Wonga, czyli Hajs.pl

opublikowano: 11-04-2013, 09:39

Wonga to po polsku, kaska, szmal, hajs, sianko. Z szefem i założycielem firmy rozmawiamy o kościele anglikańskim, sporcie oraz o limitach cenowych na pożyczki krótkoterminowe.

Wonga jest jednym z największych firm pożyczkowych działających w Internecie na świecie. Wywodzi się z Wielkiej Brytanii, gdzie powstała w 2007 r. za pieniądze amerykańskich funduszy venture capital, a działalność prowadzi w Irlandii, RPA, od wczoraj – oficjalnie w Polsce.

Zobacz więcej

Errol Damelin, założyciel i CEO Wonga (po lewej) i Marcin Borowiecki, zarządzający Wonga Polska (fot. Puls Biznesu, Marek Wiśniewski)

W Wielkiej Brytanii firmy tego typu określa się nazwą loan sharks, bo naliczają oprocentowanie liczone w tysiącach procent w skali roku/. Biskup Durham, typowany na kolejnego arcybiskupa Canterbury, powiedział w ubiegłym roku, że od czasów Mojżesza tak wysokie oprocentowanie nazywało się lichwą. Z firmami pay-day-lending ostro walczy Partia Pracy, głównie jedna posłanka Stella Creasy, przygląda się im uważnie Office of Fair Trade. Jesienią ubiegłego roku Izba Lordów dała dodatkowe uprawnienia nowemu urzędowi nadzorczemu Financial Conduct Authority do wprowadzenia limitów cenowych dla pożyczek krótkoterminowych. Rząd poparł to stanowisko, aczkolwiek zastrzegł, że trzeba uważa, być nie wylać dziecka z kąpielą i nie przeregulować rynku.
W Polsce wprowadzenie ograniczeń na łączne koszty pożyczki zarekomendował zespół roboczy powołany przez Komitet Stabilności Finansowej w sprawie zbadania afery Amber Gold.

„Puls Biznesu”: Zacznę od nieco złośliwie: dobrze, że biskup Durham jest z kościoła anglikańskiego, a nie katolickiego, bo pewnie przez papieża dałbym już znać naszemu episkopatowi, że zaczynacie działalność w Polsce.

Errol Damalein, założyciel i CEO Wonga.com:  A jakie jest pytanie?

Chodzi mi o to, że nie macie najlepszej prasy w Wielkiej Brytanii, a biskup Durham jest jednym z prominentnych krytyków firm pożyczkowych i Wongi.

Działamy w jednej z najważniejszych gałęzi gospodarki. Wiemy jak powinien wyglądać sektor finansowy w erze cyfryzacji. Zmieniamy biznes pożyczkowy, który działa od setek lat w pewien określony sposób. Ludzie nie zawsze to rozumieją. To nie jest tyko kwestia Wonga.com, ale w ogóle handlu detalicznego. Przez lata dla wielu niezrozumiały był biznes Amazona, to samo dotyczy Twittera, Facebooka czy Google. Kiedy przebudowujesz jakiś sektor, natychmiast pojawiają się wątpliwości i pytania. W przypadku Google chodziło np. o ochronę wrażliwych danych...

W waszym przypadku nie chodzi o kwestie bezpieczeństwa. Powiedział Pan, że biznes pożyczkowy działa od setek lat, ale wróciło przy okazji waszej działalności starożytne pojęcie lichwy i oskarżeń o bardzo wysokie oprocentowanie.

Żeby odpowiedzieć na to pytanie, potrzebny jest szerszy kontekst. My nie tylko udzielamy drobnych pożyczek konsumentom, ale też małym biznesom, działamy w e-commerce,  który obsługujemy pod marką PayLater. Słowem, na nowo układamy coraz większe segmenty rynku zastrzeżonego dla sektora bankowego. Wchodzimy w codzienne relacje z klientami, wiemy, ile pożyczają i na co wydają pieniądze. Inwestujemy bardzo dużo w przejrzystość naszego biznesu. Mówimy ludziom dokładnie ile będzie kosztowała ich pożyczka, czego nie wiedzą często ani użytkownicy kart kredytowych, ani posiadacze rachunków bankowych. Dam przykład z UK: alternatywnym rozwiązaniem dla Wonga.com są debety w rachunkach. Opłaty z tego tytułu w RBS są znacznie wyższe niż w Wonga. Poza tym, zadłużając się w Wonga wiesz doskonale ile będzie cię to kosztowało, w banku nie. Nasze ceny są absolutnie przejrzyste. Banki je ukrywają. Wonga wygląda na drogą, ponieważ jesteśmy zobowiązani przez prawo do podawania Rzeczywistej Rocznej Stopy Oprocentowania – miary, która dotyczy pożyczek długoterminowych. Nasze pożyczki z założenia są krótkoterminowe i jeśli spojrzymy na łączne koszty to Wonga pobiera jedną dziesiątą tego co Lloyds Bank.

Niemniej to nie w przypadku banku mówi się o konieczności wprowadzenia ograniczeń łącznych kosztów pożyczki.

Rzeczywistość jest taka, że to banki znajdują mnóstwo sposobów na podwyższenie kosztów kredytu. W Wielkiej Brytanii jednym z największych źródeł przychodów po stronie kredytowej są dodatkowe ubezpieczenia. Kredyt jest tani, ale musisz kupić do niego polisę. To dało bankom 10 mld funtów dodatkowych przychodów z tytułu prowizji.

W Polsce mamy to samo. W Niemczech i Francji też, a jednak rządy tych krajów wprowadziły limity kosztów pożyczek, przy okazji wycinając zresztą ten rodzaj biznesu.

I to spowodowało wypchnięcie biznesu pożyczkowego do szarej strefy i doprowadziło do wielu nadużyć wobec pożyczkobiorców ze strony działających tam firm.  Wokół firm pożyczkowych jest mnóstwo emocji, które czasem wygrywają nad zdrowym rozsądkiem.

W Wielkiej Brytanii rządowi jest bliżej do zdrowego rozsądku, ale na polskim rynku mamy na razie do czynienia z emocjami i mówi się o limicie 10-krotności stopowy lombardowej.


Na koniec dnia chodzi o klienta, nie o polityków, czy przywódców religijnych. Chodzi o to, co ludzie wybierają, kiedy dostają kompletną informację o tym co kupują. I to, co my widzimy, to brak alternatywy dla tego, co oferuje Wonga. Nie chodzi mi o to, że jesteśmy jedyną alternatywą dla np. kart kredytowych. To świetnie, że ludzie oszczędzają i pożyczają z banków, od przyjaciół, że mają możliwość wyboru. Naszym zadaniem jest stworzenie jeszcze jednej możliwości, transparentnej, użytecznej, zapewniającej konsumentom dostęp do krótkoterminowych pożyczek, bezpiecznych, bo podlegających regulacjom. Zapewniamy jedną z opcji i wszystkie dowody, jakie zebraliśmy na całym świecie, gdzie działamy, a od początku działalności udzieliliśmy ponad 7 mln pożyczek, wskazują, że ten model jest akceptowany przez klientów, o czym świadczy wysoki wskaźnik Net Promoter Sscore, który wynosi 78 proc.  To więcej, niż ma Google, Apple i znacznie więcej niż sektor finansowy. Bank z najwyższym NPS na Wyspach Brytyjskich, First Direct, ma wskaźnik 42 proc. a następny 24 proc. Ludzie polecają nas krewnym i znajomym i stąd ogromne zainteresowanie naszymi pożyczkami. W ciągu miesiąca udzielamy ponad 300 tys. pożyczek.
Co interesujące, nad działalnością firm pożyczkowych dyskutują politycy, media, a moim zdaniem trzeba tylko ludziom dać pełną informację o tym co kupują. Publicznym osobom łatwo jest uprawiać ten emocjonalny sport i zdobywać punkty, ale tutaj mamy realne życie i potrzeby ludzi. Moim zdaniem przedmiotem dyskusji powinno być to, w jaki sposób dostarczyć konsumentom pełnej wiedzy o odpowiedzialnym pożyczaniu.


Skoro o sporcie mowa, część fanów Newcastle nie była szczęśliwa, że zostaliście sponsorem drużyny.

Zawsze, kiedy pojawia się nowy sponsor, powstają kontrowersje i zawsze znajdzie się ktoś, kto powie, że nie chce żeby jego klub grał w koszulce z takim czy innym napisem.


W Polsce będziecie sponsorować jakiś klub?

Kogoś rekomendujesz?

Sądzę, że u nas każdy klub się cieszył z takiego sponsora.


Nasze badania przeprowadzone w Polsce wskazują na równie pozytywny odbiór klientów, jak na innych rynkach. Net Promoter Score wynosi 79 proc., to, jak sądzę jest wyższy poziom niż w bankach.


Zaczynacie w Polsce działalność w trudnym momencie, kiedy dyskutowany jest pomysł uregulowania rynku pożyczkowego poprzez wprowadzenie limitu łącznych kosztów pożyczek.


Moment jest trudny, choć muszę powiedzieć, że w Polsce poziom regulacji tego rynku jest niewystarczający. Jestem przekonany, że powinien być prowadzony rejestr firm prowadzących działalność pożyczkową. Zwiększy to przejrzystość rynku, pokaże jego skalę. Regulacje są potrzebne.


A limitowi łącznych kosztów pożyczki na poziomie 10-krotności stopy lombardowej?


Nie sądzę, żeby tego rodzaju limity były dobrym rozwiązaniem na jakimkolwiek rynku. Czy uważasz, że powinny obowiązywać ograniczenia dla opłat z tytułu wynajmu nieruchomości lub biletów lotniczych?


Na niektórych rynkach są takie ograniczenia.
Na jakich?


W Australii, Francji, Niemczech.


Przede wszystkim trzeba myśleć o konsumencie. Limity nie są zdrowe dla rynku. Jeśli ustalimy górną wysokość czynszu, właściciele nieruchomości  przestaną w nie inwestować, co pogorszy standard mieszkań. My działamy na rynkach, gdzie są tego typu ograniczenia i dajemy sobie radę, ale to nie jest najlepszy sposób regulacji. Są dwa rodzaje regulacji: przyjazne dla konsumenta, chroniące jego interesy, nakładające wymóg ochrony danych osobowych, obowiązek rejestracji firm pożyczkowych, prowadzenia przejrzystego biznesu oraz regulacje budowane na emocjach, poprawiające nastrój politykom.


Jeśli wchodzicie na rynek w sytuacji, kiedy mówi się głośno o tego typu regulacji to rozumiem, że nie jest to bariera, które zabije wasz biznes.


Ludzie potrzebują i będą potrzebowali niskokwotowych pożyczek na krótkie terminy. Jak wspomniałem, działamy na takich rynkach i nie mamy paranoi na punkcie limitu kosztów. Spójrzmy na problem oczami konsumenta. Powiedzmy, że chcesz pożyczyć 10 tys. zł, a zaliczasz się do kategorii ryzykownych klientów. Pytanie czy mam ci pożyczyć pieniądze? Limit kosztów pożyczki zmienia poziom ryzyka jaki jestem w stanie zaakceptować. Mógłbym ci pożyczyć po cenie X, ale nie pożyczkę po cenie X-10. Limit nie spowoduje, że potrzeby pożyczkowe znikną, ale że zniknie dostawca finansowania.


Ile zainwestujecie pieniędzy na rynku polskim?


Nie chcemy podawać konkretnych kwot. Na razie skupiamy się na jakości obsługi, mierzeniu wskaźnika NPS i budowaniu na tym naszego biznesu.


Vivus, podobna firma do Wongi, zapowiada, że w tym roku udzieli pożyczek za 100 mln zł. Czy to jest kwota, o której możemy rozmawiać w przypadku Wongi? Jaki jest potencjał polskiego rynku?


Nie jesteśmy podobni do Vivusa – korzystamy z BIK i nie udzielamy promocji na pożyczki chcąc zachować przejrzystość ich kosztów,  Każdy kraj jest inny, jeśli chodzi o popyt na tego rodzaju usługi. Nie wiemy do jakiego stopnia możemy zastąpić debety w rachunkach, zadłużenie na kartach kredytowych, inne kredyty klientów w Polsce. W Wielkiej Brytanii zapewniamy finansowanie setkom tysięcy osób tygodniowo i jesteśmy największym pożyczkodawcą na rynku brytyjskim. Mamy podobne ambicje, co do polskiego rynku.

Rozmawiał Eugeniusz Twaróg

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: eugeniusz twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu