Drogie igrzyska za abonament

Jacek Zalewski
opublikowano: 02-03-2011, 00:00

Obszar mediów publicznych, a mówiąc dosłownie Telewizja Polska, bezdyskusyjnie pozostaje najbardziej niefartowną inicjatywą ustawodawczą, a później sferą wykonawczą, na której już czwarty rok łamie sobie zęby rząd Donalda Tuska. To przykrość tym większa, że koalicja PO-PSL do uporządkowania sytuacji zabrała się dosłownie nazajutrz po zaprzysiężeniu rządu. Pierwsza próba nadziała się w roku 2008 na weto prezydenta Lecha Kaczyńskiego, bo premier zapomniał, że bez głosów SLD nie ma szans na jego przełamanie. Rok później PO jednak spokorniała, taktycznie przeprosiła się z SLD, odbiła kolejne weto i myślała, że wreszcie triumfuje. Po powołaniu nowej Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji okazało się jednak, że koledzy z Ordynackiej są w medialnych gierkach nie do pokonania. Gdyby nie losowy wypadek, trzymaliby TVP do tej pory.

W dziejach walki o rządy na Woronicza trafiały się już w ostatnich latach sytuacje kabaretowe, gdy decydowało obsadzenie bramek wejściowych własnymi ochroniarzami. Po takich wspomnieniach sytuacja obecna, gdy stara rada nadzorcza TVP niespodziewanie odwiesiła prezesa Romualda Orła oraz członka zarządu Przemysława Tejkowskiego, to właściwie Wersal. Razem z tymi reprezentantami PiS w zarządzie pozostają delegaci SLD, Bogusław Piwowar i Paweł Paluch. Z tym, że dosłownie w każdej chwili konfiguracja ta może się zmienić, ale bardziej personalnie niż politycznie, ku zgryzocie PO.

Na zaskakujące zwroty rady nadzorczej TVP bez wątpienia wielki wpływ ma okoliczność, że ona sama wisi na włosku, ba, już dawno powinna zostać zastąpiona nowym składem przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji. Z kolei to ciało uległo taktycznemu paraliżowi, nie tylko w sprawie rady nadzorczej, ale i corocznego własnego sprawozdania. KRRiT zagrożona jest zgodnym odrzuceniem wspomnianego dokumentu przez prezydenta, Sejm i Senat, wiec kombinuje by… w ogóle nie przedstawić terminowo sprawozdania, bo wtedy nie byłoby czego odrzucać! W sumie wychodzi na to, że przysłowie "Złapał Kozak Tatarzyna, a Tatarzyn za łeb trzyma" w kontekście TVP trzeba podnieść nie do kwadratu, lecz co najmniej do sześcianu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu