Kurs Grupy Azoty stanął na rozdrożu

opublikowano: 28-06-2017, 22:00

Jedna transakcja i wycena nawozowego holdingu stała się dla niektórych analityków okazyjna. Dla innych wciąż jest drogo. A w tle jest jeszcze podaż dużej puli akcji

Prawie 9 proc. potaniały w środę akcje Grupy Azoty. Tarnowska spółka kontroluje zakłady w Puławach i Policach, stanowiąc trzon polskiej branży nawozowej. Jest też jednym z większych producentów nawozów w Europie. Przecenę wywołała sprzedaż w procesie przyspieszonej budowy księgi popytu połowy akcji Grupy Azoty posiadanych dotychczas przez Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju (EBOR). Przed transakcją zainicjowaną we wtorek po zamknięciu notowań miał on 5,7-procentowy udział w kapitale spółki.

— Przecena jest całkowicie powiązana z transakcją sprzedaży przez EBOR. Jest to duży pakiet, jeśli zestawimy ze średnim obrotem. W ciągu ostatniego kwartału dzienny wolumen to tylko około 50 tys. akcji, więc uplasowanie w krótkim terminie pakietu prawie trzech milionów akcji wymaga znacznego dyskonta — komentuje Dominik Niszcz, analityk Raiffeisen Centrobanku.

— Bank jako aktywny akcjonariusz mniejszościowy wspierał transformację Grupy Azoty w bardziej zintegrowanego, zorientowanego na rynek i skutecznego producenta chemikaliów. Bank nadal wspiera firmę finansowaniem dłużnym i liczy na dalszą współpracę. Wierzymy, że sprzedaż akcji prze EBOR powinna być korzystna dla lokalnego rynku kapitałowego poprzez zwiększenie liczby akcji Grupy Azoty w wolnym obrocie i jest dowodem na atrakcyjność Polski dla inwestorów instytucjonalnych — komentuje Grzegorz Zieliński, dyrektor regionalny EBOR na Polskę i kraje bałtyckie.

EBOR został akcjonariuszem Grupy Azoty w 2013 r., płacąc 52 zł za akcję. Zakładając, że kurs ustabilizował się wczoraj na poziomie, po jakim sprzedawał akcje, na każdej zarobił około 12 zł. Do tego należy doliczyć 1,04 zł dywidend.

Od 55 do 77 zł za akcję

Średnia tegorocznych wycen analityków dla Grupy Azoty to 66,79 zł za jedną akcję. Najwyżej ceni papiery spółki Dominik Niszcz z Raiffeisena, najniżej — Tomasz Kasowicz z PKO Banku Polskiego. Pierwszy zaleca akumulowanie papierów i przypisuje jednemu walorowi wartość 77 zł, drugi radzi sprzedawać z ceną docelową 55 zł.

— Co prawda ten rok w nawozach ciągle jest trudny, ale wydaje się, że jesteśmy bliżej dołka w długoterminowym cyklu. Przyrost podaży mocy produkcyjnych wpływa negatywnie na marże. Jednak od przyszłego roku liczba nowych projektów w nawozach azotowych istotnie spadnie i lata 2018-20 mogą przynieść zwyżki marż, biorąc pod uwagę, że popyt globalny stabilnie rośnie — tłumaczy Dominik Niszcz. Specjalista zwraca uwagę, że ostatnio pozytywnie zaskoczył segment tworzyw sztucznych, w którym po latach strat spółka pokazała solidne zyski.

— Oprócz poprawy sytuacji rynkowej do poprawy zysków w tym segmencie przyczyni się też instalacja poliamidu. To klasyczne wydłużenie łańcucha wartości dodanej. Pewne obawy ciągle budzi projekt zgazowania węgla, w sprawie którego nie znamy jeszcze szczegółów. Natomiast PDH w wersji rozszerzonej o instalację polipropylenu może budować istotną wartość dla akcjonariuszy w dłuższym terminie, mimo znaczących nakładów inwestycyjnych — wyjaśnia Dominik Niszcz.

Mimo wyraźnie niższej wyceny z pozytywnym obrazem segmentu tworzyw sztucznych zgadza się Tomasz Kasowicz. Zwraca uwagę, że globalna podaż kaprolaktamu jest ograniczona, a rynek oczekuje, że sytuacja ta utrzyma się przez pewien czas z uwagi na planowane i trwające przestoje w fabrykach Europy i Azji. Tego samego dopatruje się w przypadku poliamidu.

c3b39424-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Analityk przypomina jednocześnie, że popyt na nawozy na rynku polskim jest niski ze względu na pogodę i stosunkowo niewielki udział gospodarstw rolnych o powierzchni przekraczającej 50 ha. W rentowność biznesu nawozowego uderzają zaś wyższe niż rok temu ceny gazu. Obawia się też nowych unijnych limitów zawartości kadmu, które zwiększa koszty produkcji nawozów fosforowych. Polska i kilka innych krajów sprzeciwia się nowej regulacji, a sama decyzja w tej sprawie zapadnie jesienią 2017 r.

— Zatwierdzenie nowych limitów zawartości kadmu w nawozach fosforowych przez Unię Europejską może wesprzeć rosyjski sektor nawozowy, a potencjalnie zmusić Grupę Azoty do szukania nowych i droższych źródeł fosforytów poza Afryką. Afrykańskie złoża fosforytów cechują się znacznie wyższą zawartością kadmu niż rosyjskie. Nowe limity zawartości kadmu byłyby złą wiadomością dla Polic oraz Puław — tłumaczy Tomasz Kasowicz.

Szachy z 20-procentowym pakietem

Inwestorzy indywidualni zainteresowani akcjami chemicznego holdingu muszą się liczyć z jeszcze jednym problemem o rosyjskim rodowodzie. Papiery, które rzucił na rynek EBOR, to część z 12,1 proc. akcji, które skarb państwa sprzedał po podporządkowaniu zakładu w Puławach fabryce w Tarnowie (obecnie Grupa Azoty).

Fuzja była odpowiedzią na przymiarki do przejęcia kontroli nad Tarnowem przez rosyjski koncern nawozowy Acron. Skarb państwa mógł sobie jednak pozwolić na sprzedaż akcji, bo korzystając z posiadanej przewagi, tak zmienił statut spółki, że żaden inny akcjonariusz nie może wykonywać więcej niż 20 proc. z ogólnej liczby głosów. Sprawa zakładów w Tarnowie wywołała zresztą serię podobnych zmian statutowych w innych spółkach z dużym udziałem państwa.

— To była jedna z metod obrony przed wrogim przejęciem i przykład Grupy Azoty wskazuje, że okazała się skuteczna.Acron do dziś nie zdołał nawet wprowadzić swojego reprezentanta do rady nadzorczej — komentuje przedstawiciel jednej z instytucji finansowych. Acron wciąż ma jednak duży pakiet akcji Grupy Azoty.

Po symbolicznym zmniejszeniu zaangażowania w maju 2016 r. zszedł poniżej 20 proc., ale wciąż kontroluje 19,5 proc. kapitału. W marcu 2017 r. Aleksander Popov, przewodniczący rady dyrektorów Acronu, w wywiadzie dla agencji Interfax powiedział, że Acron nie prowadzi rozmów na temat sprzedaży akcji Grupy Azoty, „chociaż teoretycznie trzymanie ich w portfelu na dłuższą metę nie ma sensu”.

Otwarte pozostaje więc pytanie, co zrobi Acron i jak wpłynęłoby na kurs rzucenie na rynek tak dużego pakietu — nawet w procesie przyspieszonej budowy księgi popytu. Jednorazowa sprzedaż przez EBOR niespełna 3 proc. zmniejszyła przecież wartość spółki o prawie 9 proc. Acron ma zaś w zanadrzu o wiele większy pakiet.

— Wiele też zależy od tego, czy akcje Acronu trafiłyby na rynek jednorazowo czy w kilku transzach. Istotny jest też kurs odniesienia. Jeśli kurs giełdowy wynosiłby 60 zł albo mniej, to potencjalni kupcy mogliby nie oczekiwać dużego dyskonta, bo wycena i tak byłaby relatywnie atrakcyjna. Gdyby kurs był wyższy niż 70 zł, to rynek oczekiwałby dużej bonifikaty — uważa Łukasz Prokopiuk, analityk DM Banku Ochrony Środowiska, który akcje Grupy Azoty wycenia na równe 70 zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu