Leszczyński: w ciągu 2-3 lat wprowadzimy PBP Bank na giełdę

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 28-10-2010, 06:38

Bank Polskiej Przedsiębiorczości skoncentruje się tylko na obsłudze firm i samorządów. Za dwa lata ma trafić na  giełdę – zapowiada Grzegorz Leszczyński, prezes IDMSA.

„Puls Biznesu”: Dostaliście wczoraj zgodę KNF na przejęcie WestLB. Podobno będzie się on nazywał teraz Polski Bank Przedsiębiorczości.

Grzegorz Leszczyński, prezes IDMSA: Tak, rozważamy taką nazwę.

Język można sobie na niej połamać.

Będziemy posługiwać się skrótem PBP Bank. Zresztą nazwa ma drugorzędne znaczenie. Liczy się biznes, klienci. Nazwa utrwala się przez biznes. Gdy kupowaliśmy Krakowski Dom Maklerski wiele osób pytało co to za jakaś regionalna firma. Potem, gdy po dwóch latach, zmienialiśmy nazwę na IDM ci sami ludzie mówili, po co zmieniać tak dobrą nazwę.

Skoro biznes się liczy się przede wszystkim, to czym będzie zajmować się nowy bank.

Nie jest naszym zamiarem robienie żadnych rewolucji i zamierzamy kontynuować strategię w zakresie obsługi dużych korporacji. Rozwiniemy też działalność w nowych segmentach.

WestLB obsługiwał korporacje, które często były klientami niemieckiej matki.

Nie tylko. Ma w portfelu również duże polskie firmy. Aczkolwiek, część dużych kredytów konsorcjalnych szła na książkę spółki-matki. Zarząd banku wciąż utrzymuje z tymi klientami bardzo dobre relacje. Nie widzimy też przeszkód, żeby nadal organizować kredyty konsorcjalne. Z nowej oferty mamy produkty dla dużych samorządów: województw, miast: kredyty oraz obligacje długookresowe z terminem zapadalności 5-7 lat. Interesują nas projekty związane z energią odnawialna, konwencjonalną, transportem, komunikacją. Tu możemy zaoferować finansowanie o zapadalności w okresie 10-12 lat. Będziemy też organizować misje obligacji przychodowych dla miast i spółek komunalnych. Mamy ponadto w ofercie obsługę w zakresie finansowania krótkoterminowego, dyskonto faktur. Podobną ofertę mamy dla mniejszych samorządów.
W sektorze przedsiębiorstw interesują nas małe i średnie firmy, jednak bez mikrofirm. Chcemy tez utrzymać w portfelu zagranicznych klientów. Mamy obecnie około 50 niemieckich firm, które chcą mieć bank, do prowadzenia interesów w Polsce.
W przypadku MSP będziemy stawiać na krótkoterminowe lnie kredytowe, zarządzanie gotówką, finansowanie eksportu, forfaiting, factoring.

Jakie firmy bierzecie na celownik?

Spółki giełdowe, również te, które obsługujemy. Widzimy tutaj duże możliwości osiągnięcia efektów synergii. Mówimy o średnim kliencie i kredytach od kilku do kilkudziesięciu milionów złotych.

Zarząd zostaje ten sam?

Chcemy, żeby kierownictwo pracowało w niezmienionym składzie.

Będziecie dokapitalizowywać bank?

Nie ma takiej potrzeby. Bank ma dobre współczynniki, wysokie kapitały i dostęp do gotówki.

Kiedy zaczniecie działalność?

Pierwsze transakcje pojawią się po przejęciu banku i zgodach nadzoru. To zajmie kilka tygodni.

W tym roku?

Na pewno tak.

Bank ma jeden oddział, będziecie budować sieć?

 W chwili obecnej nie przewidujemy budowy sieci..

Jakie synergie są między grupą a bankiem?

IDEA TFI, daje możliwość inwestowania środków, IDMSA zapewnia duże zaplecze nowych klientów korporacyjnych.

Kiedyś, gdy chcieliście budować bank od podstaw, tych synergii było chyba więcej. Pomysł był taki, żeby crossować usługi bankowe i brokerskie. Macie zamiar obsługiwać klientów detalicznych?

Nie będziemy prowadzić bankowości detalicznej. Chcemy wykorzystać doświadczenie banku i skoncentrować się na obszarze bankowości korporacyjnej.

Jak duży bank chcecie zbudować?

Z 250 mln zł kapitałów można wygenerować sumę bilansową rzędu kilku miliardów złotych. Dobre banki generują zwrot na kapitale na poziomie 30 proc. Zatem zysk w granicach 75 mln zł jest możliwy do wypracowania. A to jest spora suma pieniędzy.

Takie cele wyznaczacie zarządowi?

ROE powyżej 30 proc. jest bardzo ambitnym założeniem, ale satysfakcjonujące będzie  20 proc. co jest możliwe do osiągnięcia.

20 proc. to raczej w dobrych czasach.

Mamy dobre czasy. Popatrzmy na najlepsze banki w Polsce jak sobie radzą. Główne problemy sektora wynikały z rezerw, jakie trzeba było zawiązać na złe kredyty. Nasz bank jest czyściutki, nie ma żadnych rezerw. W porównaniu z innymi bankami ma czystą kartę i świetny start. Żeby rozpocząć działalność nie potrzebuje dużych wydatków na pozyskanie klientów, nie ma potrzeby organizowania dużej kampanii, bo ma zaplecze do naszej grupy. Dlatego koszty pozyskania klientów powinny być stosunkowo niskie.

Ale popyt na finansowanie ze strony firm nie jest duże.

Popyt jest spory. Problem jest po stronie banków, które zaostrzyły kryteria. Jeśli chodzi o klientów, to drzwi się nie zamykają, tak duże jest zapotrzebowanie na kredyt. Koniunktura jest bardzo dobra. Banki skoncentrowały się jednak na rezerwach i wyostrzyły procedury kredytowe.

Czy coś się zmieniło w ustaleniach z waszym partnerem w biznesie bankowym, funduszem Abris?

Nie. Kupujemy bank, w ciągu dwóch-trzech lat wprowadzamy go na giełdę, partner decyduje kiedy i w jakim stopniu wychodzi z inwestycji. My zostajemy jako inwestor strategiczny.

Czy wprowadzicie kogoś do zarządu banku?

Nie planujemy zmian w zarządzie.

Macie jakieś akwizycyjne plany?

Jesteśmy bardzo aktywni. Cały czas pracujemy nad nowymi projektami i mam nadzieję, że w niedługim czasie poinformujemy o nowych znaczących inwestycjach.

Będziecie potrzebować partnerów.

Tak, mamy wielu partnerów i zdobywamy nowych.

Co to za nabytki?

Nie chcę jeszcze ujawniać szczegółów.

Rozmawiał Eugeniusz Twaróg

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane