Wojna handlowa nie wpędzi giełd w bessę

Kolejne salwy w wojnie handlowej wywołały wahania na rynkach akcji, jednak według większości instytucji finansowych potencjał zniżek jest ograniczony.

NYSE, Wall Street
Zobacz więcej

NYSE, Wall Street fot. Bloomberg

Takiej zmienności na giełdzie nowojorskiej nie obserwowano od załamania z grudnia 2018 r. Pośród zaostrzających się napięć handlowych między USA i Chinami od początku sierpnia indeks S&P500 zamknął zmianą przekraczającą 1 proc. dziewięć sesji, czyli więcej niż co drugą. Samo tylko piątkowe ogłoszenie przez prezydenta USA Donalda Trumpa podniesienia do 30 proc. ceł na import z Chin kosztowało główny wskaźnik giełdy zza oceanu 2,6-procentową zniżkę. W poniedziałek kurs chińskiego juana do dolara tąpnął o 0,9 proc., do najniższego poziomu od 11,5 roku.

- Inwestorzy postępują zgodnie z zasadą „najpierw sprzedaj, potem zadawaj pytania” – komentuje Quincy Krosby, główna strateżka rynkowa towarzystwa Prudential Financial.

Tymczasem już poniedziałkowa sesja na Wall Street rozpoczynała się od pewnego odbicia, po tym jak Donald Trump złagodził stanowisko. Na szczycie grupy G7 wyraził nadzieje na osiągnięcie porozumienia, co jednak spotkało się z chłodnym przyjęciem po stronie chińskiej. W reakcji na zaostrzenie napięć handlowych pierwszy raz od kryzysu w strefie euro do niedoważania akcji przeszło towarzystwo UBS Global Wealth Management, największy na świecie zarządzający aktywami zamożnych inwestorów.

„Eskalacja napięć oznacza umocnienie czynników ryzyka, zarówno dla rynków, jak i dla globalnej gospodarki” – zaznacza w nocie do klientów Mark Haefele, główny zarządzający UBS GWM, które pośród trwającej od półtora roku wojny handlowej powstrzymywało się dotąd od przyjmowania negatywnego nastawienia do akcji.

Specjalista nadal nie zaleca zbyt silnego niedoważania akcji i wciąż spodziewa się, że USA unikną w przyszłym roku recesji. W zdecydowanie niekorzystnym świetle widzi jednak perspektywy wschodzących rynków akcji. To one są najbardziej narażone na dalsze zaognienie napięć handlowych i związane z tym wzrost rynkowej zmienności oraz globalne spowolnienie, tłumaczy. Mimo to bardziej optymistycznie nastawione są inne instytucje.

Paul Sandhu, odpowiedzialny za doradztwo dla klientów w BNP Paribas AM, zapowiada, że kapitał zacznie znów płynąć na rynki azjatyckie, gdy tylko sporne kwestie między USA i Chinami zostaną uregulowane. Ze względu na niepewność związaną z wojną handlową i obawami o wyniki spółek zmienność utrzyma się na parkietach Dalekiego Wschodu, przyznaje Joanna Kwok z JPMorgan AM. Jednak jej zdaniem przy wycenach sięgających w przypadku wskaźnika cena/wartość księgowa zaledwie 1,3, kolejne 12 miesięcy powinno zakończyć się w Azji wyraźnymi zwyżkami.

- Trzeba zachować dyscyplinę. Przy tak niskich wycenach należy kupować, a nie sprzedawać – zauważa specjalistka, której fundusz JPMorgan Asia Growth należy do 2 proc. najlepiej sprawujących się w tym roku podobnych funduszy.

Do sprzedawania akcji kolejny epizod zaognienia napięć między USA i Chinami nie skłania także zarządzających Baltic Capital TFI. Zdaniem ekspertów konflikt handlowy pomiędzy oboma potęgami gospodarczymi będzie utrzymywał się jeszcze przez dekady, ale w perspektywie najbliższych miesięcy należy spodziewać się łagodzenia napięć. Ostatnimi posunięciami Donald Trump raczej starał się wywrzeć presję na Fed, by ten złagodził politykę, niż na same Chiny. Skoro nie może wprost przekonać Jerome’a Powella do obniżek stóp, to próbuje podgrzać atmosferę w sferze, od której szef Fedu uzależnia dalsze decyzje monetarne, przekonuje Marcin Wiński, członek zarządu Baltic Capital TFI. Przed końcem roku prezydent powinien jednak łagodzić ton, by nie ryzykować zawirowań rynkowych na wstępie do kampanii wyborczej.

- Sytuację na rynkach finansowych uspokoić może oczekiwana we wrześniu obniżka stóp Fedu. Tymczasem dzięki wznowieniu skupu aktywów przez EBC lepiej od amerykańskiego powinny zachowywać się parkiety europejskie. Odzyskać wigor powinien także WIG20, który do końca roku powinien zyskać kilka proc. – przekonuje Marcin Wiński, wskazując na wciąż niedoceniane, głównie ze względu na ostatnią słabość rynków wschodzących i mocnego dolara, znaczenie programu PPK.

c3b39424-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski, Bloomberg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy