GPW nie nadążą za innymi giełdami

Przemysław Gerschmann
04-07-2012, 00:00

GIEŁDA

Wczorajsza sesja była kolejną, kiedy to warszawskie indeksy pozostawały w tyle za zachodnioeuropejskimi. O ile wielokrotnie w przeszłości spadki na polskiej giełdzie były tłumaczone złymi nastrojami w Europie, tak teraz krajowi inwestorzy z dużą powściągliwością podążają za pozostałymi parkietami. Przede wszystkim warto zauważyć, że choć unijny szczyt zakończył się sukcesem, to kilka kwestii nadal budzi niepewność. Nadal nie wiadomo, jak dokładnie będą przeprowadzane interwencje z funduszy EFSF/ESM. Bezpośrednie dokapitalizowanie banków ma być możliwe dopiero po roztoczeniu nad nimi unijnego nadzoru, ale data jego sformowania nie została jasno określona. Ponadto w oświadczeniu ze szczytu wspomniano o tym, że banki wymagające dokapitalizowania będą musiały spełnić określone warunki — ale nie sprecyzowano jakie. Największym problemem Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego (EMS) jest fakt, że nie ma on jeszcze dostępu do gotówki, a jej szacowana ilość może nie wystarczyć na zaspokojenie ewentualnych potrzeb Hiszpanii i Włoch. Co ważne, w poniedziałek Finlandia i Holandia zadeklarowały, że zablokują możliwość dokonywania zakupów obligacji zagrożonych krajów strefy euro na rynku wtórnym przez Europejski Mechanizm Stabilizacyjny, o czym poinformował fiński rząd. Niechęć do tej operacji wcześniej wyrażały też Niemcy.

Kolejną przyczyną słabszego zachowania się krajowej giełdy może być spadek awersji do ryzyka w Europie. W ostatnim czasie bowiem przez część rynków Polska była postrzegana jako kraj gwarantujący bezpieczne inwestycje. Po zapewnieniu, że hiszpańskie banki będą uratowane, a fundusze EFSF/ESM będą mogły skupować obligacje zagrożonych bankructwem krajów, inwestorzy wyraźnie odetchnęli z ulgą i ruszyli na zakupy na giełdach w Paryżu, we Frankfurcie, w Mediolanie, Madrycie i Londynie. Swojego rodzaju papierkiem lakmusowym nastrojów giełdowych nadal są rentowności 10-letnich obligacji państw najbardziej zagrożonych. W przypadku Hiszpanii i Włoch spadają one sukcesywnie, po tym jak w zeszłym tygodniu odnotowywały alarmujące poziomy. O spadku awersji do ryzyka świadczy także sytuacja na rynku walutowym, gdzie inwestorzy ponownie kupują

euro, choć kurs EUR/USD nie ustanowił nowych wierzchołków po wzroście z piątku. Umacnia się też złoty.

Gorsze zachowanie się polskiej giełdy w stosunku do zagranicznej może też być wywołane powrotem krajowego rynku w centrum uwagi. Dotychczas inwestorów absorbowały najpierw problemy Grecji, a potem Hiszpanii, a teraz, gdy unijni politycy kupili sobie czas i względny spokój na giełdach, ponownie możemy skupić się przede wszystkim na sytuacji krajowych spółek. A ta nie jest dobra, w szczególności jeśli spojrzymy na nurkujące notowania spółek z branży budowlanej. Wiele niepewności budzą też losy tego sektora w obliczu zakończenia EURO 2012 i zdjęcia z polityków, samorządowców i samych wykonawców presji czasu. Ponadto recesyjne odczyty przemysłowych indeksów PMI dla większości unijnych państw (w tym Polski) zmuszają do korekty oczekiwań co do pozostałych dwóch kwartałów tego roku, a co za tym idzie prognozowanych wyników spółek. W najbliższych dniach najważniejszymi wydarzeniami z punktu widzenia inwestujących na warszawskim parkiecie będą decyzje w sprawie stóp — dzisiejsza Rady Polityki Pieniężnej oraz jutrzejsza Europejskiego Banku Centralnego.

Przemysław Gerschmann

Deutsche Bank PBC

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przemysław Gerschmann

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / GPW nie nadążą za innymi giełdami