Energa warta uwagi nawet bez dywidendy

Nie ma dywidendy, która była znakiem rozpoznawczym spółki? Trudno. Akcje i tak mają potencjał do wzrostu, uważają analitycy

Eksperci Banku Zachodniego WBK i Societe Generale wydali rekomendacje „kupuj” dla Energi. Pierwszy wycenił akcje spółki na 10,2 zł, drugi na 9 zł. To wciąż więcej od kursu giełdowego, który ostatnio rośnie jak na drożdżach. W piątek pomogły mu słowa ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego, o tym, że spółki energetyczne nie będą już finansowały kopalni. Wchodząc na giełdę pod koniec 2013 r. Energa zapowiadała się jako typowa spółka dywidendowa. Pierwsze wypłaty wynosiły 1 oraz 1,44 zł na akcję co oznaczało kilkunastoprocentową stopę dywidendy. W 2016 r. wypłata spadała do 49 groszy, co przełożyło się na i tak wysoką stopę dywidendy, przekraczającą 6 proc. Strategia z listopada 2016 r. każe w praktyce pożegnać się z wypłatami dla akcjonariuszy.

„Polityka dywidendowa zostanie dostosowana do potrzeb finansowych procesu inwestycyjnego, w którym zakończenie ponoszenia najbardziej znaczących wydatków przewiduje się w 2023 r. Jednocześnie dezaktualizacji uległy zapisy dotyczące deklarowanych wypłat dywidendy zawartych w prospekcie emisyjnym spółki, zatwierdzonym przez Komisję Nadzoru Finansowego 15 listopada 2013 roku” — zadeklarowała spółka. Zdaniem analityków, to nie powód, by przekreślić gdańską firmę. — Zero dywidend to nowa norma w Polsce, więc należy szukać spółek z największą wartością wewnętrzną, zaczynając od wartości aktywów regulowanych — uważa Bartłomiej Kubicki z Societe Generale.

— Dla braku dywidend nie mam kontrargumentu i w pełni zgadzam się z tym, że spółki z sektora użyteczności publicznej powinny dzielić się zyskami. Nie zakładam jednak dywidend z Energi do 2023 r., podobnie jak z Tauronu i Enei — mówi Paweł Puchalski z Banku Zachodniego WBK. Jego zdaniem, za inwestycją w Energę przemawia głównie obecna wycena na tle innych polskich spółek z sektora. Podobnie na sprawę patrzy Bartłomiej Kubicki. Według niego wartość wewnętrzna Energii to 5,4 mld zł. Rynkowa to obecnie 3,2 mld zł. Jedynie Energa jest też wyceniana przez rynek poniżej wartości wewnętrznej. — Wskaźnikowo Energą handluje się 20-30 — proc. taniej niż innymi spółkami energetycznymi.

Samo wyrównanie wycen powinno dać Enerdze solidny wzrost — dodaje Paweł Puchalski. Specjalista przyznaje jednak, ze w aż tak optymistyczny scenariusz nie wierzy. Stawia raczej na to, że wyceny się wyrównają, bo Energa trochę podrożeje, a PGE, Tauron i Enea potanieją. Energa może podrożec ze względu na przepływy pieniężne — zdrowe jak na branżę, którą reprezentuje. To pochodna tego, że spółka zajmuje się głównie dystrybucją energii elektrycznej. Jej wytwarzanie ma dla niej niewielkie znaczenie. Strategia spółki zakłada jednak, że poniesie ona połowę nakładów na budowę elektrowni w Ostrołęce o mocy 1000 MW.

— Jeśli pominąć inwestycje w energię odnawialną — które albo wygenerują pozytywną wartość bieżącą netto po wygraniu przez Energę aukcji, albo których zwyczajnie nie będzie — to cash flow może być bliski zera w najbliższych latach, jako że znaczne nakłady na elektrownię w Ostrołęce zaczną się dopiero w 2019 r. — tłumaczy Paweł Puchalski. Analityk BZ WBK przypomina też, że Energa rozwiązała rezerwę związaną z Elektrownią Ostrołęka. — Pozwala to przypuszczać, że ceny dostaw węgla do Ostrołęki, jakie Energa wynegocjowała z Polską Grupą Górniczą, są korzystniejsze niż można było się spodziewać, co w mojej ocenie pozytywnie wpływa na opłacaność projektu Ostrołęka — wyjaśnia Paweł Puchalski. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Energa warta uwagi nawet bez dywidendy