Dywidenda PZU w cieniu KNF

opublikowano: 13-03-2014, 00:00

Wilk, czyli akcjonariusze, miał być syty, a owca, czyli kapitał na przejęcia, cały. Nadzór pomieszał szyki.

PZU miał plan, jak zjeść ciastko i mieć ciastko, czyli podzielić zysk między akcjonariuszy, a jest wśród nich jeden o nienasyconym apetycie — skarb państwa — i zachować wystarczająco dużo nadwyżkowego kapitału na przejęcia. Rozwiązanie problemu kwadratury koła było następujące: spółka wypłaciła w ubiegłym roku 1,7 mld zł dywidendy zaliczkowej z kapitału nadwyżkowego, co obniżyło jego wartość do 3,3 mld zł i obiecała akcjonariuszom 1,3 mld zł w ciągu dwóch kolejnych lat. Żeby uzupełnić powstały ubytek w nadwyżce, PZU rozpoczął przygotowania do emisji obligacji o wartości 3 mld zł, którą chciał zaliczyć do kapitału. Taka operacja wymaga zgody Komisji Nadzoru Finansowego (KNF).

FOT. MP
FOT. MP
None
None

Nadzór zabiera głos

Wczoraj, kiedy Andrzej Klesyk, prezes spółki na spotkaniu z dziennikarzami zaczął opowiadać o emisyjnych planach PZU, PAP podała informację, że Wojciech Kwaśniak, wiceszef KNF, powiedział, iż „ustawa o działalności ubezpieczeniowej w obecnym kształcie nie pozwala nam zgodzić się na podporządkowanie obligacji ubezpieczyciela. Najpierw trzeba zmienić prawo”. Na sali zapanowała chwila konsternacji.

— Musimy przeanalizować, co powiedział przewodniczący, zobaczyć, czy nam się to się opłaca— powiedział Andrzej Klesyk, wstrzymując się od komentowania wpływu, jaki na dywidendę za 2013 r. będzie miała dość niespodziewana deklaracja nadzoru, który przecież już dawno musiał słyszeć o planach emisyjnych spółki.

Stwierdził tylko, że zarząd wyda rekomendację w sprawie dywidendy w kwietniu. Kamil Stolarski, analityk ESIB, widzi następujące rozwiązanie: PZU może, zgodnie z polityką dywidendową, wypłacić 50- 100 proc. zysku, czyli między 1,6 a prawie 3,3 mld zł, bo tyle spółka zarobiła w ubiegłym roku.

— Zarząd być może będzie przekonywał radę nadzorczą do wypłaty 1,6 mld zł, a pozostałą część zysku przeznaczy na kapitał nadwyżkowy, by jego wartość pozostała na poziomie bliskim 5 mld zł — mówi Kamil Stolarski.

Jeśli dodać do tego część zysku za 2014 r., to razem uzbiera się około 7 mld zł. To za mało, żeby przejąć bank taki, jak Millennium. Wystarczająco na mniejszy bank. Prezes PZU pytany o możliwe przejęcia ucina temat stwierdzając, że na rynku nie ma żadnych okazji. Przypomnijmy, że w ubiegłymroku PZU przymierzał się do kupna największej spółki ubezpieczeniowej w Chorwacji i przystąpił do przetargu na BGŻ.

Strategia na 4 lata

O tym, jakie plany ma PZU na najbliższe lata, dowiemy się do końca września, bo, jak zapowiada Andrzej Klesyk, wtedy powinna być gotowa i zatwierdzona przez radę nadzorczą strategia na 4 lata. Jeśli chodzi o bieżący biznes, to Kamil Stolarski uważa, że strona kosztowa jest stabilna, zarówno po stronie kosztów odszkodowań, jak i kosztów operacyjnych.

— Martwi dynamika cen ubezpieczeń samochodowych. Wojna cenowa z ubezpieczeń korporacyjnych przechodzi do detalu. Biznes PZU w dużym stopniu zależy od tego, jak będą zachowywać się inni ubezpieczyciele, których część w większym stopniu skoncentrowana jest na zdobywaniu rynku niż na zysku — twierdzi Kamil Stolarski.

Zysk ubezpieczyciela w 2013 r. wyniósł 3,29 mld zł, czyli był o 1,2 proc. wyższy niż w 2012 r., a składka przypisana brutto 16,48 mld zł, wykazując 1,5-procentową dynamikę rok do roku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane