Wyniki PKO BP w cieniu spowolnienia

  • Marek Muszyński
opublikowano: 18-08-2022, 16:57
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Zysk PKO BP w II kwartale spadł do 422 mln zł z 1,2 mld zł przed rokiem, ale i tak jest o 26 proc. lepszy od oczekiwań. Na kurs akcji nie ma to jednak wpływu, bo trudno oszacować skalę spowolnienia gospodarczego.

Z tego artykułu dowiesz się:

  • jaki odsetek kredytobiorców zdecydował się na wakacje kredytowe w PKO BP,
  • dlaczego kursy banków na GPW nie rosną,
  • jakich strat spodziewa się PKO BP w przypadku odcięcia Polski od gazu z Rosji.

Dużego zaskoczenia nie było. Wyniki odsetkowe były troszkę niższe w stosunku do moich oczekiwań, ale mniej więcej zgodne z oczekiwaniami rynku – ocenia Andrzej Powierża, analityk Banku Handlowego.

Spadek zysku netto instytucji o 70 proc. względem poprzedniego roku jest efektem dużej rezerwy na kredyty walutowe (niemal 1,2 mld zł) oraz składki na fundusz pomocowy systemu ochrony (872 mln zł).

– Wyniki są całkiem dobre. Konsens pobito o 25 proc., a trzeba pamiętać, że II kwartał był obciążony zarówno rezerwą na franki, jak i rezerwą na IPS, więc gdy odniesie się to do jakiegoś skorygowanego zysku, to te wyniki są o jakieś 4-5 proc. lepsze niż oczekiwania. To, co wpłynęło na wyniki, to niższy koszt ryzyka kredytowego i trochę lepsze od oczekiwań opłaty i prowizje. Oceniłbym te wyniki jako przyzwoite – mówi Łukasz Jańczak, analityk Erste Securities.

Nowy prezes
Nowy prezes
Paweł Gruza mógł się pochwalić niezłymi wynikami, ale perspektywy nie są różowe
Marek Wiśniewski

Wynik odsetkowy banku wyniósł 3,6 mld zł, rosnąc o 14 proc. względem poprzedniego kwartału, a wynik prowizyjny odnotował 6 proc. wzrost w tym samym czasie.

– W całym sektorze wynik odsetkowy w II kwartale wzrósł o ponad 100 proc., a w PKO BP wzrost był niższy i wyniósł 51 proc. To skutek hedgingu, który powoduje, że duże banki mniej korzystają na wzroście stóp niż mniejsze – mówi Andrzej Powierża.

W dół zaskoczyło saldo rezerw, które wyniosło 226 mln zł zamiast spodziewanych 304,5 mln zł. Zgodne z oczekiwaniami okazały się koszty, które urosły o 28 proc. względem I kwartału.

– Spodziewałem się wyższych rezerw, ale niski poziom rezerw był typowy dla sektora w II kwartale. Cały czas banki podkreślają, że jakość portfela jest bardzo dobra, nie ma opóźnień w spłacie, więc nie muszą tworzyć dużo rezerw. Nawet jak tworzą pewne rezerwy, aby wyprzedzać oczekiwane problemy, to całkowite saldo rezerw pozostaje niskie. Koszty też były nieco poniżej oczekiwań. Oczywiście rosły rok do roku, ale cały czas poniżej inflacji i należy to docenić. Względem niektórych innych banków te dynamiki kosztów wyglądały dobrze – mówi Andrzej Powierża.

Wakacje kredytowe nie tak dotkliwe

Bank ujawnił, że do 18 sierpnia o wakacje kredytowe aplikowało ok. 41-42 proc. klientów.

– Ten poziom nie jest jakoś szczególnie wysoki, patrząc na to jak atrakcyjna jest korzyść z wakacji kredytowych. Zakładam, że ci najbardziej zainteresowani już aplikowali lub zrobią to do końca sierpnia. Dla mnie to jest zaskakująco niski poziom, spodziewałem się wysokich kilkudziesięciu procent – banki średnio zakładały 65-70 proc. i jesteśmy bliżej tego scenariusza niż moich założeń w okolicach 80 proc. – mówi Łukasz Jańczak.

– Dane o odsetku korzystających z wakacji kredytowych są poniżej moich oczekiwań, ale w miarę pełne dane będziemy mieli na początku września, gdy zobaczymy, ile osób skorzystało ze zwolnienia z raty sierpniowej, a także ile osób złożyło wniosek po powrocie z wakacji, przegapiwszy sierpień – mówi Andrzej Powierża.

Spowolnienie na horyzoncie

Dla banków był to całkiem dobry kwartał, uważają analitycy.

– Rosły podstawowe przychody, czyli odsetkowe i prowizyjne, były dodatkowe koszty takie jak IPS, czyli prywatny BFG, ale nie było jakiś większych zaskoczeń. Bardzo dobry czas w bankach i wynikach ma jednak bardzo umiarkowane albo wręcz żadne przełożenie na kursy, bo druga połowa roku już tak różowa prawdopodobnie nie będzie – mówi Łukasz Jańczak.

Najświeższe dane GUS o PKB, pokazujące spowolnienie wzrostu, ostudziły zapał inwestorów, zwłaszcza, że okazały się sporo niższe od oczekiwań. Na wyniki banków jednak największy wpływ ma kondycja rynku pracy.

– Wszystko zależy od tego, jaki kształt będzie miała nadchodząca recesja i jak wpłynie na rynek pracy. Powszechna jest opinia, że mimo spowolnienia wzrost bezrobocia będzie stosunkowo nieduży. Myślę, że rzeczywistość może się okazać trochę gorsza i nadchodzą ciężkie czasy dla sektora, a więc również dla PKO BP – mówi Andrzej Powierża.

Regulacje i perspektywa kryzysu gospodarczego nie pomagają bankom – w ciągu roku indeks WIG-Banki stracił 25 proc., a sam PKO BP ponad 38 proc., choć po opublikowaniu wyników cena akcji zanotowała niewielki wzrost.

– Do tej pory na kursy banków najbardziej wpływała zapowiedź wakacji kredytowych, czyli dodatkowego obciążenia dla sektora, co będziemy widzieć w III kwartale. To absolutnie przyciemniło to, co się działo w II kwartale. Trudno też powiedzieć, co się będzie działo w gospodarce polskiej, europejskiej i jak będzie wyglądała zima. A jeśli będzie się coś złego działo w gospodarce, to będzie to widać w wynikach banków poprzez linie kosztów ryzyka – mówi Łukasz Jańczak.

PKO BP oszacował, że gdyby Polska została odcięta od rosyjskiego gazu, to straty dla banku sięgnęłyby 600-800 mln zł.

– To nie są to duże kwoty. To wynika też z tego, że Polska nie jest aż tak uzależniona od dostaw gazu rosyjskiego – mówi Łukasz Jańczak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane