Część biur podróży chce przeniesienia tabeli frankfurckiej na grunt polski

Artur Lisowski
opublikowano: 05-07-1999, 00:00

CZĘŚĆ BIUR PODRÓŻY CHCE PRZENIESIENIA TABELI FRANKFURCKIEJ NA GRUNT POLSKI

Niemieccy turyści, gdy jakiś element wycieczki im się nie podoba, mogą żądać od jej organizatorów znacznych bonifikat

LISTA ŻYCZEŃ: Tabela frankfurcka zawiera pobożne życzenia klientów i prawników co do ewentualnych odszkodowań wypłacanych przez biura podróży — mówi Krzysztof Piątek, dyrektor generalny Neckermann Polska. fot. Borys Skrzyński

Przedstawiciele niektórych biur podróży twierdzą, że w Polsce przydałoby się wprowadzenie tzw. tabeli frankfurckiej. Na pierwszy rzut oka może się to wydać dziwne, bowiem na jej podstawie niemieccy turyści, gdy im się wycieczka nie podoba, mogą uzyskać od organizatorów bonifikaty. Jednak uważają oni, że taka tabela wyeliminowałaby nierzetelne biura.

W Niemczech przy ustalaniu wysokości odszkodowania na rzecz klienta agencji turystycznej stosuje się tzw. tabelę frankfurcką redukcji cen podróży. Opracowała ją Izba Cywilna Sądu Krajowego we Frankfurcie, który dla klientów i firm jest instancją odwoławczą w sprawach umowy o podróż. Dokument ten nie jest jednak aktem prawnym i nie ma mocy wiążącej dla sądów. Inna sprawa, że w wielu wypadkach stosowany był przez sądy niemieckie. W każdym razie tabela frankfurcka jest podstawą do polubownego załatwiania sporów między biurami podróży a ich klientami.

— Przed okresem wakacyjnym w wielu niemieckich pismach drukowana jest tabela frankfurcka. W publikowanych artykułach przekonuje się czytelnika, że — w razie niezadowolenia z wyjazdu — może on uzyskać od biura podróży zwrot części kosztów — tłumaczy Krzysztof Piątek, dyrektor Neckermann Polska.

— W Niemczech powstało coś, co można byłoby określić mianem turystyki reklamacyjnej. Niemcy jadą na urlop z tabelą frankfurcką, w której każdy, nawet najmniejszy błąd jest zaznaczany. Po powrocie taki turysta udaje się do biura podróży i żąda zwrotu części poniesionych przez niego kosztów wyjazdu — opowiada Maria Prokopowicz z biura podróży Maria Travel.

Z pozoru tabela frankfurcka nie ma wpływu na polskie biura podróży. W rzeczywistości jednak i one odczuwają działania turystyki reklamacyjnej odbijające się szczególnie na firmach, które zajmują się obsługą Niemców przyjeżdżających do Polski.

— Przez tabelę frankfurcką musieliśmy już płacić odszkodowania Niemcom, którzy znaleźli się w naszym kraju. Taki turysta skarży biuro niemieckie, które później część kosztów przerzuca na polskiego partnera — mówi Maria Prokopowicz.

Polska wersja

Mimo to przedstawiciele wielu biur podróży uważają, że podobną tabelę można by zastosować na gruncie polskim. Znowelizowana ostatnio ustawa o ruchu turystycznym nie spełniła podobno oczekiwań ani klientów, ani biur podróży.

— Dużym ułatwieniem byłoby przeniesienie tabeli frankfurckiej na grunt polski. Choć nie wszystkie zasady można zastosować nad Wisłą, to pewne pomysły można byłoby stamtąd zaczerpnąć — zaznacza Wiesław Piegat z Warszawskiej Izby Turystyki.

— Taką samą tabelę można byłoby zastosować w Polsce. Ułatwiłoby to turystom wnioskowanie o odszkodowania za nierzetelnie zorganizowane wyjazdy. Na rynku nie byłoby miejsca dla nieuczciwych organizatorów wypoczynku — uważa Maria Prokopowicz.

Zdaniem specjalistów, polską odmianę tabeli frankfurckiej powinni przygotować sami polscy operatorzy.

— Oczywiście są klienci, którzy w nadmiernym stopniu chcieliby uzyskać rekompensaty, ale od tego właśnie są przepisy ustawy. W znowelizowanej wersji mówi ona wyraźnie, że w umowie, którą podpisuje klient z organizatorem, wypisane i określone powinny być wszystkie świadczenia i ich standard — tłumaczy Wiesław Piegat.

Równe prawa

Wiele kontrowersji budzi możliwość korzystania również przez polskich klientów z tabeli frankfurckiej, co mogłoby mieć miejsce, gdy polski turysta udawałby się na wycieczkę organizowaną przez niemieckie biuro podróży.

— Sytuacja taka może mieć miejsce, jeżeli polski turysta wykupi imprezę organizowaną przez biuro niemieckie i jeżeli jest dołączony do tamtejszej grupy. Klient ma również prawo do korzystania z tabeli frankfurckiej, jeżeli za wycieczkę płaci wpłacając kwotę na konto niemieckiej siedziby danej firmy. Koszty pozwu i adwokata w Niemczech są jednak bardzo wysokie — uważa Wiesław Piegat.

Opinie przedstawicieli biur niemieckich w Polsce na ten temat są podzielone. Odpowiedzi, których udzielają, można ogólnie określić mianem niepełnych i wymijających.

— W naszym biurze działa system ZAH. Polega on na tym, że gdy klient jest niezadowolony ze świadczonych przez nas usług, to na miejscu zwraca się z tym zażaleniem do TUI service — tłumaczy Grzegorz Bosowski, menedżer biura TUI na Polskę Południową.

Na pytanie o tabelę frankfurcką, odpowiada jednak, że nic o tym nie słyszał.

— Oficjalnie tabela frankfurcka nie jest uznawana w sprawach procesowych. Wiem, że taki dokument istnieje. Jest on jednak jedynie zbiorem życzeń klientów biur podróży i ich prawników — podkreśla Krzysztof Piątek.

DOBRA RADA: Polskie biura podróży w celu ochrony prestiżu i dobrej marki powinny, podobnie jak biura zagraniczne, większość skarg załatwiać polubownie — mówi Wiesław Piegat z Warszawskiej Izby Turystyki. fot. Grzegorz Kawecki

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Artur Lisowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Część biur podróży chce przeniesienia tabeli frankfurckiej na grunt polski