Zapomoga dla Rosji to szyderstwo

Janusz Lewandowski
05-09-2008, 00:00

Ostatnimi czasy zawaliło się wiele budowli w Gruzji oraz jeden znaczący gmach w Strasburgu. W Gruzji potrzebne były działa i rakiety, w siedzibie Parlamentu Europejskiego wystarczyła budowlana fuszerka. Droga fuszerka, zważywszy że budynek kosztował 143 mln euro. Kolejne 200 mln rocznie uwolniłaby rezygnacja z comiesięcznych wędrówek na trzydniową sesję z Brukseli do Strasburga. Są one przepisane w unijnych traktatach, ale niewytłumaczalne dla europejskich podatników.

Patrząc od strony Gruzji, wspomniane kwoty robią wielkie wrażenie. Gruzińska koperta w budżecie Unii Europejskiej to maksymalnie 40-45 mln euro rocznie. Nadzwyczajne okoliczności sprawiły, że obecnie padają większe obietnice, ale założę się, że wydatki na obie siedziby Parlamentu Europejskiego w Brukseli i Strasburgu (plus na trzecią w Luksemburgu) przewyższą skalę całej pomocy dla Gruzji.

Ten unijny paradoks trwa za sprawą Niemiec i Francji. Strasburg stał się symbolem ich powojennego pojednania. Teraz oba unijne „motory” mogą nam wyszykować kolejny paradoks, jeśli wciąż będą przesadnie wyczulone na reakcje Kremla. Mogą utrudnić zamrożenie funduszy pomocowych dla Rosji. Dla mnie jest to oczywista i pożądana reakcja demokratycznego Zachodu, gdy znowu widzi rosyjskie czołgi idące z bratnią pomocą. Jak przekonać europejskich podatników, obciążonych kosztem parlamentarnych wędrówek do Strasburga, by jeszcze finansowali zapomogę dla Rosji, która wydała pół miliarda dolarów na wojenną ofensywę na cudzej ziemi?

Janusz Lewandowski

europoseł Platformy Obywatelskiej

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Janusz Lewandowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Zapomoga dla Rosji to szyderstwo