Co czeka spółki komandytowe w 2021 r.

opublikowano: 10-12-2020, 13:13

Podmioty te niebawem będą płacić podatek od osób prawnych, choć same są spółkami osobowymi. W rezultacie ominą je niektóre przywileje, np. tzw. estoński CIT.

Klamka zapadła. Spółki komandytowe jednak będą podlegać podatkowi dochodowemu od osób prawnych (CIT). Sejm nie przyjął przeciwnych temu argumentów organizacji przedsiębiorców ani Senatu. W konsekwencji podmioty te, mające swoje siedziby na terytorium Polski, od przyszłego roku zostaną podatnikami CIT. Ich podatkowy los podzielą także spółki jawne z siedzibami w naszym kraju, jeżeli ich wspólnikami nie są wyłącznie osoby fizyczne i nie dopełnią one wymaganych obowiązków informacyjnych.

Pisane na kolanie:
Pisane na kolanie:
– Szczegółowa analiza przepisów nadających status podatników CIT spółkom komandytowym pokazuje, że prawo tworzone na kolanie odbija się na jego jakości i powoduje problemy, zanim jeszcze wejdzie w życie – komentuje Anna Turska-Tomczykowska, partner zarządzający w Kancelarii Ożóg Tomczykowski.
Marek Wiśniewski

Związek Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP) podkreśla, że wprowadzając podwójne opodatkowanie tych podmiotów (do dotychczasowego PIT od wspólników dojdzie CIT od spółki) państwo dorzuca kolejną daninę do kilku innych, które przedsiębiorcy będą musieli ponosić od przyszłego roku, takich jak np. podatek cukrowy czy handlowy po odwieszeniu jego poboru. ZPP przypomina, że wszelkie analizy przytaczane w trakcie prac legislacyjnych przeczą tezom resortu finansów, według których spółki komandytowe są wykorzystywane do optymalizacji podatkowej i że obejmowanie ich CIT jest ogólnie przyjętą europejską praktyką.

Gorszej pory być nie mogło

– Nie pomogły apele przedsiębiorców, nie pomogły argumenty merytoryczne wskazujące, że proponowane przepisy nijak mają się do argumentacji Ministerstwa Finansów przedstawionej w uzasadnieniu do projektu nowelizacji ustawy o CIT. Zwyciężył fiskalizm i chęć uzyskania kolejnych wpływów do budżetu – przyznaje Anna Turska-Tomczykowska, partner zarządzający w Kancelarii Ożóg Tomczykowski.

– Nie jesteśmy w stanie zrozumieć uporu, z jakim rząd konsekwentnie wprowadza nowe obciążenia w czasie największego kryzysu od dziesięcioleci. Zakładane wpływy z ich tytułu stanowią kroplę w skali wydatków na rzecz ratowania gospodarki i nawet w normalnych czasach nie stanowiłyby czynnika decydującego o równowadze budżetowej – stwierdza ZPP w swoim stanowisku wobec uchwalonych zmian.

Związek podkreśla, że wielu przedsiębiorców, wbrew rachunkowi ekonomicznemu, w imię solidarności społecznej w czasie kryzysu utrzymuje miejsca pracy i nakładanie w tym czasie na nich nowym podatków jest odbierane jako nieuczciwe i nie fair. Tymczasem z analizy ZPP wynika, że znaczna część państw OECD w obliczu kryzysu decyduje się na zmniejszanie obciążeń podatkowych. Niemcy obniżyli VAT, Czesi także – dla wybranych usług, a ostatnio również PIT.

W podobnym tonie Konfederacja Lewiatan ocenia tryb objęcia spółek komandytowych CIT. Podkreśla, że to bardzo złe posunięcie dla 40 tys. polskich firm rodzinnych.

– Wiele przedsiębiorstw walczy teraz o przetrwanie i utrzymanie miejsc pracy. Wprowadzenie nowego podatku zaszkodzi gospodarce i firmom rodzinnym – mówi Przemysław Pruszyński, doradca podatkowy, ekspert Lewiatana.

Spółki komandytowe czeka zwiększenie kosztów działalności gospodarczej i teraz, tuż przed nowym rokiem podatkowym, w trudnym dla przedsiębiorców czasie, muszą decydować, czy godzą się na podwójne opodatkowanie, które uderzy w ich konkurencyjność, czy podejmą wysiłki dla zmiany formy prawnej, co też jest kosztownym procesem. Według Lewiatana przyjęte przez parlament przepisy naruszają nawet wynikającą z orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego zasadę zaufania obywatela do państwa i stanowionego prawa, bo z braku odpowiedniego czasu na przekształcenia spółek wymuszą na wielu firmach opodatkowanie CIT w trakcie roku podatkowego, czyli 1 maja 2021 r. Do tej daty bowiem będzie można nie stosować nowych przepisów. Wbrew pozorom nie jest to żadne pocieszenie.

Puls Firmy
Użyteczne informacje dla mikro-, małych i średnich firm. Porady i przekrojowe artykuły, dzięki którym dowiesz się, jak rozwinąć biznes
ZAPISZ MNIE
×
Puls Firmy
autor: Sylwester Sacharczuk
Wysyłany raz w tygodniu
Sylwester Sacharczuk
Użyteczne informacje dla mikro-, małych i średnich firm. Porady i przekrojowe artykuły, dzięki którym dowiesz się, jak rozwinąć biznes
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

– Zatem od 1 stycznia 2021 r. lub od 1 maja 2021 r. status podatnika zyskają wszystkie spółki komandytowe, niezależnie od struktury własnościowej, rodzaju wspólników czy skali prowadzonej działalności. Ich dochody będą objęte stawką podstawową, czyli 19 proc., a mniejsi podatnicy będą mogli płacić podatek według stopy obniżonej 9 proc. – mówi Anna Turska-Tomczykowska.

Dodaje, że komplementariusz zyska możliwość obniżenia podatku od udziału w zysku spółki o kwotę daniny zapłaconej przez spółkę proporcjonalnie do udziału w zysku komplementariusza. Poza tym pod pewnymi warunkami będzie mógł także być zwolniony z opodatkowania połowy swoich przychodów, jednak w kwocie nie większej niż 60 tys. zł rocznie.

– Wydaje się to proste, ale praktyka biznesowa już taka nie będzie z racji niejasnych przepisów uchwalonej nowelizacji – zauważa doradca z kancelarii Ożóg Tomczykowski.

Dywidenda? To nie ten adres

Wydawać by się mogło, że przedsiębiorców czeka ulga przewidziana w przepisach przejściowych, uprawniających do zwolnienia z podatku określonego w art. 22 ust. 4 ustawy o CIT. Miałoby ono dotyczyć przychodów z tytułu udziału w zyskach spółki komandytowej lub jawnej wypracowanych od dnia, w którym stała się ona podatnikiem CIT. Zwolnienie to przysługuje jednak z racji konkretnie wskazanych w ustawie przychodów, w tym m.in. z dywidend. Tymczasem spółka komandytowa nie jest osobą prawną, więc nie będzie wypłacała dywidendy, lecz udział w zysku. Wreszcie pojęcie dywidendy w kodeksie spółek handlowych odnosi się jedynie do spółek kapitałowych, a takimi komandytowe nie są – to spółki osobowe.

– Gdy wprowadzano podwójne opodatkowanie spółek komandytowo-akcyjnych, ich sytuację uregulowano wprost w ustawie o CIT. Brak jest identycznych uregulowań wobec komandytowych. Przy profiskalnym podejściu organów podatkowych nie można wykluczyć ich wykładni odmawiającej prawa do zwolnienia. Zakładam, że podatnicy, nie chcąc ryzykować potencjalnymi sporami i zaległościami podatkowymi, zasypią Krajową Administrację Skarbową wnioskami o wydanie indywidualnych interpretacji prawa podatkowego – mówi Anna Turska-Tomczykowska.

(Nie)dostępne uprawnienia

Spółki komandytowe, pomimo że staną się podatnikami CIT, nie będą zarazem mogły skorzystać z tzw. estońskiego CIT, zachwalanego przez resort finansów. Ten nowy przywilej, pozwalający odroczyć podatek, jest bowiem zarezerwowany dla spółek kapitałowych. Zatem w taką formę prawną musiałaby przekształcić się spółka komandytowa, aby móc stosować podatkową ulgę. Czy warto teraz podejmować tego rodzaju raptowne kroki?

Przekształcenie wiąże się z zapłatą podatków dochodowego oraz od czynności cywilnoprawnych. Poza tym trzeba sporządzić plan przekształcenia, podjąć stosowne uchwały i wpisać zmianę formy prawnej w Krajowym Rejestrze Sądowym.

– To zajmuje czas i wiąże się z kosztami – mówi Anna Turska-Tomczykowska.

Nowela ogranicza też możliwość wykorzystania ulgi B+R przez spółki komandytowe, choć formalnie ich tego nie pozbawia. Art. 13 ust 4 noweli stwierdza, że ich wspólnicy, którzy przed dniem, w którym spółka stała się podatnikiem CIT, odliczali od podstawy opodatkowania wydatki objęte ulgą, nadal mają do tego prawo. W praktyce jednak może być z tym problem.

– Ulga B+R przysługuje podatnikom, którzy osiągają przychody z działalności gospodarczej. Tymczasem gdy spółka komandytowa zostanie podatnikiem CIT, osiągany z niej przychód będzie pochodził z innego źródła, z kapitałów pieniężnych. Nie ma przepisów, które umożliwiałyby dokonywanie odliczeń objętych ulgą od przychodów z tego tytułu. W konsekwencji, w najgorszym scenariuszu, gdy podatnicy nie będą mieli żadnych zysków z działalności gospodarczej, nie będą też mieli od czego odliczyć wydatków na B+R – wyjaśnia Anna Turska-Tomczykowska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Iwona Jackowska

Polecane