Biznes prywatny przeciera szlaki państwowemu

Michał Sołowow pierwszy wszedł w mały atom, Jan Kulczyk pierwszy zaklepał wiatraki na Bałtyku, a Zygmunt Solorz pierwszy odejdzie od węgla. Prywaciarz przydaje się energetyce.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • w czym państwo przeszkadza energetyce
  • co ma polityka do transformacji
  • jakie szlaki polscy biznesmeni przetarli państwu

Biznes prywatny przeciera szlaki państwowemu

Michał Sołowow pierwszy wszedł w mały atom, Jan Kulczyk pierwszy zaklepał wiatraki na Bałtyku, a Zygmunt Solorz pierwszy odejdzie od węgla. Prywaciarz przydaje się energetyce.

Jeśli Michał Sołowow, najbogatszy Polak, i PKN Orlen, państwowy gigant, rzeczywiście porozumieją się w sprawie współpracy przy rozwoju technologii małych reaktorów atomowych, będzie to kolejny w polskiej energetyce przykład podążania państwowej firmy nowy szlakiem, przetartym przez prywatnego przedsiębiorcę.

Synthos potrzebuje Orlenu

Chemiczna firma Synthos, kontrolowana przez Michała Sołowowa, w sprawie małego atomu porozumiała się z GE Hitachi Nuclear Energy już jesienią 2019 r. Chcą razem wdrażać model małego reaktora modułowego BWRX-300 i przekonują, że pierwszy reaktor o mocy 300 MW może powstać w Polsce do 2030 r.

Nie tylko atom
Nie tylko atom
Michał Sołowow, właściciel Synthosu, poza małym atomem interesuje się też wiatrem na morzu. Chciał inwestować na Bałtyku wraz ze szwedzkim Vattenfallem.
Adam Tuchliński

Według serwisu Polityka Insight Synthos rozmawia teraz o współpracy z PKN Orlen, państwowym koncernem paliwowym.

- Pomysł rozwijania i budowy małych reaktorów wydaje się bardzo atrakcyjny, ale nie ulega wątpliwości, że współpraca z państwem i regulatorem jest przy nim niezbędna. Dlatego zainteresowanie Synthosu współpracą z Orlenem nie dziwi. Dziwić może zaś fakt, że małymi reaktorami nie interesuje się np. KGHM, czyli największy odbiorca prądu w kraju - zauważa Paweł Puchalski, analityk banku Santander.

Zapytaliśmy państwowego giganta miedziowego, czy przygląda się małym reaktorom.

„Zaangażowanie KGHM w tego typu projekty zależy od możliwości ich zastosowania w głównym ciągu technologicznym, efektywności i potencjału ich rozwoju” - odpisała firma.

Zdaniem Pawła Puchalskiego miedziowy koncern takie opcje badać powinien.

- Jeśli pomysł wypali, każdy mały reaktor da energię tańszą od rynkowej, a do tego wysoce kontrolowalną – podkreśla Paweł Puchalski.

Polenergia od dawna gotowa

Państwowe molochy energetyczne i przemysłowe w transformacji energetycznej najczęściej są naśladowcami. Małymi reaktorami państwowa PGE interesowała się wprawdzie już w 2013 r., ale żadnych decyzji nie podjęto. Filarem polityki energetycznej państwa został zaś duży atom, z którego budowy Orlenowi udało się w ostatnich latach wyplątać.

Śladami inwestora prywatnego państwowe firmy idą również na morzu. To spółki nieżyjącego Jana Kulczyka dostały, jako pierwsze w Polsce, pozwolenia na budowę sztucznych wysp na Bałtyku. Za nimi były PGE i Orlen. To Jan Kulczyk, poprzez Polenergię, ruszył pierwszy z badaniami i analizami, dzięki czemu w 2016 r. jako krajowy pionier dostał zgodę środowiskową na budowę wiatraków na morzu. PGE i Orlen zajęły się tym dopiero wtedy, gdy słowa zachęty popłynęły ze strony rządu. Dziś budowa farm wiatrowych na Bałtyku to jeden z filarów strategii energetycznej państwa.

ZE PAK przekształca Wielkopolskę

Interesującą rolę w transformacji energetycznej zaczął odgrywać również Zygmunt Solorz, jeden z najbogatszych Polaków, właściciel Polsatu, ale również Zespołu Elektrowni „Pątnów-Adamów-Konin”. ZE PAK, wydobywający i spalający najbardziej emisyjny węgiel brunatny, przez kilka ostatnich lat dryfował na fali zaostrzającej się polityki klimatycznej UE, aż w końcu w październiku 2020 r. zadeklarował, że skończy z energią z węgla najpóźniej w 2030 r. Ma ambicje być przykładem pierwszej udanej zielonej transformacji firmy oraz regionu, czyli Wielkopolski. Z takim przekazem ZE PAK zabiega o unijne pieniądze na rekultywację terenów pogórniczych, ponadto szkoli górników do pracy w branży fotowoltaicznej. PGE, która ma kompleksy węgla brunatnego w Turowie i Bełchatowie, nie planuje szybkiej transformacji pierwszego, a w drugim projektuje ją dopiero na okres po 2030 r.

Wielokierunkowo
Wielokierunkowo
Zygmunt Solorz transformacją energetyczną zainteresował się w 2019 r. Założył fundację ekologiczną, uruchomił biznes fotowoltaiczny, przekształca ZE PAK.
Marek Wiśniewski

Polityka przeszkadza w biznesie

- Prywatni inwestorzy są z natury rzeczy bardziej efektywni, ale w energetyce pewna rola państwa jest konieczna – uważa jednak Paweł Puchalski.

Surowiej ocenia to Aleksandra Gawlikowska-Fyk, kierownik projektu elektroenergetyka Forum Energii.

- Znane są badania, pokazujące, że przełomowe dla branż decyzje nie pochodzą od firm zasiedziałych na rynku. W polskiej energetyce dodatkowym utrudnieniem dla działań odważnych i innowacyjnych jest fakt, że zasiedziałe, państwowe firmy realizują liczne cele polityczne. W celach politycznych tkwi jednocześnie główne ryzyko - wystarczy przypomnieć węglową inwestycję w Ostrołęce [budowę węglowego bloku planowały Energa i Enea, pomysł zarzucono, wydawszy ponad 1 mld zł – red.] – uważa ekspertka.

Zwraca uwagę, że transformacja w wykonaniu prywatnego inwestora jest wolna od przeszkód politycznych.

- Inwestor, który ma priorytety czysto biznesowe, współpracuje z samorządem niezależnie od barw partyjnych tego organu. Tymczasem w przypadku firm kontrolowanych przez państwo barwy polityczne mają znaczenie – mówi Aleksandra Gawlikowska-Fyk.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.