Inwestorzy przeproszą się z europejskimi akcjami

Europejskie akcje należą do aktywów o najlepszych perspektywach, uważa Steve Cordell z towarzystwa Schroders.

Ożywienie gospodarcze w Europie będzie powolne, jednak dno koniunktury zostało już najprawdopodobniej osiągnięte, a za inwestycjami w europejskie akcje przemawiają relatywnie niskie wyceny, uważa Steve Cordell, zarządzający tą grupą aktywów w towarzystwie Schroders. Jeśli do tego dodać łagodną politykę Europejskiego Banku Centralnego oraz perspektywę szybszego wzrostu zysków firm niż za oceanem, to akcje z dojrzałych rynków europejskich należy uznać za klasę aktywów o jednych z najlepszych obecnie perspektyw.

— Przedłużanie się recesji w Europie nie jest scenariuszem, którego należałoby się szczególnie obawiać. Banki odpisały większość złych długów i znacznie poprawiły swoją pozycję kapitałową, więc są dużo bardziej odporne niż jeszcze w 2012 r. — mówi Steve Cordell.

Spadek presji inflacyjnej (od 2012 r. oczekiwania inflacyjne na kolejne dwa lata obniżyły się o połowę i nieznacznie tylko przekraczają 1 proc.) stwarza perspektywę długotrwałego utrzymywania przez EBC łagodnej polityki pieniężnej. To powinno pobudzić wzrost i zachęcić inwestorów do lokowania kapitału w akcjach. Dodatkowo, europejskie instrumenty udziałowe są wyjątkowo atrakcyjnie wyceniane, zwłaszcza wobec obligacji ze Starego Kontynentu.

— W poprzednich kryzysach obserwowaliśmy jednoczesne załamanie indeksów giełdowych i mocne spadki rentowności obligacji. Teraz obniżeniu rentowności papierów dłużnych towarzyszy zaledwie korekta na rynkach akcji. Reakcja inwestorów powinna jednak być taka sama — będą sprzedawać obligacje i kupować akcje — uważa Steve Cordell.

Jego zdaniem, wyceny akcji są również korzystne na tle wycen akcji amerykańskich. Wskaźnik cena/zysk w Europie wynosi 14, podczas gdy za oceanem sięga 17. Według specjalisty, takie dyskonto nie jest jednak uzasadnione, a europejskie spółki mają średnio 24-procentowy potencjał zwyżki, zanim ich wyceny osiągną poziom, notowany przeciętnie w historii. System bankowy jest już zdrowy (efektem jest to, że po raz pierwszy od pięciu lat banki mogą się finansować na rynku taniej niż korporacje z innych sektorów), a wzrost zysków europejskich spółek będzie w przyszłym roku szybszy niż spółek amerykańskich (będzie to możliwe między innymi dzięki osłabieniu euro).

— Nigdy nie było jeszcze tak dużej różnicy w zyskowności spółek europejskich i amerykańskich jak obecnie. Ta luka powinna się zamknąć w ciągu kolejnych pięciu lat. Pierwsze przypadki podnoszenia prognoz obserwujemy już teraz, a to oznacza, że rynek najprawdopodobniej znajduje się w punkcie zwrotnym — zauważał ekspert Schrodersa.

Steve Cordell zaleca przeważanie spółek cyklicznych i należących do branży finansowej. Najbardziej atrakcyjnymi rynkami są według niego Hiszpania, Włochy i Francja, podczas gdy najmniejszy potencjał dostrzega w Wielkiej Brytanii, Szwajcarii i krajach skandynawskich. Będące w ofercie polskich towarzystw fundusze europejskich rynków rozwiniętych dały od początku roku zarobić od 0,8 proc. do niespełna 3 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Inwestorzy przeproszą się z europejskimi akcjami