Większość zagrożeń jest już w cenach akcji

opublikowano: 19-10-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Kursy polskich akcji uwzględniają niemal wszystkie znane nam rodzaje ryzyka. Do długotrwałego odbicia potrzebny jednak będzie znaczny dopływ kapitału - uważa Michał Skowroński, zarządzający w Noble Funds TFI.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • co spowodowało bessę na GPW
  • jakie czynniki lokalne najbardziej ciążą na wycenach
  • czego potrzeba do odbicia kursów
  • jakie spółki wybierać, a jakich unikać
  • kiedy skupić się również na obligacjach

W ostatnich miesiącach inwestorów z GPW zasypała lawina złych wieści. Słaby już sentyment dobijały kolejne trudne informacje, a indeks WIG20 testował nowe minima. Jego kurs spadł w tym roku o 38 proc. i obecnie znajduje się w okolicach 1400 pkt. Inwestorzy wypatrują dołka, który będzie dla nich sygnałem do zwiększania pozycji. Zdaniem Michała Skowrońskiego chwilowe odbicie kursów jest możliwe. Na zmianę trendu na wzrostowy przyjdzie jednak poczekać.

Michał Skowroński, zarządzający w Noble Funds TFI
Michał Skowroński, zarządzający w Noble Funds TFI
Marek Wiśniewski

Ciężkie czasy

Warszawska giełda w tym roku jest na dnie światowego rankingu, jeśli chodzi o spadek wartości głównego indeksu akcji. Wyjątkowo duży rozmiar przeceny wynika przede wszystkim z szalejącej inflacji. Mimo że jest ona problemem globalnym, w Polsce jej skutki odczuwane są bardziej.

- Dla polskich akcji kluczowe są oczekiwania inflacyjne, które niestety się rozpędziły. Wyższa inflacja bieżąca i oczekiwana powodują rewizję prognoz w górę, co ma wpływ na oczekiwaną stopę zwrotu z inwestycji - mówi Michał Skowroński.

Według specjalisty głównym powodem rosnących oczekiwań inflacyjnych są niespójne działania rządzących, których polityka fiskalna niweluje pozytywne z perspektywy rynków skutki decyzji banku centralnego.

- Dobrze by było, gdyby prowadzona polityka monetarna była należycie skorelowana z fiskalną. Rosnący fiskalizm wypacza skuteczność działań RPP, zwłaszcza gdy dynamika inflacji negatywnie zaskakuje – dodaje Michał Skowroński.

Zmniejszenie dynamiki inflacji nie oznaczałoby jednak, że wszystkie lokalne problemy zostały zażegnane. Na sentymencie bowiem ciąży również spór Polski z Komisją Europejską.

- Brak środków z Krajowego Planu Odbudowy czy zaostrzenie działań UE i ewentualne zamrożenie pieniędzy z funduszu spójności to wydarzenia, które dodatkowo dobiłyby polskie aktywa - mówi zarządzający.

Nie bez znaczenia dla polskich akcji są też wydarzenia globalne. Kryzys energetyczny odbija się nie tylko na sentymencie, ale też na wynikach niektórych spółek. Mimo że inwestorzy oswoili się już z wizją wysokich cen gazu i energii, zbliżająca się zima zweryfikuje dopiero ich oczekiwania.

- Przebieg zimy pozwoli nam dopiero ocenić jego skutki, teraz dominuje niepewność, zarówno w Polsce, jak i Europie. W skrajnie negatywnym scenariuszu, czyli przy zatrzymaniu dopływu gazu, pod koniec sezonu grzewczego uwaga skupi się na zapasach. Na razie jednak ważnymi czynnikami będą temperatura czy wietrzność, gdyż to od nich będzie zależeć sytuacja – tłumaczy Michał Skowroński.

Kłody pod nogi

Większość wspomnianych zagrożeń jest inwestorom znana od dłuższego czasu i jak twierdzi zarządzający, wyceniona przez inwestorów. Niektóre z nich udało się nawet przekuć w pozytywy.

- Konflikt w Ukrainie pozostaje ryzykiem, natomiast jego deeskalację można traktować również jako swego rodzaju szansę. Czynny udział w odbudowie Ukrainy, wykorzystujący potencjał naszych spółek, mógłby mógłby znaleźć uznanie w oczach inwestorów - mówi Michał Skowroński.

Specjalista przekonuje, że po drastycznych spadkach kursów z ostatnich miesięcy nie potrzeba dużo, aby na giełdowych kursach znowu zawitał zielony kolor. Do krótkotrwałego odbicia wystarczy chwilowy brak nowych złych wieści. Niedawno wydawało się, że moment względnego spokoju nareszcie nadszedł. Wtedy Jacek Sasin, wiceprezes rady ministrów poinformował o projekcie daniny od zawyżonych marż w czasie kryzysu.

- Inwestorzy liczą na chwilę spokoju, lecz rodzaje ryzyka nadal się mnożą i sytuacja dynamicznie się zmienia, a komunikacja rządzących z rynkiem kapitałowym pozostawia wiele do życzenia. Niefortunne komentarze mają wpływ nie tylko na sentyment, ale również zaufanie do rynku. Wysoko postawione osoby w państwie powinny zdawać sobie sprawę, że przy spowalniającej aktywności gospodarczej dobra kondycja przedsiębiorstw oraz stabilność ich otoczenia prawnego są kluczowe – dodaje Michał Skowroński.

Zdaniem zarządzającego to marginalne traktowanie polskiego rynku kapitałowego przez legislatorów jest głównym powodem niskiej atrakcyjności GPW w oczach zagranicznych inwestorów, a to ich kapitał jest kluczowy dla długotrwałego odbicia kursów.

- W ujęciu historycznym na GPW jest bardzo tanio. Patrząc na to, ile WIG20 stracił w tym roku należy stwierdzić, że większość zagrożeń jest już w wycenach. Pozostaje jednak kwestia tego, co może spowodować, że kapitał na nowo wpłynie na rynek. Bez tego nie ma co liczyć na silne odreagowanie kursów i mniejszą zmienność. Ryzyko spowolnienia, wysoka inflacja oraz niepewność prawno-podatkowa skutkują spadkiem popytu na kredyty inwestycyjne i pogorszeniem nastrojów konsumentów. Miano kraju graniczącego z państwem objętym konfliktem nie pomaga, jednak to brak stabilizacji lokalnie jest największym problemem również dla inwestorów zagranicznych - tłumaczy Michał Skowroński.

Weź udział w warsztacie online “Alternatywne Spółki Inwestycyjne (ASI) - studium przypadku”, 29 listopada >>

Kupuj uważnie

Michał Skowroński uważa, że z perspektywy polskiego gracza giełdowego, który inwestuje z bardziej długoterminową perspektywą, nadszedł dobry czas na powiększanie portfela. Dobry wybór pomoże dokonać analiza fundamentalna, gdyż to mocne podstawy bilansowe będą kluczem do sukcesu spółek.

- Zakładając, że nic zaskakującego się znowu nie wydarzy, nasza giełda może być atrakcyjna w średnim terminie, przy co najmniej rocznej perspektywie inwestycyjnej. W pierwszej kolejności przyjrzałbym się spółkom o stabilnych przychodach w dolarze lub euro. Ciekawym wyborem mogą też być podmioty w stabilnych branżach notowane poniżej wartości księgowej z atrakcyjnym majątkiem trwałym. Portfel wzbogacą też prywatne spółki liderujące w branży z dobrą pozycją bilansową i potencjałem dywidendowym. Na pewno unikałbym spółek charakteryzujących się wysokim zadłużeniem i ryzykiem spowalniających przychodów. W tym otoczeniu będą one miały największe problemy. - mówi Michał Skowroński.

Ci, którym zależy na dywersyfikacji nie powinni jeszcze sięgać po instrumenty dłużne. Mimo że czynniki zewnętrzne mogą chwilowo poprawiać ich atrakcyjność w krótkim terminie do trwałego wzrostu rentowności będzie potrzebna całkowita zmiana krajobrazu gospodarczego w Polsce.

– Lepsza komunikacja NBP z rynkiem i spadek oczekiwań inflacyjnych najprawdopodobniej będą sygnałem do pochylenia się nad polskim rynkiem dłużnym. Spadek rentowności obligacji na rynkach bazowych i ewentualna korekta siły dolara również mogłyby być pozytywnym katalizatorem - dodaje Michał Skowroński.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane