Cztery kółka z drukarki

Marcin Bołtryk
29-08-2018, 22:00

Komercyjny samochód wydrukowany w technologii 3D jeszcze nie istnieje. Rośnie natomiast liczba części i akcesoriów wytwarzanych tą metodą

Druk 3D nie jest w motoryzacji nowinką. Ford używa tej technologii już od 20 lat, wykorzystując ją do projektowania prototypów. Ostatnio jednak coraz popularniejszy w branży motoryzacyjnej staje się ten sposób produkowania.

BLISKO:
Zobacz więcej

BLISKO:

Strati to elektryczny pojazd amerykańskiej firmy Local Motors. Aż 75 proc. jego podzespołów powstało na drukarkach przestrzennych. Fot. ARC

Rynek wart miliardy

Tylko wywołany już do tablicy Ford wydrukował w 2017 r. 500 tys. części samochodowych. Powody? Technologia druku 3D pozwala osiągać efekty nieosiągalne przy użyciu tradycyjnych metod. Wytwarzane komponenty samochodowe są lżejsze, a to wpływa na zmniejszenie masy pojazdu, poprawia osiągi i redukuje zużycie paliwa.

— Dzięki drukowi 3D można opracować całe zespoły elementów, ograniczając tym samym liczbę części i ryzyko awarii. Przy krótkich seriach druk 3D pozwala zwiększyć wydajność, a także usprawnić łańcuch dostaw. Technologia przydaje się także przy produkcji części zamiennych. Powstają one z przechowywanych cyfrowo planów dopiero wtedy, kiedy są potrzebne, bez konieczności magazynowania zapasów — tłumaczy Mateusz Sidorowicz, dyrektor ds. marketingu w firmie 3DGence.

SmarTech Publishing szacuje, że do 2021 r. przychody na rynku druku 3D z pracy na rzecz branży motoryzacyjnej wyniosą 2,3 mld USD. Projektowanie, przygotowanie prototypów, pojedynczych elementów oraz złożonych podzespołów to tylko niektóre z zastosowań technik addytywnych w świecie motoryzacji. Teoria teorią, ale gdzie szukać wydrukowanych w 3D elementów?

Np. w USA. W 2014 r. amerykański producent Local Motors jako pierwszy wydrukował niemal cały samochód. Precyzyjnie — z drukarki pochodziło około 75 proc. elektrycznego modelu strati. Były to zarówno elementy nadwozia, podwozia, jak i wnętrza. Dzięki 3D możliwe było zmniejszenie liczby części z tysięcy do zaledwie kilkudziesięciu. Z 3D eksperymentuje również Toyota. Dział badań i rozwoju koncernu postanowił wykorzystać 3D do wyprodukowania nowoczesnego fotela samochodowego. Japońska marka przy współpracy z firmą Materialise stworzyła prototyp. Według założeń miał być wygodny i lekki, a jednocześnie bezpieczny i wytrzymały. By taki efekt uzyskać, nad geometrią modelu, grubością materiału i zachowaniem niskiej masy czuwały specjalne algorytmy, które na każdym etapie weryfikowały powstawanie fotela. Struktura bioniczna i bardziej miękki materiał (zamiast tradycyjnie używanej pianki) sprawiły, że siedzisko jest lżejsze i bardziej komfortowe.

Obecnie producenci przechowują ogromne zapasy części zamiennych. Wiele z nich nie zostanie użytych przez miesiące, a nawet lata, ale tradycyjny model produkcji wymaga, by je wytwarzać, transportować i składować. Z tym problemem poradziło sobie Audi. Niemiecki producent korzysta z druku 3D na wiele sposobów, m.in. właśnie przy produkcji zamienników. Technologia pozwoliła Audi na usprawnienia w wewnętrznym łańcuchu dostaw. Dzięki strategicznemu rozmieszczeniu drukarek 3D na całym świecie firma zdołała wyeliminować nadmierną produkcję niektórych elementów. Można je teraz drukować na żądanie, oszczędzając pieniądze i uwalniając przestrzeń magazynową.

Polskie doświadczenia

Nie brakuje przykładów użycia technologii 3D w branży motoryzacyjnej także z naszego podwórka. Fabryka Motocykli Elektrycznych (LEM) z Wrocławia w 3D drukuje karoserię, uzyskując oszczędności rzędu kilku tysięcy złotych na jednej sztuce produktu.

Również polska firma Bocar, zajmująca się produkcją samochodów pożarniczych, wykorzystuje drukarki do tworzenia prototypów podzespołów z tworzyw sztucznych.

— W 2017 r. we współpracy z 3DGence przygotowała model kolektora tłocznego w skali 1:1. Dzięki drukowi proces powstania elementu został skrócony o kilka miesięcy. Gotowy odlew eliminuje konieczność ręcznego spawania kolanek, rur i kołnierzy. Dzięki temu możliwa jest większa dokładność hydrauliki i zmniejszenie awaryjności układów — informuje Mateusz Sidorowicz.

Ogromny potencjał druk 3D ma na rynku oldtimerów. Tradycyjna produkcja części zamiennych do klasycznych, ręcznie wykonywanych samochodów, które nieraz liczą sobie ponad 100 lat, wymaga czasu i jest bardzo kosztowna. Wykorzystanie systemów 3D eliminuje te problemy. Użycie technik addytywnych w renowacji zabytkowych pojazdów prezentowane jest m.in. w amerykańskiej serii telewizyjnej „Jay Leno Garage”. Zespół Jay’a Leno integruje kompleksowe rozwiązania z wykorzystaniem druku przestrzennego w swoich pracach remontowych. Efektem jest przyspieszenie produkcji, a także obniżenie kosztów części i modeli odlewów do unikatowych aut. Drukarki czeka też świetlana przyszłość na rynku tuningowym i u producentów akcesoriów. To tylko niektóre przykłady wykorzystania druku przestrzennego w branży automotive. Technologia 3D przeżywa dynamiczny rozwój, można więc przewidywać, że wkrótce usłyszymy o kolejnych wdrożeniach. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Cztery kółka z drukarki