Cierpliwi mogą liczyć na zyski na GPW

opublikowano: 01-01-2019, 22:00

Lepsze wyniki spółek to za mało, by zmienić trend, ale w drugiej połowie roku impuls może dać rządowy plan

Nadzieja w PPK

Michał Marczak, odpowiedzialny w DM mBanku za strategię, nadzieje na poprawę na GPW wiąże z PPK, poprawą wyników i dobrą koniunkturą za granicą. Specjalista zaznacza jednak, że przy tak skrajnie nieefektywnym pod względem płynności rynku jak nasz, wycena fundamentalna opierająca się o prognozowane przepływy pieniężne ma niewielkie zastosowanie w krótkim okresie. Tyle że zmiana sentymentu oznaczać też może szybki wzrost cen — również przy małym obrocie. Na razie jednak inwestorzy, także zagraniczni, mają wiele powodów, by uznawać nasz rynek za ryzykowny, m.in. ze względu na niewiadomą, jaką jest przyszłość aktywów OFE, aferę GetBacku i KNF. Jego zdaniem, wiele wskazuje na to, że te zdarzenia i sytuacje będą miały swoje odsłony także w 2019 r. Pojawią się również dwa nowe, nie mniej istotne. Pierwszym są wybory do Sejmu i Senatu oraz do Parlamentu Europejskiego.

— Oznacza to tradycyjnie burzliwą kampanię wyborczą. Termin wyborów nie został jeszcze ogłoszony (zrobi to prezydent najpóźniej do połowy sierpnia 2019 r.). Może mieć ona dwa oblicza (niewykluczającesię nawzajem), tj. typową „kiełbasę wyborczą” w postaci kolejnych programów „500+” (również takie same deklaracje ze strony opozycji) oraz wzajemne „wyciąganie brudów”. W pierwszym przypadku, jeżeli będą to rozsądnie sprofilowane programy (biorąc pod uwagę dobry stan finansów państwa) ich wpływ na rynek może być pozytywny (podniesienie dynamiki wzrostu PKB). Nie bez znaczenia będą również wyniki sondażowe publikowane w trakcie kampanii, szczególnie jeśli do lokalnej polityki powróci Donald Tusk (jego obecna kadencja kończy się w listopadzie 2019). W takim scenariuszu zarysowuje się opcja „win-win” — dodatkowa stymulacja gospodarki (nawet jeśli efekt jest krótkotrwały) kontra możliwa zmiana układu sił na bardziej preferowaną przez inwestorów giełdowych — uważa Michał Marczak.

Za drugi istotny czynnik uważa start pracowniczych planów kapitałowych (PPK). Specjalista DM mBanku nie spodziewa się co prawda, by towarzysząca temu kampania informacyjno-promocyjna spowodowała przepływ oszczędności do TFI, ale w połączeniu z oczekiwanymi wyższymi stopami zwrotu funduszy można oczekiwać przynajmniej zahamowania odpływów.

Dołek już blisko

Zdaniem analityków Pekao Investment Banking, spadki indeksu WIG mogą być kontynuowane w 2019 r., bo rośnie niepewność względem perspektyw światowej gospodarki. W ocenie specjalistów, wskaźniki wycen mogą ulec dalszej kompresji zbliżając się do poziomów notowanych w latach 2011 oraz 2015/16, kiedy wskaźnik cena/zysk, oparty na wartościach prognozowanych, spadł do 8-9. Obecnie wynosi 10,5. — W naszym bazowym scenariuszu zakładamy, że spadek notowań WIG może sięgnąć kilkunastu procent wobec obecnych poziomów. Jednocześnie zakładając łagodne spowolnienie gospodarcze uważamy, że dołek notowań powinien zostać wyznaczony w trakcie pierwszych trzech kwartałów roku — powiedział Marcin Gątarz, szef działu analiz Pekao Investment Banking.

Jego zdaniem, przy braku negatywnych niespodzianek makroekonomicznych w Polsce i na świecie wyniki finansowe spółek w 2019 powinny ostatecznie okazać się solidne. Pekao IB prognozuje dla analizowanych spółek 5-procentowy wzrost zysku netto w kolejnym roku (Marcin Gątarz określa jednak oczekiwania dotyczące wyników spółek z sWIG80 za ambitne). Powinno to stanowić podstawę dla zakładanej poprawy notowań akcji w ostatnich miesiącach 2019 r. Dodatkowo ostatnie miesiące kolejnego roku powinny przynieść pierwsze napływy kapitału związane z uruchomieniem pracowniczych planów kapitałowych (PPK), co jest czynnikiem mającym potencjał do wsparcia notowań akcji na GPW.

— Uważamy, że inwestycje PPK na rynku akcji mogą docelowo sięgnąć co najmniej kilkuset milionów złotych miesięcznie — mówi Marcin Gątarz, który zaznacza, że reforma OFE (zapowiedziana na 2019 r. przez minister finansów Teresę Czerwińską) pozostaje niewiadomą i czynnikiem ryzyka.

— W 2019 r. nie powinno być dużego zróżnicowania w zachowaniach kursów między dużymi a małymi i średnimi spółkami. To nie jest moment, w którym należałoby postawić na małe spółki. Zarówno, jeśli chodzi o przepływy kapitału, czyli brak kapitału krajowego lub nawet odpływy, jak i ryzyko, że dzisiejsze oczekiwania zysków mogą być za wysokie. To wszystko nie sprzyja tym inwestycjom, pomimo że wskaźniki wyceny mogą wydać się dosyć niskie — dodaje Marcin Gątarz.

Adekwatna wycena

Analitycy DM BOŚ spodziewają się powszechnej poprawy wyników spółek, ale nie uważają, by dało to impuls do zwyżki na GPW. Zarobku radzą szukać za oceanem. Choć otoczenie dla polskich akcji będzie się stopniowo poprawiać w 2019 r., to obawiamy się, że ta poprawa może być zbyt mała, by wywołać znaczącą zwyżkę notowań na warszawskiej giełdzie — napisali analitycy Domu Maklerskiego BOŚ w strategii dla rynku akcji na 2019 r. Ich zdaniem, zdyskontowana na dziś przyszła wartość WIG, obliczona na podstawie wycen poszczególnych spółek, to około 58500 pkt. WIG zakończył 2018 r. na poziomie 57690 pkt.

„Mimo tego, że jesteśmy przekonani o sporym niedowartościowywaniu wielu spółek z GPW, to nie przekłada się to na przekonanie o niedowartościowaniu całego rynku” — podkreślają eksperci domu maklerskiego, którzy ten paradoks tłumaczą słabością kilku innych czynników, które w przeszłości przeważały szalę na korzyść hossy.

Problemem nr 1 są odpływy z rodzimych funduszy inwestycyjnych, lokujących pieniądze klientów w akcje. Odpływy z funduszy akcji polskich trwają nieprzerwanie od 1,5 roku, złą passę od wielu miesięcy kontynuują fundusze absolutnej stopy zwrotu, klienci pozbywają się też jednostek funduszy mieszanych, a więc zrównoważonych i stabilnego wzrostu, które mają w portfelach od 30 do 60 proc. akcji. Topór wisi nad otwartymi funduszami emerytalnymi. Teresa Czerwińska, minister finansów, zapowiedziała ich kolejną reformę w 2019 r.

Udział polskich akcji w portfelach funduszy na koniec listopada wynosi 79,1 proc. Jeżeli doszłoby do zapowiedzianegorozwiązania kwestii OFE w ten sposób, że 25 proc. aktywów zasili Fundusz Rezerwy Demograficznej, to wymagałoby to sprzedaży papierów za około 6,7 mld zł, szacują analitycy Trigon Domu Maklerskiego.

Tymczasem pracownicze plany kapitałowe, które uruchomione zostaną w przyszłym roku, istotny zastrzyk kapitału dadzą giełdzie najpewniej dopiero w 2020 r., uważają analitycy DM BOŚ, którzy dodają, że ich zdaniem zagraniczni inwestorzy nadal dość chłodno będą podchodzić do inwestycji na polskim rynku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

PPK