WGI: tydzień upłynął bez większych wahań złotego

Marek Druś
22-02-2002, 21:14

USD/PLN i EUR/PLN

Początek minionego tygodnia był dobry dla złotego. Notowania naszej waluty wzrastały, a głównym powodem takiego stanu rzeczy była publikacja w zeszły piątek danych o inflacji, która rozbudziła nadzieje inwestorów na ponowną obniżkę poziomu stóp procentowych jeszcze w tym miesiącu. Kurs dolara do złotego zniżkował z 4,1650 do 4,14. Kurs euro do złotego spadł z 3,6450 do 3,5950. Odchylenie naszej waluty od parytetu zniżkowało do poniżej 10,80 proc. Przypomnijmy, że 15 lutego Główny Urząd Statystyczny opublikował informację o zaskakującym spadku rocznego wskaźnika CPI w styczniu do 3,5 proc., podczas gdy analitycy oczekiwali, że inflacja wzrośnie do 3,7 proc. z 3,6 proc. w grudniu. Kurs złotego wzrastał również w oczekiwaniu na podanie informacji dotyczących stanu sektora wytwórczego w tym samym miesiącu, a ekonomiści prognozowali ponowne jego pogorszenie.

Choć opublikowane we wtorek dane GUS były zgodne z oczekiwaniami (ceny produkcji sprzedanej przemysłu wzrosły o 0,1 proc. w skali miesiąc do miesiąca, a w skali rok do roku nie zmieniły się, produkcja przemysłowa w skali miesiąca zniżkowała o 5 proc., a w skali roku o 1,4 proc), to nasza waluta zaczęła tracić na wartości. Podwodem przeceny złotego była wypowiedź szefa Narodowego Banku Polskiego, która została odczytana na rynku jako zapowiedź utrzymania stóp procentowych na niezmienionym poziomie, na najbliższym posiedzeniu. Leszek Balcerowicz podkreślił podczas wykładu zorganizowanego przez Gdańską Akademię Bankową, że ostatnie dane makro „mieszczą się w paśmie przewidywań, które można było mieć w podejmowaniu poprzednich decyzji”. W rezultacie kurs dolara do złotego powędrował w okolice 4,1850. Do 3,65 wzrosła również cena euro do złotego (odchyl. minus 9,8 proc.).

Krótkoterminowa prognoza: Pod koniec tygodnia na rynku nie działo się wiele. Cena dolara ustabilizowała się przy poziomie 4,17. Około poziomu 3,63 pozostawała również cena euro. W przyszłym tygodniu odbędzie się posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej. Wydaje się wielce prawdopodobne, że do tego czasu rynek może pozostawać dość spokojny. Kurs USD/PLN powinien ulegać wahaniom w zakresie 4,1650 – 4,2100, a kurs EUR/PLN pozostawać przy 3,63. Naszym zdaniem RPP nie zdecyduje się na obniżkę stóp, a na kolejne „cięcia” przyjdzie nam poczekać przynajmniej do przełomu marca i kwietnia.

Strategia: Eksporter: Czekaj; Importer: Czekaj;

USD/JPY i EUR/JPY

Ostanie dni nie były najlepsze dla japońskiej waluty. Kurs dolara do jena, który jeszcze w poniedziałek oscylował w okolicy 132,50 pod koniec tygodnia zwyżkował prawie o 200 pkt., do 134,40.

Pierwsze dni handlu upłynęły pod znakiem pobytu w kraju „kwitnącej wiśni” prezydenta USA. George W. Bush poparł co prawda plan reform przedstawiony przez premiera Junichiro Koizumiego, ale z jego ust nie padły żadne konkretne propozycje rozwiązania problemów trapiących japońską gospodarkę.

Drugim powodem osłabienia japońskiej waluty była sprawa związana z przeznaczeniem środków publicznych na ratowanie sektora bankowego. Minister finansów Masajuro Shiokawa oraz gospodarki Heizo Takenaka podkreślili, że jak na razie nie ma potrzeby podejmowania takich kroków. Jeszcze większym optymistą okazał się być minister ds. usług finansowych Hakuo Yanagisawa, który stwierdził wręcz, że w tej chwili nie ma ani kryzysu, ani ryzyka kryzysu, a pieniądze publiczne nie będą miały większego wpływu na sytuację sektora. Doniesienia mediów o tym, że szef Bank of Japan Masaru Hayami zwrócił się do premiera Koizumiego o dofinansowanie sektora bankowego z publicznych środków, zostały bardzo szybko zdementowane przez rzecznika japońskiego rządu.

W czwartek, były japoński dyplomata Eisuke Sakakibara nazywany „Panem Jenem” w swojej wypowiedzi podkreślił, że notowania waluty Nipponu pod koniec roku mogą spaść nawet w okolice 150-160 dolarów.

Krótkoterminowa prognoza: Rynek z niecierpliwością oczekuje na przedstawienie przez rząd w następnym tygodniu (najprawdopodobniej 27 lutego) pakietu reform, który miałyby powstrzymać deflację, a także rozwiązać problem złych długów udzielonych przez banki (oficjalne źródła mówią, że wynoszą one 327 miliardów dolarów, a niezależni analitycy szacują je aż na 0,8 – 1,6 miliarda dolarów). W długim terminie spadki kursu USD/JPY, związane głównie z rozpoczęciem repatriacji zysków, w związku z kończącym się w marcu rokiem fiskalnym, radzimy wykorzystywać do zakupów amerykańskiej waluty (przewidywania mówią, że na koniec roku sięgnie on średnio poziomu 150). W krótkim terminie obecne poziomy kursu radzimy wykorzystać jednak do sprzedaży dolarów.

Strategia: Sprzedawaj po 134,30/50; Stop loss 134,80 / Take profit 133,50

EUR/USD

W ciągu większej części mijającego tygodnia kurs euro do dolara poruszał się w przedziale 0,8670 – 0,8720, a inwestorzy oczekiwali głównie na informacje napływające z Wall Street.

Rynek w dalszym ciągu nie jest przekonany do wspólnej waluty. Mimo, że amerykańskie indeksy silnie zniżkują (Nasdaq znalazł się w czwartek na najniższym poziomie od października zeszłego roku), a inwestorzy pozbywają akcji spółek, nie za bardzo wierząc w „wątpliwej jakości” wyniki finansowe prezentowane przez nie, to kurs EUR/USD pozostaje nadal w okolicy poziomu 0,8700. Wyjątkiem była środowa sesja podczas, której notowania wspólnej waluty względem dolara krótkotrwale zwyżkowały w okolice poziomu 0,8780.

Ciekawsze dane makroekonomiczne opublikowane w ostatnich dniach dotyczyły stanu sektora wytwórczego obu gospodarek. We wtorek okazało się, że produkcja przemysłowa w strefie euro po raz pierwszy od sierpnia ub.r. wzrosła w grudniu o 0,8 proc. w stosunku miesiąc do miesiąca. Ciągłą poprawę widać także w danych napływających z USA. W czwartek Filadelfijski FED poinformował, że aktywność sektora wytwórczego tego dystryktu w lutym wzrosła do 16,0 pkt. z 14,7 pkt. w styczniu.

Choć na dwudniowym posiedzeniu (11-12 lutego) ministrów finansów państw Unii Europejskiej w Brukseli postanowiono, że Niemcom i Portugalii nie zostanie udzielona formalna reprymenda za utrzymywanie przez nie zbyt wysokiego poziomu deficytu budżetowego, to jednak w ostatnich dniach Komisja Europejska ponownie zaczęła ostrzegać naszych zachodnich sąsiadów.

Krótkoterminowa prognoza: Kurs EUR/USD nie podąża w żadnym konkretnym kierunku. Wydaje się, że w najbliższym okresie powinien dalej konsolidować się w zakresie 0,8650 – 0,8750.

Strategia: Pozostań neutralny

Makroekonomia

Jak wykorzystać fundusze w OFE i ZUS-ie?

W tym tygodniu zostaliśmy zbombardowani dwiema negatywnymi informacjami dla naszej gospodarki, a mianowicie: potwierdzeniem spadkowego trendu w produkcji przemysłowej, co jest oznaką recesji, oraz coraz wyższym poziomem bezrobocia. Produkcja przemysłowa spadła do 1,4 proc. w skali roku, natomiast bezrobocie wzrosło do 18 proc. Jedyną pocieszającą informacją był lekki wzrost wskaźnika cen przemysłowych. Oznacza to, że inflacja będzie miała lekki trend wzrostowy.

Na tle tych wydarzeń gospodarczych nadal nie wiadomo, za pomocą jakich narzędzi i mechanizmów rząd zamierza zrealizować swój plan gospodarczy. Plan ten jest godny poparcia i jak wcześniej wyraziliśmy swoją opinię, problem polega na tempie realizacji, czyli wdrożeniu zamierzeń rządowych oraz sposobie ich sfinansowania.

Uważam, że rząd nie dysponuje odpowiednimi środkami na ten cel. Natomiast istnieje duży potencjał w postaci Otwartych Funduszy Emerytalnych (OFE). Zdaniem ministra skarbu Wiesława Kaczmarka, można wykorzystać potencjał OFE do ożywienia polskiego rynku kapitałowego. Jak słusznie uważa minister, do lepszego funkcjonowania rynku finansowego konieczne są zmiany legislacyjne. Naszym zdaniem, zmiany legislacyjne powinny dotyczyć mechanizmu inwestowania uśpionych funduszy w OFE i ZUS-ie. Uważam, że ZUS jest kolejnym ogniwem biurokratycznym między emerytami i ludźmi, którzy płacą składki ubezpieczeniowe.

Skoro nie można zrezygnować z ZUS-u, trzeba uaktywnić jego działalność, aby obejmowała obracanie tych pieniędzy, ponieważ, jak na razie, te pieniądze są przetrzymywane przez ZUS i stanowią tylko źródło kosztów. W dobie braku popytu inwestycyjnego, nie można pozwolić sobie na takie marnotrawstwo. Sprawa staje się poważna, kiedy dojdziemy do faktu, że od jesieni br., OFE będą miały prawo i możliwość inwestowania swoich funduszy na zagranicznych rynkach. Uważamy, że Polskę nie stać na eksport kapitału, w sytuacji kiedy sama bardzo potrzebuje środków na inwestycje.

Poza tym, sporo można zaoszczędzić, usuwając ZUS z wydatków państwowych i przekształcając go w podmiot gospodarczy, w którym skarb państwa miałby pakiet większościowy. Wówczas ZUS musiałby sam na siebie zarabiać. Zyski z inwestycji poszłyby na bieżącą obsługę emerytów, a reszta mogłaby być inwestowana na giełdzie, dzięki czemu nie dochodziłoby do strat spowodowanych inflacją. Inną korzyścią byłoby ożywienie rynku kapitałowego i napędzanie koniunktury w kraju.

Przygotowali: Jacek Jurczyński, Marek Nienałtowski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Druś

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Emerytury / WGI: tydzień upłynął bez większych wahań złotego