Analitykom daleko do skuteczności Lewego

Adam Torchała, Bankier.pl
opublikowano: 10-04-2017, 22:00

Setki rekomendacji trafiają co roku na polski rynek. Sprawdziliśmy jaka jest skuteczność tych ocen

Analitycy wyceniają spółki, poszukując tych, które są obecnie niedoceniane, i tych, które są wyceniane zbyt wysoko. Nie jest to łatwa sztuka. Przebadaliśmy rekomendacje z okresu dwóch lat — od 1 kwietnia 2014 r. do 31 marca 2016 r. Nowszych przebadać jeszcze nie można, bo zazwyczaj w rekomendacji wycenia się spółki w perspektywie roku. Stąd ograniczenie czasowe. Skupiliśmy się na wniosku płynącym z wyceny. Sprawdziliśmy więc to, w przypadku ilu rekomendacji spółki, które polecano kupować, przeważać bądź akumulować, po roku okazywały się droższe. Podobnie uczyniliśmy dla rekomendacji sprzedaj, niedoważaj i redukuj — w tym przypadku przypisywaliśmy biurom maklerskim trafienie wówczas, gdy cena spółki po roku była niższa. Choćby o grosz. W badaniu pominęliśmy natomiast rekomendacje neutralne bądź te, które zawierały same wyceny — bez jasnego zalecenia dotyczącego pozycji.

Spory odsetek pomyłek

Wnioski płynące z analizy nie są zbyt optymistyczne dla biur maklerskich. Z 1663 rekomendacji, które sprawdziliśmy, trafnych okazały się 893. Odsetek przypadków, w którym spółka, która otrzymała pozytywną rekomendację po roku, rzeczywiście była droższa bądź spółka, która otrzymała negatywną rekomendację po roku, rzeczywiście była tańsza, wyniósł więc 53,7 proc. Warto także zauważyć, że na 24 biura, które wydały w badanym okresie przynajmniej 10 rekomendacji, aż połowa nie zdołała osiągnąć wyniku wyższego niż 50 proc. Najsłabiej poradzili sobie eksperci Citigroup. Z 12 wydanych rekomendacji po roku trafnymi okazały się ledwie 3. Niewiele lepiej wypadł Dr Kalliwoda, który trafnie wyceniał tylko raz na trzy. Dwie rekomendacje na pięć sprawdzały się w przypadku Deutsche Banku i Raiffeisena. Z większych domów maklerskich, które wydały ponad 50 rekomendacji, najsłabiej poradzili sobie analitycy Millennium Domu Maklerskiego oraz Domu Maklerskiego PKO BP. W obu przypadkach wyniosła około 41 proc. Nie brakowało jednak instytucji, w przypadku których liczba trafień zdecydowanieprzewyższała liczbę pomyłek. Skuteczność bliską dwóch trzecich osiągnęły Dom Maklerski Noble Securities oraz Dom Maklerski BDM. Choć będąc przy Noble, warto zauważyć, że dom ten wydawał jedynie rekomendacje pozytywne. Wyniki powyżej 60 proc. zanotowały także Goldman Sachs, Biuro Maklerskie Banku BGŻ BNP Paribas oraz Trigon Dom Maklerski. Warto wspomnieć także o przypadku HSBC Securities, które wprawdzie wydało tylko 4 rekomendacje, wszystkie jednak okazały się trafione.

Model bardzo uproszczony

W badaniu bardzo uprościliśmy kwestię oceny rekomendacji. Po pierwsze, pominęliśmy w ogóle kwestię wyceny. Nawet gdy biuro przewidywało rajd kursu o 100 proc., a ten wzrósł jedynie o grosz, przypisywano trafienie. Pominęliśmy też w raporty neutralne, ocena neutralności wymagałaby jednak pewnej arbitralności, a tego chcieliśmy uniknąć. Po drugie, biura maklerskie często rewidują swoje oceny, np. po trzech miesiącach wydając aktualizację. Nowy raport znosi stary. Warto jednak pamiętać, że inwestor, czytając świeżą rekomendację, nie wie, czy taka aktualizacja się pojawi, czy nie. Biura wyceniają spółki w perspektywie roku i z tej właśnie perspektywy należy oceniać ich raporty. Inna sprawa, że analityk, wyceniając spółkę, dysponuje tylko informacjami na tu i teraz. Rok to bardzo długi okres, w którym wydarzyć się może naprawdę wiele. Niektórych rzeczy przewidzieć się nie da, niektóre można wycenić jedynie przez prawdopodobieństwo.

Warto czytać rekomendacje?

Czy warto śledzić rekomendacje? Odpowiedź mimo wszystko wydaje się jednoznaczna: oczywiście, że tak. Raporty analityczne to świetny sposób na to, by zapoznać się z szansami i zagrożeniami stojącymi przed spółką. Patrzenie na raport tylko przez pryzmat znajdującej się na końcu liczby przewidującej cenę to spory błąd. W środku jest nieocenione źródło dobrze opracowanych i zebranych w jednym miejscu informacji, z których każdy może wyciągnąć własne wnioski. Warto także pamiętać o tym, że analitycy także przyjmują pewne założenia, że warunki się zmieniają i że wycena nie jest wyrocznią. Każdy inwestujący na rynku powinien brać odpowiedzialność za decyzje, które podejmuje. Raporty i opinie analityków mają w owych decyzjach tylko — a może i aż — pomóc.

OKIEM EKSPERTA
W poszukiwaniu potencjału

KRZYSZTOF RADOJEWSKI, dyrektor departamentu analiz rynkowych Noble Securities

Nie mamy nałożonych ograniczeń co do spektrum spółek, które analizujemy. Staramy się wyszukiwać te, który mają duży potencjał. W większości są to firmy spoza WIG20, z mniejszym pokryciem analitycznym. Moim zdaniem, rekomendacja jest skuteczna, jeżeli w okresie jej życia kurs podąża w kierunku wskazanym w rekomendacji. Skuteczność rekomendacji można badać w ujęciu absolutnym — czy można było na niej zarobić bez względu na sytuację rynkową lub w ujęciu relatywnym — czy dany papier zachowywał się lepiej niż rynek. Dla każdego inwestora ważniejsze może być inne podejście. Jeżeli chodzi o skuteczność wyznaczenia ceny docelowej, to trzeba pamiętać, że jeśli uwzględnia się przy jej ustalaniu również wycenę metodą porównawczą, to ta ulega zmianie wraz ze zmianami na rynku. Innymi słowy, gdy cały rynek i wskaźniki wyceny spółek porównywalnych rosną, to rośnie też wycena porównawcza rozpatrywanej spółki przy założeniu innych czynników bez zmian.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Torchała, Bankier.pl

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu