Kryzys nie wywróci rynku

opublikowano: 06-09-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Dostępność mieszkań jest niska, a liczba budów spada. Przedstawiciele branży twierdzą jednak, że dramatu nie ma, a gorszy czas trzeba wykorzystać na stworzenie nowych ram regulacyjnych

Stopy procentowe rosną, możliwość uzyskania kredytu hipotecznego się skurczyła i wielu wieści nadejście okresu głębokiej dekoniunktury na rynku mieszkaniowym. Podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu w ramach debaty "Kogo będzie stać na mieszkania" eksperci zastanawiali się, jak obecne otoczenie wpłynie na ceny - i co trzeba zrobić, by Polakom łatwiej było znaleźć cztery kąty.

- Jak się zachowają ceny mieszkań? Teraz można tylko rzucić monetą: jak wypadnie orzeł to wzrosną, a jak reszka - spadną. Wypadł orzeł, będzie drożej - demonstrował Dariusz Blocher, szef rady nadzorczej Budimexu.

Mieszkaniowy deficyt

Polska na tle regionu wypada słabo pod względem dostępności mieszkań. Raport na ten temat przygotowała właśnie Szkoła Główna Handlowa i Forum Ekonomiczne.

- Zwyczajowo dostępność mieszkań oblicza się biorąc pod uwagę ceny nieruchomości w konkretnych okresach i średni dochód mieszkańców. Jeśli weźmiemy pod uwagę ten wskaźnik, to w całej Europie Środkowej i Wschodniej prócz Bułgarii dostępność mieszkań przez ostatnie pół dekady spadała - tłumaczył dr Adam Czerniak ze Szkoły Głównej Handlowej.

Można też wykorzystać inny wskaźnik - sprawdzić, jak duże mieszkanie może kupić na kredyt osoba ze średnim dochodem.

- Pod tym względem Polska wypada najsłabiej w regionie, bo mamy restrykcyjną politykę makroostrożnościową. O ile w ultraliberalnej Bułgarii kupić można było mieszkanie dwustumetrowe, to w Polsce jedynie sześćdziesięciometrowe. Ten wskaźnik praktycznie nie drgnął od 2016 r. do końca 2021 r. W tym roku oczywiście runął - zacieśnienie polityki pieniężnej, wzrost oprocentowania kredytów i zacieśnienie warunków ich udzielania przez KNF sprawiły, że w Polsce w praktyce osoba ze średnim dochodem nie jest w stanie pozwolić sobie na kawalerkę na kredyt - mówił Adam Czerniak.

Debata
Debata
Podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu eksperci zastanawiali się, jak obecne otoczenie wpłynie na ceny - i co trzeba zrobić, by Polakom łatwiej było znaleźć cztery kąty
Marek Wiśniewski

Gorszy okres

Szef rady nadzorczej Budimeksu uspokajał, że kryzysy na rynku nieruchomości się zdarzają i teraz tragedii nie będzie.

- Obecną sytuację na rynku mieszkaniowym porównywano już do wzburzonego oceanu, ja bym mówił raczej o wzburzonym Morzu Śródziemnym. Fale nie są aż tak duże, to nie jest tsunami, nie ma co dramatyzować. Bez wątpienia natomiast trudno przewidzieć przyszłość i trzeba przygotować się na gorszy czas. Po rekordowym roku 2021, gdy wybudowaliśmy w Polsce najwięcej mieszkań w przeliczeniu na 1000 mieszkańców w całej Unii Europejskiej, teraz - zwłaszcza patrząc na dane z ostatnich miesięcy - widać już wyraźne spowolnienie. I ta gorsza koniunktura jeszcze trochę potrwa, należy się przygotować na półtora roku niepewności - mówił Dariusz Blocher.

Jego zdaniem ten czas trzeba wykorzystać na poprawę regulacji, by w okresie lepszej koniunktury dało się budować szybciej i taniej. Rząd twierdzi, że poprawia wszystko cały czas.

- My proponujemy politykę deregulacji i przede wszystkim uważamy, że naszym zadaniem jest zwiększenie podaży mieszkań na rynku. Wyniki naszej polityki są zresztą widoczne. W 2016 r., gdy uruchamialiśmy Narodowy Program Mieszkaniowy, w Polsce było średnio 367 mieszkań na 1000 mieszkańców wobec średniej unijnej na poziomie 435. Naszym celem było dojście do średniej unijnej w 2030 r. i już jesteśmy na poziomie ponad 400 mieszkań na 1000 mieszkańców. Gdyby nie wojna, to cel osiągnęlibyśmy w kilka lat. Trzeba pamiętać, że obecne spowolnienie wynika z problemów globalnych, wygenerowanych w Rosji. My teraz szukamy rozwiązań tych problemów, by ci, którzy chcą kupić mieszkania, mogli to zrobić. Nie mogę za dużo powiedzieć, ale prezes Jarosław Kaczyński już zapowiedział, że pracujemy nad rozwiązaniem takim, by nawet w trudnych warunkach można było wziąć kredyt i kupić mieszkanie -- mówił Piotr Uściński, wiceminister rozwoju i technologii.

Regulacyjne niuanse

A konkretnie? Krystyna Wąchała-Malik, szefowa PFR Nieruchomości, wskazywała m.in. na potrzebę ograniczenia stronom możliwości składania skarg i zażaleń w procedurze budowlanej.

- Co do zasady powinno to być podobne do procesu upadłościowego - tak, by ograniczona do minimum została liczba skarg składanych w złej wierze, co znacznie przyspieszy realizację inwestycji. Potrzebne są też regulacje zachęcające do budowania na wynajem. Są ciekawe pomysły np. we Francji, gdzie wprowadzono możliwość odliczania od podatków kwot, przeznaczanych na budownictwo na wynajem, co sprawia, że tym segmentem zainteresowały się nie tylko fundusze. Przy okazji trzeba pracować nad tym, by ceny najmu nie galopowały- mówiła szefowa PFR Nieruchomości.

Weź udział w konferencji online “Kontrakty budowlane”, 28-29 września 2022 >>

Adam Czerniak wobec efektów rządowych programów był krytyczny.

- To jest niezależne od ekip rządzących. Od lat mamy politykę dotowania kredytów hipotecznych, która doprowadziła nas do momentu, w którym trzeba było wymusić wakacje kredytowe na bankach, bo inaczej masa gospodarstw domowych nie poradziłaby sobie ze wzrostem stóp procentowych. Trzeba przede wszystkim skończyć z wpychaniem ludzi w dług na 30 lat i programami, na których korzystają tylko w początkowych okresach wąskie grupy konsumentów. Nie fetyszyzujmy też liczb - nie chodzi o to, by mieć średnio tyle samo mieszkań, co w UE, tylko o to, żeby mieć takie mieszkania, których ludzie potrzebują. A ludzie potrzebują mieszkań większych i to powinny uwzględniać polityki rządowe - mówił Adam Czerniak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane