unii

Agnieszka Jabłońska
opublikowano: 06-08-2010, 00:00

O dofinansowanie będzie coraz trudniej, konkursy dobiegają końca — sygnalizują eksperci.

15 proc. polskich przedsiębiorstw chce jeszcze wystartować po dotacje

O dofinansowanie będzie coraz trudniej, konkursy dobiegają końca — sygnalizują eksperci.

Z funduszy pomocowych Unii Europejskiej skorzystało już 33,2 proc. polskich przedsiębiorstw — wynika z badań Narodowego Banku Polskiego. Kolejne 14,9 proc. zamierza to zrobić. Nie będą żałować (84 proc. firm, które miały do czynienia z unijnymi dotacjami, twierdzi, że warto było). Chyba że nie zdążą — unijne źródełko zaczyna wysychać.

Wsparcie dla innowacji

39 proc. firm, które doceniły dotacje, twierdzi, że dzięki nim przeprowadziły inwestycje, na które bez kasy z UE nie mogłyby sobie pozwolić. 44 proc. z unijnej kasy się cieszy, choć przyznaje, że podobny efekt uzyskałyby i bez niej. Nic dziwnego: przedsiębiorstwa, które skorzystały z unijnego wsparcia, są nowocześniejsze i bardziej optymistycznie patrzą w przyszłość: 43 proc. beneficjentów wdrożyło w 2009 r. innowacje produktowe, a 71 proc. spodziewa się rozwoju firmy w perspektywie 2-3 lat. W grupie przedsiębiorstw, które po dotacje nie sięgnęły, odsetek ten wynosi odpowiednio 28 proc. i 53 proc.

— Poziom innowacyjności polskich firm wciąż nie jest zadowalający, ale na szczęście rośnie, w dużej mierze dzięki dotacjom — mówi Tomasz Włodarski, specjalista ds. funduszy europejskich Pracodawców RP.

Mali malkontenci

16 proc. przedsiębiorców przyznaje jednak, że dofinansowanie z UE nie przyniosło korzyści. Najbardziej narzekają firmy z sektora MSP, zwłaszcza najmniejsze z branży handlowej i usługowej. Skąd niezadowolenie?

— Firma, która korzysta z dotacji, nie może np. zacząć inwestycji przed złożeniem wniosku o dofinansowanie, a potem musi się sztywno trzymać zawartych w nim zapisów. W ten sposób traci elastyczność, bo nie może przekwalifikować inwestycji bez zgody odpowiedniej instytucji — wyjaśnia Magdalena Kosewska-Kwaśny, menedżer w Accreo Taxand.

Najmniejszym i najmłodszym firmom było też o dotacje najtrudniej. Ze wsparcia UE skorzystało jedynie 26,5 proc. działających nie dłużej niż pięć lat i 37 proc. zatrudniających do 50 osób. Dla firm działających ponad pięć lat wynosi 49 proc., a dla zatrudniających 50-1999 pracowników — około 50 proc. Z dotacji korzysta lub zamierza skorzystać aż 78,4 proc. firm zatrudniających powyżej 2 tys. osób.

— Przedsiębiorstwa deklarują korzystanie z funduszy UE od 1996 r., sporo firm robiło to wielokrotnie. Przedsiębiorstwa duże, działające na rynku od wielu lat, miały po prostu szanse zrealizować więcej projektów — tłumaczą to zjawisko przedstawiciele NBP.

Maluchom przeszkodziły skomplikowane procedury i ograniczone możliwości.

— Dotacje dla start-upów są pełne sprzeczności. Z jednej strony są dedykowane firmom działającym krócej niż rok, z drugiej strony wymaga się od nich dużego wkładu własnego, często kilkaset tysięcy złotych. Trudno o firmy w początkowej fazie rozwoju, które miałyby takie pieniądze — ocenia Rafał Agnieszczak, twórca m.in. grupy Fotka.pl.

Ale o problemach mówią także duzi.

— Małym firmom jest ciężko, ale nam jeszcze ciężej, bo dostęp do funduszy dla dużych firm jest mocno ograniczony. W wielu działaniach MSP otrzymują dodatkowe punkty już za samą przynależność do tego sektora — twierdzi Grzegorz Kołodziej, kierownik biura funduszy europejskich w firmie Comarch.

Zegar tyka

Firmy, które do dotacji dopiero się przymierzają, nie powinny zwlekać. Wartość unijnego wsparcia w przypadku umów podpisanych do 1 sierpnia 2010 r. wynosiła 113,7 mld zł. Oznacza to, że 43,3 proc. pieniędzy, które Bruksela zarezerwowała dla Polski na lata 2007-13, zostało już zagospodarowane.

— O dofinansowanie będzie coraz trudniej. Jesteśmy w szczytowym okresie wypłat unijnych dotacji, konkursy dobiegają końca — twierdzi Magdalena Kosewska-Kwaśny.

Nowe konkursy będą przeznaczone dla specjalistycznych branż.

— O dotacje powalczą jeszcze firmy z branży transportu intermodalnego, gospodarki elektronicznej i wytwarzania maszyn dla odnawialnych źródeł energii. Na 2011 r. przypada konkurs 4.5 Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka, w którym będzie można zdobyć dofinansowanie na centra usług i duże projekty inwestycyjne. Trochę pieniędzy zostało jeszcze na szkolenia w ramach Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki. Kilka konkursów zorganizują też regiony — wylicza Magdalena Kosewska-Kwaśny.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Jabłońska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu