Zelmer poprawia wyniki i kusi dywidendą

Kamil Zatoński
18-05-2011, 00:00

Producenta sprzętu AGD stać na wypłatę wysokiej premii. W kolejnych latach może być podobnie

Zarząd rzeszowskiej spółki zaproponował wypłatę 1,90 zł dywidendy na akcję. Stopa dywidendy jest atrakcyjna (około 4,5 proc.), choć nie na tyle, by poderwać kurs. Wczoraj notowania rosły, ale symbolicznie.

Na premię dla akcjonariuszy spółka chce przeznaczyć większość ubiegłorocznego jednostkowego zysku netto, a także połowę z 25,8 mln zł, zgromadzonych w funduszu dywidendowym. Pozostanie tam jeszcze 12,5 mln zł, co w połączeniu z perspektywą poprawy zysku spółki w tym roku, jej dobrymi przepływami pieniężnymi i możliwym bonusem w postaci wpływów ze sprzedaży terenów, na których stoi stary zakład, pozwala liczyć na sute dywidendy także w kolejnych latach.

Zelmer jest w trakcie przeprowadzki do nowej fabryki, zlokalizowanej na terenie specjalnej strefy ekonomicznej. Osiągnięcie pełnych mocy produkcyjnych planowane jest na III kwartał tego roku. Przypomnijmy — Zel-mer będzie tylko najemcą fabryki, więc nakłady inwestycyjne ograniczą się do doposażenia zakładu. Pochłonie to 8-10 mln zł. Tereny, na których znajduje się stara fabryka, mają zostać sprzedane najpóźniej za kilkanaście miesięcy. Chodzi o około 10 ha w centrum Rzeszowa. Wartość nieruchomości w księgach Zelmera to 40 mln zł. Wartość rynkowa, jak wynika z wypowiedzi szefów spółki, powinna być zbliżona. Dlatego z punktu widzenia księgowych zysków transakcja sprzedaży terenu będzie neutralna. Firma otrzyma natomiast spory zastrzyk gotówki, z tym że dawka będzie dozowana stopniowo (wpływy nie będą jednorazowe).

Zelmer ma komfort z go-tówką nawet bez pieniędzy ze sprzedaży nieruchomości. W I kwartale grupa zanotowała najwyższe w historii w ujęciu kwartalnym dodatnie przepływy operacyjne (32,8 mln zł).

Wyniki spółki też są solidne. W I kwartale EBITDA wzrosła o 19 proc., do 22,4 mln zł, a skorygowany zysk netto o 16,6 proc., do 11,3 mln zł. Przed korektami o m.in. dodatnią wycenę opcji walutowych (co poprawiło wynik za I kwartał 2010 r.) dynamika zysku była ujemna (-19 proc.). Przychody zwiększyły się natomiast o 11 proc., do 157 mln zł. Po raz pierwszy w historii firmy wartość eksportu dogoniła wartość sprzedaży na rynek krajowy. Jeszcze dwa lata sprzedaż zagraniczna miała 25-procentowy udział w strukturze przychodów. W tym czasie polski rynek stanął jednak w miejscu (w samym I kwartale 2011 r. przychody nawet spadły o 4 proc., poprawa spodziewana jest w drugiej połowie roku), a spółka rozwinęła skrzydła na rynkach wschodnich. Szczególnie w Rosji i na Ukrainie, których udział w przychodach zwiększył się w porównaniu z ubiegłym rokiem z 18 i 5 proc. do 20 i 14 proc. Pomogły intensywne działania marketingowe, m.in. kampania reklamowa w telewizji, a także — paradoksalnie — kryzys. Firma wykorzystała szansę, jaką dał on nowym graczom i na rynku ukraińskim zdobyła drugą pozycję (za Philipsem) z blisko 10-procentowym udziałem. Janusz Płocica, prezes Zelmera, jest przekonany, że spółka ryzyko ma pod kontrolą. Polski rynek jest stabilny. Jeśli rośnie, to wolno. Rynek rosyjski i ukraiński rosną szybko, ale są podatne na silne wahania. Zelmer ubezpiecza część należności na rynku rosyjskim. Janusz Płocica twierdzi, że spółka stosuje rygorystyczną politykę kredytową w kontaktach z odbiorcami. Taką politykę zweryfikuje pierwsze osłabienie koniunktury za wschodnią granicą.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Zelmer poprawia wyniki i kusi dywidendą