MF: Odrzucenie podatku ekologicznego grozi postępowaniem przed KE

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 13-05-2005, 16:04

Odrzucenie przez parlament podatku ekologicznego, który ma zastąpić akcyzę na używane samochody, możeskutkować wszczęciem przez Komisję Europejską postępowania w sprawie zasad dotyczących sprowadzania aut do Polski - ocenia wiceminister finansów Jarosław Neneman.

Odrzucenie przez parlament podatku ekologicznego, który ma zastąpić akcyzę na używane samochody, możeskutkować wszczęciem przez Komisję Europejską postępowania w sprawie zasad dotyczących sprowadzania aut do Polski - ocenia wiceminister finansów Jarosław Neneman.

    "Gdy ten projekt zostanie przez parlament odrzucony, Komisja Europejska nie będzie mogła już dłużej się opierać i będzie musiała się sprawą zainteresować. Teraz KE mówi: nie interesujemy się sprawą, bo za chwilę ona umrze śmiercią naturalną. Ale gdy nie umrze, Komisja zacznie swoje procedury" - powiedział w piątek dziennikarzom wiceminister w Będzinie (Śląskie), gdzie spotkał się z pracownikami aparatu skarbowego.

    Neneman dodał, że jak dotąd Komisja Europejska, której przedstawiciele prosili wcześniej Polskę o wyjaśnienia w tej sprawie, nie podejmuje dalszych działań, wiedząc, że trwają prace nad podatkiem ekologicznym. Jeśli - jak mówił wiceminister - jego odrzucenie spowoduje reakcję KE, problem podatku tak czy inaczej powróci.

    Jego zdaniem, głosy wskazujące na nielegalność obowiązującej obecnie akcyzy są nieuprawnione, a ewentualne wątpliwości dotyczące tego rozwiązania mogą dotyczyć jedynie domniemanego utrudniania swobodnego przepływu towarów. Podatek, który ma zastąpić akcyzę, miałby definitywnie rozstrzygnąć te wątpliwości. 

    Według Nenemana, w ostatnim roku do Polski napłynął milion używanych samochodów, których właściciele musieli zapłacić związaną z tym akcyzę. Ubiegłoroczne wpływy budżetu z tego tytułu wyniosły ok. 1,4 mld zł. "Cóż to za utrudnianie przepływu towarów, skoro napłynęło milion samochodów? Gdybyśmy chcieli skutecznie to utrudnić, znaleźlibyśmy lepsze narzędzie" - powiedział.

    Jak zaznaczył, nowy podatek będzie promował rozwiązania ekologiczne, ponieważ osoby rejestrujące samochód będą płacić wyższe podatki za auta, które bardziej zanieczyszczają środowisko. Bardziej opłacalne będzie sprowadzanie aut 4-5 letnich, mniej opłacalne 10-letnich i starszych.

    Przed tygodniem, podczas pierwszego czytania rządowego projektu ustawy o podatku ekologicznym od samochodów, przeciwko niemu opowiedziały się SLD, PO, PiS, PSL, LPR i Samoobrona. Zdaniem wiceministra, wskazuje to na możliwość odrzucenia projektu już na początku drogi legislacyjnej, bez większej dyskusji.

    Według projektu, osoby rejestrujące samochód miałyby opłacać nowy podatek jednorazowo. Jego wysokość zależałaby od pojemności skokowej silnika i współczynnika zależnego od normy emisji spalin. Podatek dotyczyłby samochodów po raz pierwszy rejestrowanych w Polsce. Rocznie budżet miałby otrzymać z tego tytułu ok. 1 mld zł.

    Podatek ma także ukrócić patologie przy sprowadzaniu używanych samochodów do Polski, polegające na zaniżaniu ich wartości. Obecnie, aby płacić mniejszą akcyzę, jako wartość transakcji kontrahenci wpisują np. 1 euro. Podatek ekologiczny ma zastąpić akcyzę, która dla sprowadzanych z zagranicy używanych samochodów może wynosić nawet 65 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane