Gazele zanurzyły się w gospodarczym pesymizmie

  • Jacek Kowalczyk
28-12-2012, 00:00

Szefowie firm oceniają swoje perspektywy najgorzej od trzech lat — wynika z badania „PB”

Rok 2012 zaczął się dla Gazel Biznesu całkiem nieźle. Choć w 2011 r. ekonomiści zapowiadali spowolnienie gospodarcze, niczego takiego ciągle nie było widać. Sytuacja w strefie euro nieco się uspokoiła, a polska gospodarka nadal rozwijała się w dość szybkim tempie, blisko 4 proc. W dodatku zbliżały się mistrzostwa Euro 2012, więc optymizm udzielał się wszystkim, również przedsiębiorcom. Badanie „PB” prowadzone wśród Gazel pokazywało, że w pierwszych dwóch kwartałach 2012 r. nastroje przedsiębiorców stopniowo się poprawiały (odsetek firm, które oczekiwały poprawy swojej sytuacji, wzrósł z 25 do 34 proc., a odsetek tych, które spodziewały się pogorszenia, spadł z 26 do 14 proc.).

Nadzieja prysła

Ten optymizm jednak w połowie roku zaczął się kruszyć. Obawy o rozwój sytuacji w Eurolandzie wróciły, mistrzostwa piłkarskie pod względem biznesowym rozczarowały, a — co gorsza — polska gospodarka zaczęła wyraźnie hamować. Zimnym prysznicem były przede wszystkim opublikowane pod koniec sierpnia i listopada dane o polskim PKB, pokazujące znaczne spowolnienie gospodarcze (dynamika roczna obniżyła się z 3,5 do 2,4 proc., a następnie do 1,4 proc.). Oznaczało to, że koniunktura słabnie szybciej, niż prognozowała to większość ekonomistów. Ponadto dane pokazały, że główne źródła spowolnienia leżą nie w strefie euro (z tym od lat polska gospodarka radziła sobie bez większych problemów), ale na rodzimym rynku. Dynamika konsumpcji zaczęła się obniżać, firmy zaczęły ograniczać inwestycje w sprzęt i hale produkcyjne, a sektor publiczny — w związku z cyklem wdrażania funduszy unijnych — był już zmuszony zmniejszać skalę nakładów na infrastrukturę. Widząc te dane, ekonomiści zaczęli znacząco korygować w dół swoje prognozy (większość zatrzymała się na poziomie poniżej 2 proc. na 2012 r.). W mediach znowu pojawiły się nagłówki o rozpoczynającej się kolejnej fali spowolnienia gospodarczego w Polsce. Niektórzy ekonomiści zaczęli wręcz ostrzegać, że nasza gospodarka może otrzeć się o recesję. Pesymizm dotarł też do Gazel Biznesu. Według badania „PB”, w trzecim kwartale wskaźniki nastrojów szefów firm gwałtownie się pogorszyły. Odsetek firm oczekujących poprawy sytuacji spadł z 34 do 18 proc., a odsetek firm spodziewających się pogorszenia urósł z 14 do 34 proc. Nigdy w ponad trzyletniej historii badania Gazele nie miały równie pesymistycznych prognoz.

Znikąd pomocy

Pesymizm szefów firm to zła wiadomość dla gospodarki, bo doświadczenie pokazuje, że nastroje przedsiębiorców to zwykle samosprawdzająca się przepowiednia. Jeśli właściciele przedsiębiorstw spodziewają się pogorszenia koniunktury, przestają inwestować i zwiększać zatrudnienie, więc gospodarka rzeczywiście siada. Czy obecny pesymizm jest uzasadniony? Można zastanawiać się, czy skala obaw nie jest przesadzona, ale ogólny kierunek prawdopodobnie jest słuszny. W polskiej gospodarce rozpoczął się okres dość słabej koniunktury. Z czterech najważniejszych motorów gospodarki, aż trzy są zepsute (konsumpcja oraz inwestycje prywatne i publiczne), a czwarty — handel zagraniczny — działa na połowę mocy (eksport jest słaby, ale jeszcze mocniej hamuje import, co wspiera gospodarkę, bo robi więcej miejsca rodzimej produkcji). Ten marazm potrwa jeszcze prawdopodobnie kilka kwartałów i wyciągnie nas z niego dopiero ożywienie w strefie euro. Kiedy ono nastąpi? Ekonomiści mają nadzieję, że sygnały odbicia zobaczymy w drugiej połowie przyszłego roku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Gazele zanurzyły się w gospodarczym pesymizmie