Wyniki amerykańskich spółek zwiększyły popyt w Europie

Piotr Kuczyński
17-04-2003, 00:00

W USA we wtorek tematem numer jeden były wyniki spółek. Można powiedzieć, że były różne, a przeważały ostrzeżenia. Jednak w indeksie DJIA nie było wcale źle, bo połowa spółek rosła, a połowa spadała. Najbardziej istotne było to, że znacznie wzrósł wolumen, a indeksy wyraźniej przełamały średnie 200-sesyjne.

Amerykańskie dane makro nie były już dobre. Produkcja przemysłowa spadła drugi miesiąc z rzędu. Podobnie było z wykorzystaniem potencjału przemysłowego. Zmalała również aktywność gospodarki w okolicach Nowego Jorku. Rosną zapasy i spada produkcja. Jak bardzo musi wzrosnąć popyt, by zapasy zaczęły się zmniejszać, a produkcja wzrastać? Ale to temat na przyszłość.

Za to po sesji rozpoczął się gwałtowny wzrost kursów. Wyniki podało dużo spółek z sektora TMT — między innymi Intel, Microsoft, Motorola, Texas. Wszystkie były lepsze od prognoz i zapowiedzi, a kursy rosły powyżej 4 proc. Co prawda prognozy Microsoft na ten rok nie były nadmiernie optymistyczne, bo spółka stwierdziła, że wydatki biznesu w sektorze IT nadal się zmniejszają. Jednak na to inwestorzy nie patrzyli. Przed wczorajszą sesją dobre wyniki podał Ford, J.P. Morgan i Coca-Cola. Jedna spółka rzadko wpływa na całą giełdę, ale tutaj mamy ich więcej. Poza tym wiele firm podaje wyniki lepsze od prognoz, co nie znaczy, że dobre. Jednak do tego, by wczoraj nie próbowano zaatakować szczytu intra day (905) na S&P 500, musiałyby dotrzeć na rynek w czasie sesji bardzo złe informacje. Niezwykle dziwne by było, gdyby nie znikło zagrożenie podwójnym szczytem. Oczywiście nie oznacza to, że takie rozwiązanie jest niemożliwe, ale prawdopodobieństwo znacznie się zmniejszyło. Gdyby jednak wczoraj nie udało się pokonać przynajmniej 895 pkt na zamknięciu, byłby to sygnał do odwrotu. Jeśli ten poziom zostanie pokonany, to droga do 945 pkt (podfala C korekty) byłaby otwarta.

W środę od rana indeksy w Eurolandzie rosły. Nie było w tym nic dziwnego, skoro zanosiło się na dużą zwyżkę w USA. Jednak nastroje nie były wcale euforyczne. Po dobrym początku rynki uspokoiły się i czekały na sesję w USA na umiarkowanych plusach. A FTSE nawet spadał. Wyglądało to dziwnie. Tak jakby oczekiwano niemiłej niespodzianki po rynku USA. I rzeczywiście początek sesji w USA był niewyraźny.

Dziś będzie kolejny, ostatni przed świętami dzień publikacji wyników spółek. Przed sesją swoje raporty podadzą m.in.: Honeywell, Office Depot, Pepsico, Sears Roebuck, Biogen. Po sesji: Fairchild Semiconductor, Honeywell, PMC-Sierra, Xilinx. W czasie sesji Gateway, Nokia. O 18.00 zostanie ogłoszony raport Fed z Filadelfii. Jej indeks mierzący aktywność gospodarczą ma wzrosnąć według prognoz z minus 8 do minus 3,8 pkt. W Polsce o godz. 16.00 GUS ogłosi dane o produkcji przemysłowej. Wpływ na rynek będzie oczywiście żaden. Po pierwsze — dotrą one na rynek na fixingu, a poza tym i tak już wszyscy będą myśleli o świętach.

Nasz rynek powtarza ten sam scenariusz przerabiany do znudzenia od kilku sesji. Panował kompletny marazm, a końcówka była wręcz fatalna (zawód słabym otwarciem w USA). Ciekawe, że w dniu podpisania traktatu akcesyjnego bardzo słabo zachowywał się również węgierski BUX (spory spadek). To było jedynie symboliczne wydarzenie, ale powinno poprawiać nastroje, a na fali optymizmu w Eurolandzie indeksy w naszym regionie powinny wzrastać. To jest niewątpliwie ostrzeżenie. To, co się dzieje od kilku sesji na GPW, jest bardzo dziwne. Nie wykluczam, że mamy do czynienia z pułapką. WIG nie zanegował formacji odwróconej RGR, a według mnie jest bardziej wiarygodny niż WIG20. Dlatego ostatnią linią obrony dla byków są okolice poziomu 14 150 na WIG, a ją wczoraj indeks naruszył. Dzisiaj może powstać sygnał sprzedaży.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Kuczyński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Gospodarka / Wyniki amerykańskich spółek zwiększyły popyt w Europie