Wielka prywatyzacja, wielkie rozczarowanie

Kamil Zatoński
14-10-2009, 00:00

Trwa oferta PGE, tymczasem Enea, pierwsza polska grupa energetyczna na rynku akcji, nie zrobiła furory. Wkrótce zresztą opuści giełdę.

Czas na wielką prywatyzację, Enea idzie pod prąd po 3 mld zł — takie nagłówki blisko rok temu budowały atmosferę w przededniu oferty publicznej poznańskiej grupy energetycznej. Balon szybko jednak pękł. Dziś o Enei dyskutuje się przede wszystkim w kontekście drugiej odsłony procesu prywatyzacji, a nie pozycji spółki na warszawskiej giełdzie. Nie doczekała się ona statusu blue chipa, choć jej kapitalizacja przekracza 10 mld zł, co daje 11. miejsce na GPW. Enei nie ma nawet w indeksie WIG.

Przed rokiem w czasie pierwszej oferty publicznej Enei w ręce krajowych inwestorów instytucjonalnych trafiły akcje za niespełna 100 mln zł. Zagranicznym zarządzającym przypadła pula warta skromne 10 mln zł, bo pakiet za 170 mln zł objął Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju. Do inwestorów indywidualnych trafiły natomiast papiery za około 50 mln zł (redukcja wyniosła 20 proc.). Zainteresowanie krajowych zarządzających było tak małe, że pierwotną ofertę zmniejszono o 30 proc. i nie pomogły nawet zachęty w postaci podwojenia dyskonta w stosunku do ceny, którą musiał zapłacić inwestor branżowy — szwedzki Vattenfall.

Dziś wartość free floatu Enei można szacować na 210 mln zł (niespełna 2,5 proc.), ale na poszczególnych sesjach z rąk do rąk przechodzi zaledwie ułamek tej kwoty. Przez 11 miesięcy od debiutu obroty tylko incydentalnie przekraczały 10 mln zł. Średnio było to niespełna 1,5 mln zł. Spółką nie interesują się też analitycy. Oprócz wyceny DM BZ WBK (oferującego), sporządzonej na potrzeby IPO, przez blisko rok nie pojawiła się żadna nowa rekomendacja dla Enei.

Debiut spółki i jej późniejsze notowania też nie przyczyniły się do wzrostu zainteresowania jej papierami. Prawa do akcji zadebiutowały na GPW z ceną 15,60 zł, zaledwie o 1,3 proc. wyższą od kursu odniesienia. Dziś kurs jest o 38 proc. wyższy od ceny emisyjnej (wynosiła — przypomnijmy — 15,40 zł). Inwestycja nie okazała się wiec szczególnie intratna, bo w tym samym czasie WIG wzrósł o ponad 41 proc. Walory spółki nie okazały się też szczególnie odporne na spadki, bo w dnie bessy płacono za nie zaledwie 10,72 zł.

Wczoraj kurs przekraczał 21 zł, ale przez ostatnie dwa dni obniżył się o około 8 proc. Wydaje się, że znikome znaczenie ma tu równolegle prowadzona oferta PGE, bo decydujące jest to, kiedy skarb państwa znajdzie chętnego na zapłacenie spodziewanej ceny za sprzedaż pakietu kontrolnego. Na rynku spekuluje się, że istnieją spore rozbieżności między kwotą, którą gotowy jest zapłacić niemiecki koncern RWE, a sumą, którą skłonny jest zaakceptować minister skarbu. Być może dlatego jeszcze przed zakończeniem negocjacji z Niemcami pozwolono konkurencyjnemu GDF Suez (poprzez polską Elektrownię Połaniec) na przeprowadzenie badania prawnofinansowego Enei. Nie zmienia to faktu, że znalezienie inwestora jest kwestią czasu, podobnie jak kwestią czasu jest ogłoszenie wezwania i wycofanie spółki z obrotu giełdowego.

Dlaczego nie pojawiają się raporty analityczne o Enei?

Kamil Kliszcz

DI BRE Banku

Wycena rynkowa Enei rzeczywiście plasuje ją w giełdowej czołówce, ale inaczej sytuacja wygląda, jeśli chodzi o free float. Oczywiście spółka znajduje się w horyzoncie naszych obserwacji i analiz, ale na razie nie sporządzaliśmy dla niej rekomendacji. Warto także zwrócić uwagę, że obecnie w związku z procesem prywatyzacyjnym wpływ na kurs mają oczekiwania na ewentualne wezwanie.

Paweł Puchalski

DM BZ WBK

Free float spółki jest niski, przez co nie jest ona nawet uczestnikiem indeksu WIG. Wstrzymujemy się z decyzją o wydawaniu ewentualnej rekomendacji do czasu rozstrzygnięcia drugiego etapu prywatyzacji spółki, gdyż ma on istotny wpływ na jej dalsze losy jako firmy notowanej na GPW.

1,98 mld zł

Tyle spółka uzyskała przed rokiem z pierwszej oferty publicznej.

1,4 mln zł

Tyle wynosi średnia wartość obrotów akcjami spółki na GPW.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Wielka prywatyzacja, wielkie rozczarowanie