Mikulski: cały rynek gier wzajemnych i hazardu można uregulować na nowo

ISBnews
opublikowano: 31-01-2014, 11:45

Podczas pracy nad nowelizacją ustawy hazardowej w 2011 r. nie uwzględniono wszystkich konsekwencji wprowadzanych zmian. Dziś można albo przeprowadzić jej dogłębną zmianę, albo też uregulować funkcjonowanie całego rynku na nowo, uważa Robert Mikulski z kancelarii Stopczyk & Mikulski.

"Moglibyśmy głęboko popracować nad tą ustawą. Można też uregulować funkcjonowanie całego rynku na nowo" - powiedział Mikulski podczas debaty eksperckiej zorganizowanej przez agencję ISBnews.

Wskazał, że nowelizacja była pisana "pod wpływem emocji", nie było zdroworozsądkowego ocenienia, co tak naprawdę się stało. Wpływał na to fakt, że odbyła się "rozmowa na cmentarzu".

"Biorąc pod uwagę, jak szybko przygotowano tę ustawę, trzeba podkreślić, że zawsze trzeba przewidzieć skutki danej regulacji: w jaki sposób przełożą się na sposób prowadzenia biznesu, jakie będą koszty społeczne. Jest jeszcze kwestia konstytucyjna - czy dwutygodniowe vacatio legis było tu wystarczające?" - pytał mecenas.

Według niego, z pewnością można lepiej egzekwować prawo - np. izby celne mogłyby pracować bardziej efektywnie.

"Tu jest potrzebna praca u podstaw - pokazanie, że to nie jest specjalnie bardziej szkodliwe niż inne rodzaje działalności" - powiedział Mikulski. Uczestnicy debaty proponowali m.in. wyodrębnienie przepisów dotyczących firm bukmacherskich z ustawy o grach hazardowych.

"Nie dajemy płynąć środkom do sportu, a potem urządzamy konkursy typu 'szukamy polskiego Messiego'. A w sporcie wiele rzeczy wymaga subsydiowania. Popatrzmy, jak ogromne są np. kwoty potrzebne do wyszkolenia tenisty choćby z pierwszej '300' rankingu" - apelował mecenas.

Odniósł się także do propozycji blokowania stron bukmacherów, którzy nie są zarejestrowani w Polsce, a więc nie płacą tu podatków (i nie sponsorują polskiego sportu z części pozyskanych tu środków). Miał wątpliwości co do skuteczności takich blokad, choć wskazywał, że jest to rozwiązanie dopuszczalne pod względem prawnym.

Podkreślił, że wprowadzenie ograniczeń nie narusza nigdzie praw zapisanych w konstytucji - nie jest to bowiem ograniczenie dostępu do internetu i treści w nich zawartych. Państwo może reagować - to jest dominium państwa, stwierdził.

"Skoro mogła to zrobić Dania, mogła to zrobić Estonia, to nie wiem, dlaczego nie moglibyśmy skorzystać z rozwiązań, które już istnieją na rynku" - podsumował.

Według uczestników zorganizowanej przez agencję ISBnews debaty eksperckiej, blokowanie stron internetowych nielegalnych zakładów bukmacherskich jako pierwszy ruch i wyodrębnienie regulacji dotyczących tej branży z ustawy o grach hazardowych jako drugi ruch pozwolą na powrót strumienia środków finansowych od sponsorów do polskiego sportu. Oznaczałoby to korzyści finansowe w postaci m.in. zwiększonych wpływów do budżetu państwa z podatków (nawet po postulowanym obniżeniu stawki - dzięki efektowi skali) oraz z tytułu oszczędności, wynikających z poprawy stanu zdrowia społeczeństwa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: ISBnews

Polecane