Fundusze Skarbca zarabiają na przyszłości

Mateusz C. Wojtala
opublikowano: 09-07-2019, 22:00

Choć minione półrocze było dobre dla funduszy inwestycyjnych, to zysk przekraczający 25 proc. przyniosły tylko rozwiązania giełdowego TFI

Inwestorzy w Stanach Zjednoczonych zastanawiają się, co robić. Z jednej strony dostają świetne dane z rynku pracy, na którym w czerwcu pojawiło się 224 tys. stanowisk, znacząco więcej, niż oczekiwali ekonomiści. Z drugiej jednak strony coraz więcej ekspertów i instytucji wieszczy zbliżający się kryzys. Do grona pesymistów dołączył bank Morgan Stanley, który zmniejszył zaangażowanie w globalne akcje do najniższego poziomu od pięciu lat. Analitycy banku wskazują na zbyt wygórowane prognozy zysków spółek i oczekiwania luźniejszej polityki monetarnej oraz pogarszające się wskaźniki PMI. Jednak zarządzający Skarbca TFI nie zaprzątają sobie tym głowy.

— Nie podchodzimy do inwestowania z perspektywy całego rynku. Świat uporczywie patrzy na giełdy z punktu widzenia makroekonomicznego, gdzie wpływ na indeksy mają tysiące czynników, a ostatecznie i tak niewiele osób wyciąga z tego szumu słuszne wnioski. My wolimy spojrzeć na to, co dzieje się pod maską. Najważniejsza jest selekcja. Nie próbujemy przewidzieć hossy czy bessy na całym rynku, natomiast staramy się znaleźć kolejny wyjątkowy biznes. Taki, który obroni się w każdym otoczeniu — mówi Michał Cichosz, zarządzający w Skarbcu TFI.

Paradoks gry

Choć ta opinia brzmi trochę górnolotnie, to zarządzającego bronią osiągnięte wyniki: trzy fundusze Skarbca TFI w minionych sześciu miesiącach osiągnęły ponad 25-procentową stopę zwrotu. Rekordzista — Skarbiec Spółek Wzrostowych — dał zarobić 41,2 proc., przy średniej dla grupy wynoszącej 14,5 proc. Wszystkie trzy to fundusze akcyjne globalnych rynków rozwiniętych, za które odpowiada zespół złożony z Bartosza Szymańskiego, Tomasza Piotrowskiego, Pauliny Brandstatter i Michała Cichosza. Ostatnie trójka jest odpowiedzialna za te fundusze zaledwie od początku roku.

— Wyniki w pierwszym półroczu są rezultatem reorganizacji portfela, jaką przeprowadziliśmy na początku 2019 r. Jej celem była chęć zarobienia na nowym trendzie, który dostrzegamy. Jest nim digitalizacja w sektorze przedsiębiorstw. Ostatnie 10 lat to okres intensywnej cyfryzacji, ale dotyczącej konsumenta. Sądzimy, że rewolucja, która przyniosła nam nowoczesne media, e-commerce czy serwisy streamingowe, już się w dużej mierze dokonała. Natomiast w segmencie korporacyjnym ona się dopiero zaczyna. To tam naszym zdaniem będą największe zwyżki wielu nowych biznesów w ciągu najbliższych lat i na tej wizji opiera się nasz obecny portfel — ujawnia Michał Cichosz.

Jak dodaje zarządzający, może to być dobry kierunek inwestycyjny na czasy zbliżającego się spowolnienia czy kryzysu. Po pierwsze, produkty cyfrowe nie są sprzedawane w formie fizycznej, czyli nie ma problemu narastających zapasów. Spada ryzyko niewstrzelenia się w popyt i łatwiej prognozować sytuację takich podmiotów. Dodatkowo wojna handlowa nie powinna w nie silnie uderzyć, bo cła nakłada się raczej na towary fizyczne. Nowoczesne rozwiązania cyfrowe ograniczają też koszty w przedsiębiorstwach.

W pogarszającym się otoczeniu gospodarczym każda firma będzie do tego dążyć. Jak podkreśla Michał Cichosz, branża cyfrowa w sektorze przedsiębiorstw to rynek potencjalnie kilkukrotnie większy od np. rynku digitalizacji mediów w ostatnim dziesięcioleciu. Przedsiębiorstwa w niej działające są jednak mniej znane, bo nie mają z nimi kontaktu statystyczni konsumenci. Są też jeszcze na wczesnym etapie rozwoju. Na przykład jeszcze kilka lat temu mało kto słyszał o Netflixie. Zdaniem Michała Cichosza, patrząc na to, jaki dynamiczny rozwój ta firma osiągnęła przez ostatnie 5 lat, podobnych historii, ale w segmencie korporacyjnym, może być dużo.

Szukając lidera

Filozofię, którą kieruje się zespół Skarbca, niezależnie od położenia geograficznego czy sektora, Michał Cichosz zawiera w trzech parametrach: wzrost, efektywność i jakość.

— Po pierwsze patrzymy, czy przychody i przepływy pieniężne spółki mogą rosnąć przynajmniej w tempie 20 proc. rocznie. Mamy wtedy sygnał, że działa ona albo na innowacyjnym rynku, który gwałtownie się rozwija, albo na tradycyjnym i nasyconym, ale stworzyła nowe rozwiązanie, która pozwala dynamicznie zabierać udziały innym uczestnikom— mówi Michał Cichosz.

Drugim elementem jest efektywność, która według zarządzającego dla kapitałów powinna oscylować w granicach 30-40 proc. Przy średniej w gospodarce wynoszącej mniej niż 10 proc. jest to jasny znak, że przedsiębiorstwo lepiej gospodaruje środkami od innych. Ostatnim takim wskaźnikiem jest jakość, którą zespół mierzy przepływami pieniężnymi na tle wyników księgowych.

— Gotówka jest dla nas ważniejsza niż zysk, bo uwiarygadnia model biznesowy i redukuje ryzyko tzw. papierowych zysków. Dodatkowo przy analizowaniu spółki kierujemy się strategią bottom-up, czyli właśnie zaczynamy od modelu biznesowego i jego założeń — tłumaczy Michał Cichosz.

Jak zaznacza, cały czas powstają nowe produkty, które same się sprzedają i dotyczą takich obszarów, jak analiza danych, optymalizacja kosztu działów zakupów wewnątrz firm, programowania baz danych czy indywidualizacji reklam (connected TV).

— Nieważne, czy mamy szczyt koniunktury, spowolnienie czy kryzys. W każdym otoczeniu makroekonomicznym rodzą się liderzy. Istnieje tylko kwestia ich znalezienia. Trzeba zwracać uwagę na nowe trendy. Uważamy, że rynek akcji będzie się jeszcze jakiś czas dobrze zachowywał, ale liderzy będą inni — podsumowuje Michał Cichosz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mateusz C. Wojtala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu