Kryzysowe porządki Jak kostki domina

Izabela Tadra
opublikowano: 20-01-2009, 00:00

Miała być remedium na kryzys, okazuje się jego skutkiem — konsolidacja branży deweloperskiej wkrótce się rozpocznie.

Przejęcia w branży deweloperskiej są nieuniknione

Miała być remedium na kryzys, okazuje się jego skutkiem — konsolidacja branży deweloperskiej wkrótce się rozpocznie.

W połowie 2007 r., kiedy inwestowanie w nieruchomości kojarzyło się z wielkimi zyskami, głosy o uporządkowaniu rynku cieszyły ekspertów, deweloperów, budowlańców i ich klientów. Przewidywano, że branżę opanuje tylko kilku najlepszych graczy. Pozostałe firmy miały być przejęte przez największych polskich inwestorów lub wykupione przez kapitał zagraniczny. Ale rewolucji nie było. Duże firmy zamiast przejmować mniejsze, skoncentrowały się na gromadzeniu gruntów pod inwestycje.

Jak kostki domina

W okresie dobrej koniunktury pojawiło się wiele małych firm i niedoświadczonych inwestorów, których głównym kapitałem były wpłaty klientów. Spadek zakupów mieszkań i kryzys finansowy uniemożliwiły im dalszą działalność.

— Konsolidacja, która niewątpliwie nastąpi, będzie wynikiem kryzysu ekonomicznego, a nie dążenia deweloperów i budowlańców do jednoczenia sił i kapitału. I nie należy się spodziewać dużej liczby fuzji i przejęć. Spora grupa firm po prostu wycofa się z działalności — uważa Jacek Bielecki, główny ekspert Polskiego Związku Firm Deweloperskich.

Nie musi to być rynkowa drobnica, bo — zdaniem Jacka Bieleckiego — małe firmy deweloperskie często lepiej radzą sobie niż te, które nie są w stanie udźwignąć zobowiązań i inwestycji.

— Na przejęcia i fuzje był świetny czas dwa lata temu, kiedy opłacało się budować i można było znaleźć dobrego partnera. Dziś, a nawet już w trzecim kwartale ubiegłego roku, budowanie przestało się opłacać. I będzie jeszcze gorzej — twierdzi Jacek Bielecki.

Jego zdaniem, kurczenie się rynku doprowadzi także do spadku konkurencyjności, na czym ucierpią klienci.

Zimny prysznic

Analitycy są wiekszymi optymistami niż praktycy. Już kilka tygodni temu mówili o ewentualnej konsolidacji rynku jako o remedium na kryzys, a nie jego pokłosiu. Na razie zdania nie zmieniają.

— Przedsiębiorstwa, które nie radzą sobie w trudnej sytuacji, zostaną przejęte. Jest silna grupa firm dysponujących kapitałem, krajowym i obcym, która może sobie na to pozwolić i ma na to ochotę. Niestety, będą to raczej brutalne przejęcia, a nie fuzje, bo tych dokonuje się z równorzędnym partnerem. Na razie nie zanotowano jednak żadnej poważnej tran- sakcji — mówi Tomasz Puch, analityk Jones Lang LaSalle.

Unika jednak snucia scenariuszy przejęć, bo ich liczba i charakter będą zależały od sytuacji kredytowej.

— Pod koniec marca dużo łatwiej będzie przewidzieć kierunek porządkowania się rynku. Na pewno dużo ciekawszą i opłacalną opcją jest przejmowanie przez dewelopera innego dewelopera wraz z jego zakontraktowanymi lub planowanymi inwestycjami, niż na przykład włączenie do portfela firmy budowlanej. Chociażby dlatego, że często dużo bardziej opłacalne jest wynajmowanie takiej firmy, niż jej posiadanie — tłumaczy Tomasz Puch.

Jego zdaniem, nie należy straszyć masowymi upadłościami. Podkreśla, że rozpoczęte projekty na pewno zostaną ukończone. Potwierdza to inny, pragnący zachować anonimowość, ekspert, który mówi o tym, że banki nie mają ochoty na przejmowanie inwestycji zadłużonych deweloperów i wolą złagodzić im warunki spłat.

To tylko kwestia czasu

Alan Colquhoun

dyrektor zarządzający DTZ w Polsce oraz Europie Środkowej i Wschodniej

Nie sądzę, byśmy byli świadkami konsolidacji firm doradczych i agentów działających w branży nieruchomości. Możliwe jednak, że jedna lub dwie mniejsze firmy będą zmuszone do zakończenia działalności. Połączenia lub przejęcia nie przynoszą firmom deweloperskim korzyści z tytułu konsolidacji działalności, ale myślę, że będziemy obserwować powstawanie przedsięwzięć typu joint venture. Na tej zasadzie będą łączyć siły np. deweloperzy i inwestorzy, by ułatwić zdobycie źródeł finansowania. Banki będą wymuszały konsolidację przy pojedynczych projektach, gdy deweloperom skończą się pieniądze. Wtedy te projekty zostaną sprzedane inwestorom z wystarczającymi środkami na kontynuowanie inwestycji. Obecnie nie ma wielu przykładów sprzedaży nieruchomości wymuszonej trudną sytuacją, wielu obserwatorów rynku uważa jednak, że to tylko kwestia czasu.

Izabela Tadra

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Izabela Tadra

Polecane