Lotte Wedel chce mocno utyć

opublikowano: 28-04-2022, 18:15
aktualizacja: 28-04-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Producent czekolady kończy wart 300 mln zł plan inwestycyjny i już myśli, co dalej. Skłania się ku akwizycji, ale nie wyklucza budowy fabryki – jednak nie w Świdnicy, gdzie trzymał grunt przez dekadę.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jakimi wynikami Wedel zakończył 2021 r.
  • jak idzie mu rozwój Pijalni Czekolady
  • jak bardzo chce urosnąć w 2022 r. i w jaki sposób chce to osiągnąć
  • dlaczego zrezygnował z planu budowy fabryki w Świdnicy
  • gdzie szuka firmy do przejęcia i kiedy najpóźniej zamierza wybrać cel
  • czy Wedel może zmienić właściciela lub zadebiutować na GPW

Obchodzący 171-lecie Lotte Wedel wie, jak robić masę. W 2021 r. planował przekroczyć 800 mln zł przychodów. Skończyło się jednak na 789,5 mln zł (+5,8 proc. r/r) przy 71,1 mln zł zysku operacyjnego (+5,9 proc.) i 55,2 mln zł netto (-0,1 mln zł).

– Byliśmy blisko, niemniej w ubiegłym roku wciąż odczuwaliśmy negatywne skutki pandemii. Dla naszego właściciela, Lotte, najważniejszy jest jednak zysk operacyjny, a na tym poziomie zrealizowaliśmy plan z nawiązką – komentuje Maciej Herman, dyrektor zarządzający Lotte Wedel.

Szeroka oferta na trudne czasy:
Szeroka oferta na trudne czasy:
Lotte Wedel, którym kieruje Maciej Herman, sprzedaje przede wszystkim czekoladę w tabliczkach i ptasie mleczko, ale też praliny, batony, cukierki i ciastka. Podkreśla, że zróżnicowane portfolio pomogło mu łagodniej od części konkurentów przejść przez pandemię. Gdy z powodu ograniczenia spotkań towarzyskich i rzadszych zakupów spadła sprzedaż pralin i batonów, pomogły m.in. gorzkie czekolady do wypieków.
Marek Wiśniewski

Fabryki w Świdnicy nie będzie

Spółka realizuje wart 300 mln zł plan inwestycyjny na lata 2019-21, co przeciąga się z przyczyn administracyjnych. Wykonana już część dotyczy m.in. automatyzacji produkcji, dzięki której wzrosła wydajność zakładu. Większość budżetu pochłonie jednak nowy budynek, powstający w miejscu dawnych silosów do przerobu kakao – nieużywanych od prawie 20 lat.

– Obiekt będzie miał siedem kondygnacji naziemnych i jedną podziemną. Będzie pełnił zarówno funkcję produkcyjną – z nowoczesnymi liniami – jak i komercyjną, którą jeszcze przygotowujemy. W lutym doszło do symbolicznego wbicia łopaty, a efekty będą widoczne na początku 2024 r. – mówi Maciej Herman.

Nowy zakład będzie mniejszy od istniejącego – firma zyska niespełna 3 tys. m kw. – ale mocy produkcyjnych wystarczy do 2027 r. Mniej więcej w 2025 r. Wedel musi więc mieć gotowy plan na lata 2028+. W obecnej lokalizacji nie ma miejsca na rozbudowę, więc jedną z opcji jest budowa fabryki gdzie indziej. Grunt firma kupiła już w 2011 r., tuż po przejęciu przez Lotte, z planami wprowadzenia portfolio japońskiego właściciela.

– Lotte w zakresie czekoladowych tabliczek czerpie z naszego know-how, ponieważ japońscy konsumenci nie są przyzwyczajeni do wielu wariantów, a w polskich hipermarketach mamy ich ponad 200. Jest natomiast trzecim graczem na świecie – po Wrigleyu i Mondelezie – w kategorii gum do żucia, specjalizuje się też w ciekawych typach ciastek i cukierków nieczekoladowych. Testowaliśmy kilka lat temu jego produkty, ale Polakom nie przypadła do gustu ich konsystencja i smaki. Poza tym rynek ciastek w naszym kraju jest mocno rozdrobniony i trudno zdobyć na nim silną pozycję – mówi szef Wedla.

Spółka przez lata szukała więc innych możliwości. W międzyczasie w Wałbrzyskiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej ulokowało się mnóstwo firm. Zaostrzyła się konkurencja o pracowników, więc nieruchomość straciła dla Wedla na atrakcyjności, dlatego sprzedał ją w drugiej połowie 2021 r.

Jesteśmy gotowi na różne scenariusze, trudno jednak cokolwiek przewidzieć, ponieważ koszty rosną z tygodnia na tydzień. Jeśli ta tendencja się utrzyma, to praktycznie żaden polski producent żywności nie będzie miał szans na uzyskanie marży na poziomie poprzednich lat.

Maciej Herman
dyrektor zarządzający Lotte Wedel

Możliwa konsolidacja rynku słodyczy

Z powodu m.in. rosnących kosztów budowlanych spółka skłania się raczej ku przejęciu firmy mającej przestrzeń, którą można zaadaptować do produkcji czekolady. Otrzymuje oferty, ale żadna nie wpisuje się idealnie w jej wymagania. O ile na polskim rynku spożywczym dzieje się ostatnio dużo w zakresie przejęć – przykładami kupujących są Polmlek, Bakalland i Maspex – o tyle w branży słodyczy panuje posucha. Wyjątkiem jest inwestycja tureckiego producenta Kervan Gıda w giełdową spółkę ZPC Otmuchów.

– Kilku producentów należy do funduszy, które sondują rynek, jednak warunki nie są dla nas atrakcyjne, a właściciele innych firm nie są jeszcze zdeterminowani, by je sprzedać. W efekcie nie widzimy w kraju wielu potencjalnych celów, rozglądamy się więc w całej Europie Środkowej. Jeżeli wcześniej nie pojawi się ciekawa oferta, około 2024 r. skoncentrujemy się na poszukiwaniu celu akwizycyjnego – podkreśla Maciej Herman.

Planom spółki może sprzyjać ekstremalny ostatnio, w ocenie prezesa, wzrost kosztów prowadzenia działalności. To skutek wysokiej inflacji, drożejącej energii, osłabiania się polskiej waluty i kolejnych obciążeń podatkowych, a także konsekwencje wojny w Ukrainie – m.in. wzrost cen i ograniczona dostępność surowców, w tym pszenicy i oleju słonecznikowego.

– Mamy dopiero kwiecień, a wiele firm otwarcie mówi, że zakończy ten rok na minusie. Dla międzynarodowych koncernów będzie to zapewne mniejszy problem, ale wielu lokalnych producentów może wpaść w duże kłopoty płynnościowe, a to może prowadzić do bankructw i konsolidacji rynku. My, dzięki bardzo dobrym wynikom w ostatnich latach, jesteśmy zabezpieczeni finansowo – wyjaśnia menedżer.

Okiem eksperta
Słodka konsolidacja nieprzesądzona
Piotr Grauer
dyrektor w zespole deal advisory KPMG w Polsce
Słodka konsolidacja nieprzesądzona

Sektor słodyczy w Polsce jest mocno zróżnicowany. Są w nim segmenty mocno skonsolidowane lub wręcz zdominowane przez jednego-dwóch graczy, jak np. rynek gum do żucia czy batonów impulsowych. Po drugiej stronie są segmenty z dużo większą liczbą producentów, z których wielu ma krajowy rodowód. Przykładem może być rynek ciastkarski – transakcje na przestrzeni ostatniej dekady dotyczyły głównie jego. Można do nich zaliczyć zmianę właścicieli w firmach Delicpol i Dr Gerard oraz przejęcie przez tę ostatnią spółki Lider Artur.

Obecne zawirowania cenowe na rynkach surowcowych najbardziej dotkną firmy, które w dużym stopniu wykorzystują do produkcji zboża i produkty ich przemiału To dotyczy przede wszystkim właśnie segmentu ciastkarskiego, co może mieć wpływ na decyzje transakcyjne właścicieli firm. Z drugiej strony, patrząc na podobne sytuacje okołorynkowe z przeszłości – np. z roku 2007, gdy ceny większości surowców rolnych gwałtownie wzrosły – można przypuszczać, że większość spółek wybierze strategię dostosowania się i przeczekania trudnego okresu bez podejmowania decyzji o sprzedaży.

Rozwój eksportu i oferty

Wedel liczy w tym roku na dwucyfrowy wzrost przychodów, choć przyznaje, że to bardzo ambitny cel. Powodem jest całkowite wycofanie się z Rosji i Białorusi po ataku na Ukrainę. Firma podała w sprawozdaniu, że w Rosji może nie uzyskać spodziewanych w tym roku 10,4 mln zł, a w Ukrainie 5 mln zł.

Mimo to jednym z motorów wzrostu spółki ma być eksport – sprzedaje w ponad 60 krajach, a 90 proc. zagranicznych przychodów uzyskuje z siedmiu rynków, w tym USA, Niemiec i Wielkiej Brytanii. W 2021 r. wartość jej eksportu wzrosła o 3,2 proc., a udział sięgnął 10 proc. Polska eksportuje słodycze czekoladowe na potęgę – w 2020 r. nasi producenci sprzedali za granicę wyroby warte ok. 8,1 mld zł, co zapewniło im czwarte miejsce na świecie z 7,3-procentowym udziałem w globalnym eksporcie w tej kategorii.

– Eksport rozwijamy dwutorowo. Po pierwsze, poszerzamy ofertę i dystrybucję dla Polonii w USA, Wielkiej Brytanii i Irlandii. Po drugie, od kilku lat coraz intensywniej budujemy świadomość marki E. Wedel u zagranicznych konsumentów. Bliskie pod względem preferencji konsumentów są nam kraje Europy Środkowej i Wschodniej, ale mamy też wiele zaskakujących kierunków. Np. w Japonii bardzo dobrze przyjęły się nasze czekoladowe tabliczki, a dystrybutor z Sierra Leone sam trafił na naszą ofertę i wprowadził ją u siebie. W ciągu kilku lat chcemy zwiększyć udział eksportu do 15-20 proc. – mówi Maciej Herman.

Drugim czynnikiem napędzającym Wedla ma być rozbudowa oferty. Firma nie spodziewa się dynamicznych zmian w strukturze – filarami są tabliczki czekoladowe i ptasie mleczko. Latem 2021 r. producent wprowadził jednak nową linię batonów „Na dobre”, a od 2018 r. rozwija segment lodów, w którym dał sobie kilka lat na wypracowanie optymalnej oferty, by później dynamicznie zwiększać sprzedaż.

– W sprzedaży mamy kilkaset pozycji asortymentowych. Dodatkowo co rok wprowadzamy kilkadziesiąt produktów w ramach ofert czasowych. Polacy są dość mocno przywiązani do ulubionych smaków, ale coraz więcej konsumentów, zwłaszcza młodych, wybiera po prostu „coś słodkiego”, czego jeszcze nie próbowało. Ten trend będzie postępował. Z czasem może dojdziemy np. do sytuacji z Japonii, gdzie Lotte tylko dla jednej sieci handlowej przygotowuje 300 produktów rocznie na wyłączność jako oferty limitowane – mówi prezes Wedla.

Płynny biznes

Wedel rozwija równolegle, częściowo we franczyzie, Pijalnie Czekolady. Przejął je w 2014 r. i od tego czasu potroił liczbę lokali. W tym roku planuje otworzyć kilka następnych – będzie ich ok. 40. Trudne lata dla gastronomii przetrwał – jak zapewnia – dzięki efektywnemu modelowi biznesowemu i uruchomieniu sklepu internetowego, m.in. z ofertą upominkową dla firm.

  • W tym roku wróciliśmy już na przedpandemiczną ścieżkę wzrostu dynamika sprzedaży w marcu sięgnęła 400 proc. r/r, choć 2021 r. jest mało reprezentatywny. W najbliższych latach chcemy z tego segmentu uzyskiwać 1015 proc. przychodów, utrzymując poziom rentowności. Traktujemy go w dużej mierze jako narzędzie wizerunkowe, umacniające pozycję marki E. Wedel mówi Maciej Herman.

Przyszłość Wedla

Maciej Herman podkreśla, że Lotte to rodzinna firma, która oparła globalną strategię na akwizycjach lokalnych producentów i dystrybutorów. Przejęła na świecie już ponad 100 firm i żadnej z nich nie sprzedała, więc pomysłu pozbycia się Wedla nie ma.

– Poza tym, zdroworozsądkowo, Lotte nie miałoby ku temu powodów – jesteśmy bardzo rentowną spółką i od lat zwiększamy skalę działalności. W przyszłości Lotte planuje wprowadzić biznes japoński na giełdę w Tokio. Wedel na pewno nie wejdzie na giełdę w Polsce – deklaruje Maciej Herman.

Zaznacza, że 100 proc. zysku spółka reinwestuje w kraju, więc finansuje rozwój samodzielnie.

5kg

Mniej więcej tyle czekolady w ciągu roku spożywa średnio Polak, już od lat.

1,3tys.

Tylu pracowników zatrudnia Lotte Wedel.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane