Hossa wróci, ale potencjał maleje

W najbliższych miesiącach inwestorzy powinni nadal stawiać na aktywa ryzykowne, zabezpieczając się jednak przed scenariuszem negatywnym.

Od 23 stycznia, kiedy WIG20 po korekcie o dywidendy nieznacznie poprawił rekord wszech czasów, wskaźnik jest najgorzej spisującym się ze wszystkich głównych indeksów giełdowych na świecie. Zdaniem Bartłomieja Chyłka, szefa analityków NN Investment Partners, ta słabość jest przejściowa, a dobra koniunktura powinna utrzymać się do jesieni.

— Na słabość warszawskich blue chipów w lutowej korekcie złożyły się kwestie związane zarówno z fundamentami i nastrojami inwestorów, jak i z różnicami w składzie indeksów — twierdzi Bartłomiej Chyłek, który był gościem rozmowy transmitowanej na pb.pl oraz na profilu fejsbukowym „PB”. Nastawieniu do banków zaszkodziły sygnały o odsuwaniu się momentu zaostrzenia polityki pieniężnej (było ono już uwzględnione w prognozach wyników), wyniki spółek z branży dóbr konsumenckich ucierpiały na wzroście kosztów pracy, a marże rafinerii poszły w dół, bo są wyrażone w dolarze. Dodatkowo spółki technologiczne, które okazały się odporne na korektę, mają znikomy wpływ na polskie indeksy (około 1 proc., w porównaniu z 20 proc. dla rynków wschodzących). Mimo to w perspektywiecałego roku WIG i WIG20 powinny zyskać od 5 do 10 proc., co jest uwarunkowane prognozami 5-procentowego wzrostu zysków spółek.

— W ostatnich pięciu latach zachowanie indeksów było ściśle związane z fundamentami. Dlatego jest mało prawdopodobne, by indeksy zakończyły ten rok na minusie — przewiduje Bartłomiej Chyłek. Jego zdaniem, w dającej się przewidzieć przyszłości kontynuowane będą główne tendencje, obserwowane na globalnych rynkach w ubiegłym roku. Fed najprawdopodobniej trzykrotnie podwyższy stopy procentowe, ale dzięki zaufaniu inwestorów do elastyczności decydentów nie spowoduje to większych zawirowań ani na rynkach obligacji, ani akcji. Inwestorzy powinni dalej grać pod powrót inflacji, co jest widoczne od końca 2016 r. i objawia się lepszym zachowaniem rynków wschodzących niż dojrzałych (dzięki większemu udziałowi spółek surowcowych), lepszym zachowaniem giełd akcji na tle rynków obligacji (przez wzrost rentowności) oraz lepszym zachowaniu spółek z sektorów cyklicznych wobec defensywnych (dzięki wzrostowi przychodów).

— Działa tu mechanizm, w którym sięganie do mniej atrakcyjnych złóż oraz presja płacowa podbijają koszty wydobycia surowców, to przekłada się na inflację, a skutkiem są wyższe globalne stopy procentowe — tłumaczy Bartłomiej Chyłek.

W perspektywie kilku miesięcy ekspert radzi przyjąć strategię nastawioną na utrzymanie się dobrych perspektyw gospodarczych. W portfelu akcje powinny odpowiadać za 40 proc., surowce za kolejne 40 proc., a jako zabezpieczenie przed niezrealizowaniem się tego scenariusza warto dodać 20 proc. obligacji. Taka struktura oznacza, że łącznie 80 proc. portfela to aktywa nastawione na utrzymanie dobrej koniunktury rynkowej, a 60 proc. — na pozytywny scenariusz dla rynków wschodzących. Głównym zagrożeniem dla korzystnego scenariusza dla krajowego rynku akcji są tymczasem zawirowania globalne.

— Stany Zjednoczone mają problem z bliźniaczymi deficytami, budżetowym i na rachunku bieżącym. Zarówno tam, jak i w Chinach pogłębia się problem zadłużenia przedsiębiorstw. W przypadku Państwa Środka chodzi o akcję kredytową, w Stanach Zjednoczonych spółki skupują akcje i wypłacają dywidendy, zwiększając dźwignię finansową przez emisję obligacji — zauważa Bartłomiej Chyłek.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Hossa wróci, ale potencjał maleje