GPW wesprze nie tylko potrzebujących

opublikowano: 07-05-2019, 22:00

Giełda zapłaci 12 domom maklerskim za analizy 40 spółek. Co czwarta z nich ma i bez tego co najmniej czterech analityków

Znane są już wszystkie szczegóły programu wsparcia analitycznego finansowanego przez GPW. Zgodnie z zapowiedziami giełda zapłaci za to, że domy maklerskie będą analizować 40 spółek z indeksów mWIG40 i sWIG80. Analizy te będą ogólnodostępne. Czy jednak sam program rzeczywiście zwiększa tzw. pokrycie analityczne? Izabela Olszewska, członkini zarządu GPW, przyznaje, że z 40 spółek zakwalifikowanych do programu tylko 10 dotychczas w ogóle nie posiadało pokrycia analitycznego, a kolejnych 12 współpracowało tylko z jednym analitykiem. Ze statystyk agencji Bloomberg wyłania się podobny obraz: w czterdziestce jest siedem spółek, którymi nie zajmuje się żaden analityk, i 12, którymi zajmuje się jeden. Jedenaście spółek jest jednak w obszarze zainteresowania czterech lub więcej biur maklerskich. Rekordzistą — Eurocashem — zajmuje się aż 16 analityków. Ponad 10 analityków monitoruje też Bogdankę. Co do zasady, ich raporty są dostępne dla klientów biur maklerskich zatrudniających analityka. Przy takiej mnogości nawet inwestorowi indywidualnemu nietrudno jednak do nich dotrzeć.

— Należy podkreślić, że analizy sponsorowane przez GPW będą dostępne dla wszystkich inwestorów od momentu ich publikacji, a więc stanowi to istotną zaletę w porównaniu do raportów publikowanych z opóźnieniem przez brokerów. W tym programie wszyscy inwestorzy traktowani są przez GPW jak klienci premium — podkreśla Paweł Lasiuk, rzecznik prasowy GPW.

GPW przyznaje, że kryteria udziału w programie spełniło 107 ze 120 spółek z indeksów mWIG40 i sWIG80. Jednak samą chęć zorganizowania przez giełdę analityka dla spółki zgłosiło…

Giełda zarabia. A brokerzy?

Efekt jest taki, że niektórym brokerom giełda zapłaci za analizowanie spółek, którymi inni zajmują się na własny koszt. Koresponduje to z głosami, jakie pojawiły się po samym ogłoszeniu programu, a sugerującymi, że nie chodzi w nim o realne zwiększenie pokrycia analitycznego, ale poukładanie się giełdy z domami maklerskimi, które narzekają, że giełda zarabia, podczas gdy im trudno wyjść na zero.

Zagregowana strata domów maklerskich w 2018 r. na działalności podstawowej wyniosła 215,6 mln zł. To, że branża była ostatecznie 165 mln zł na plusie, wynikało z innej aktywności. Sama GPW wypracowała zaś w 2018 r. rekordowy zysk netto w wysokości 183,7 mln zł. Po uwzględnieniu sprzedaży udziałów w Aquis Exchange byłby on zbliżony do zysku wszystkich polskich domów maklerskich razem wziętych. Należy też pamiętać, że spora część biznesu GPW to Towarowa Giełda Energii. Niewątpliwie jednak sytuacja GPW jest lepsza od domów maklerskich.

Jedni są, innych nie ma

Za analizowanie każdej z 40 spółek GPW przekaże domom maklerskim 50 tys. zł netto. Niewątpliwie nie poprawi to kondycji brokerów, ale warto się zastanowić, za co giełda płaci. Raport inicjujący ma mieć nie więcej niż 20 stron (nie licząc not prawnych), a jego publikowana dwa razy do roku aktualizacja nie więcej niż 10 stron. Raport musi zawierać cenę docelową, prognozy finansowe na trzy lata do przodu, opis czynników ryzyka i strategii. To w zasadzie to samo co rekomendacje, które domy maklerskie dystrybuują wśród swoich klientów, tyle że rekomendacje mają zazwyczaj małe kilkadziesiąt stron. Vestor DM, który — poza zwykłymi rekomendacjami — zapewnia pokrycie analityczne mniejszych spółek za ich pieniądze w sposób podobny do oczekiwanego przez giełdę, ma zaś wobec klientów niższe oczekiwania finansowe, choć aktualizacje raportów publikuje częściej. W programie GPW nie uczestniczy zaś w ogóle. Nie udało nam się uzyskać od brokera odpowiedzi na pytanie — dlaczego. Również w Wood & Company, Alior Banku i BNP Paribas Bank Polska nie odpowiedziano nam, czy instytucje te zgłosiły się do programu. Dwa ostatnie nie publikują rekomendacji, podobnie zresztą jak biuro maklerskie ING Banku Śląskiego.

— W naszej opinii nie spełniamy kryteriów i to było powodem braku zgłoszenia — informuje Marcin Słomianowski, dyrektor biura maklerskiego ING Banku Śląskiego.

Podstawowym kryterium było zatrudnianie przez brokera co najmniej trzech analityków i wydanie w 2018 r. analiz co najmniej 10 spółek spoza indeksu WIG20. GPW nie odpowiedziała, jak interpretuje ten fragment regulaminu. Rzecznik GPW podkreśla jednak, że wszystkie dopuszczone do programu domy maklerskie zadeklarowały spełnianie warunków. Poza grupą brokerów wydających klasyczne rekomendacje, do programu zostały zakwalifikowane DM Banku BPS i Millennium DM, o których rekomendacjach od kilku lat nikt nie słyszał.

— Uważamy, że założenia programu nie zostały wypaczone, a program spełnia swoje założenia. Głównym jego celem jest wzrost liczby spółek będących przedmiotem analizy, co udało się spełnić, bowiem 10 spółek do tej pory nie miało żadnego analityka, 12 kolejnych miało jednego. Drugim celem jest wzrost liczby oraz dostępności publikowanych analiz dostępnych dla inwestorów, zarówno w języku polskim, jak i angielskim. Liczymy na to, że połączenie obu czynników przełoży się na wzrost zainteresowania rynkiem kapitałowym i spółkami, które do tej pory mogły pozostawać poza radarem inwestorów. To nowatorski i pilotażowy program, którego założenia były wspólnie wypracowane z domami maklerskimi. Dyrektywa MiFID II wprowadziła rozdzielenia opłat za przesyłanie zleceń i przygotowywanie analiz, przez co zmniejszyła się szczególnie liczba małych i średnich spółek objętych profesjonalną analizą — komentuje Paweł Lasiuk.

OKIEM INWESTORA

Mamy zastrzeżenia

JAROSŁAW DOMINIAK, prezes Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych

Nasze stowarzyszenie od kilku lat zwracało uwagę, że słabe pokrycie analityczne małych i średnich spółek nie przyczynia się do zwiększenia zainteresowania giełdą wśród inwestorów indywidualnych. Dlatego bardzo pozytywnie oceniamy inicjatywę podjętą przez giełdę, jak również pomysł płacenia za przygotowywanie analiz mniejszych spółek. W naszej ocenie analizy powinny jednak objąć znacznie większą liczbę firm giełdowych, a udział w ich tworzeniu nie powinien być ograniczony wyłącznie do biur maklerskich. Po pierwsze takie rozwiązanie eliminuje z grupy podmiotów, które mogłyby zapewnić pokrycie analityczne, niezależne podmioty niebędące biurem maklerskim, a zatrudniające analityków, którzy posiadają właściwe kompetencje, nierzadko potwierdzone np. certyfikatami doradcy inwestycyjnego, czy też CFA. Po drugie biorąc pod uwagę kwotę, jaką GPW zamierza płacić za każdy raport, pewne jest, że podmioty niebędące biurami maklerskimi, a spełniające kryteria kompetencyjne mogłyby w ramach wygospodarowanej przez giełdę kwoty zapewnić przygotowanie co najmniej 2-3-krotnie większej liczby analiz, co byłoby korzystne zarówno dla spółek, jak i inwestorów.

c3b39424-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu