Wojna przetasuje rynek wynajmu mieszkań

opublikowano: 01-03-2022, 20:00

Kryzys humanitarny na Ukrainie powoduje napływ do Polski dużych grup potencjalnych najemców. Według ekspertów lokali gotowych do wynajęcia jest nawet kilka razy za mało

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • ile mieszkań na wynajem w Polsce było dostępnych, gdy pojawił się kryzys migracyjny
  • jakie nieruchomości będą potrzebne, aby zapewnić ludziom dach nad głową
  • jak obecność uchodźców wpłynie na funkcjonowanie rynku najmu

Nieznana jeszcze ostatecznie skala kryzysu migracyjnego wywołanego agresją Rosji na Ukrainę, wpłynie na rynek wynajmu mieszkań w Polsce. Według szacunków Hanny Milewskiej-Wilk, specjalisty ds. mieszkalnictwa w Instytucie Rozwoju Miast i Regionów, można założyć, że na początku lutego 2022 r. mieliśmy około 100 tys. lub nieco mniej mieszkań, domów i pokojów gotowych do wynajęcia.

Ucieczka spod bomb
Ucieczka spod bomb
Jeśli sytuacja się nie zmieni, do Polski w najbliższym czasie trafić może 4 mln uchodźców z Ukrainy - szacuje HRE Investment
JAKUB STEZYCKI / Reuters / Forum

– Polski rynek najmu to nieco ponad milion mieszkań (dane z podatków za 2020 r. pokazują niewielki wzrost w stosunku do poprzedniego roku). Mieszkania przeważnie mają najemców. Na podstawie danych Unirepo z monitorowania ogłoszeń w styczniu na 38 portalach było ponad 213 tys. ogłoszeń mieszkań do wynajęcia i ponad 15 tys. domów na wynajem, ale te liczby należałoby podzielić co najmniej na pół, ponieważ powtórki ogłoszeń to nawet 80 proc. – mówi Hanna Milewska-Wilk.

HRE Investment szacuje tę liczbę na 40-60 tys. lokali gotowych do wynajęcia. Według tej firmy nawet zakładając, że w każdym mieszkaniu mieszkać mogą po cztery osoby, to i tak rynek najmu jest w stanie zabezpieczyć potrzeby mieszkaniowe zaledwie 160-240 tys. osób. To nawet kilka razy za mało w porównaniu do potencjalnych potrzeb.

Dom czy hotel

Na krótki okres potrzeby te zaspokoją hotele i obiekty turystyczne. Z szacunków HRE Investment powołującego się na dane booking.com wynika, że już 28 lutego w obłożenie takich obiektów w Polsce południowo-wschodniej wahało się od 80 do 100 proc. Według danych z poniedziałku granicę z Polską przekroczyło do tego czasu ponad 350 tys. osób z Ukrainy.

– Na razie Polacy reagują udostępniając mieszkania i miejsca noclegowe, i nie wiadomo, czy jest to na zasadach rynkowych. Widać ogólne poruszenie na rynku najmu i nawet na rynku nieruchomości, ale bardzo aktywne są też miejsca oferujące zakwaterowanie: pensjonaty, hotele, kwatery pracownicze, mieszkania wynajmowane krótkoterminowo (Booking i AirBnB) – mówi Hanna Milewska-Wilk.

Według HRE Investment spora część uciekających przed wojną na Ukrainie udaje się od razu do rodzin i przyjaciół mieszkających już wcześniej w Polsce. Firma szacuje, że mogą oni wynajmować u nas 300-400 tys. mieszkań.

Ciasny rynek, ciasne domy

Bez wątpienia część uchodźców – HRE Investment szacuje, że będzie to od 20 proc. do nawet 80 proc. uciekających przed wojną do Polski – postanowi u nas zostać, poszerzając na stałe grono najemców.

– Nie wiadomo, na jak długo będzie potrzebne miejsce osobom, które przyjeżdżają z Ukrainy. To, gdzie będą mogły mieszkać, zależy od tego, czy będą mogli legalnie (i szybko) podjąć pracę. Jeśli będzie taka możliwość – a wydaje się to wręcz koniecznością – to znów rynki mieszkaniowe dużych miast będą najbardziej obciążone i może powstać bardzo silna konkurencja pomiędzy poszukującymi mieszkań na wynajem lub do zakupu. Szczególnie, jeśli zostaną skierowane dodatkowe finanse pomocowe – mówi Hanna Milewska-Wilk.

Zdaniem Hanny Milewskiej-Wilk, mamy wyzwanie, któremu nie sprosta rynek najmu, na którym dominują małe mieszkania, a teraz potrzebujący lokali to przede wszystkim rodziny z dziećmi. Niezbędne będzie zaangażowanie części zasobów przeznaczonych do tej pory dla turystów: domków, apartamentów z aneksami kuchennymi, powinna być również skierowana informacja i pomoc do osób, które chcą wynająć swoje całoroczne domki wakacyjne, drugie domy i mieszkania wykorzystywane do tej pory okazjonalnie i na własne potrzeby.

– Z pierwszą pomocą i tymczasowym zakwaterowaniem radzą sobie organizacje pozarządowe, wojewodowie oraz samorządy. Dużo większym wyzwaniem będzie zapewnienie mieszkań, a bombardowanie Charkowa oznacza, że nie wszyscy będą mogli szybko wrócić do swoich mieszkań na Ukrainie – mówi Hanna Milewska-Wilk.

Krajobraz przed wojną

Polski rynek mieszkaniowy w ciągu ostatnich miesięcy zaczął się zmieniać. Rosnąca inflacja oraz wzrost stóp procentowych wpłynęły na spadek zdolności kredytowej Polaków. Wyższe koszty życia i raty kredytowej przekładają się na mniejsze zainteresowanie kredytami hipotecznymi.

– Już w styczniu 2022 r. roku zaobserwowaliśmy ponad 20-procentowy spadek wartości wnioskowanych kredytów mieszkaniowych w porównaniu do grudnia 2021 r. – mówi Michał Witkowski, dyrektor living services w Colliers.

Jego zdaniem, ze względu na wysokie ceny działek, rosnące koszty materiałów budowlanych i pracy, wydłużające się procesy pozwoleniowe czy coraz ostrzejsze normy efektywności energetycznej przekładające się na wyższe koszty budowy, podaż nowych lokali na sprzedaż może maleć, a ich ceny dalej rosnąć, nawet mimo słabnącego popytu.

– Część Polaków nie może pozwolić sobie na zakup własnego mieszkania, a czynsz najmu jest niższy niż rata kredytu. Z ostatniego Spisu Powszechnego wynika, że Polska ma dodatni bilans migracyjny. Większe zainteresowanie najmem będzie miało przełożenie na rosnące stawki czynszów – mówi Michał Witkowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane