MSP NIE DOKAPITALIZUJE SPÓŁEK CIĘŻKIEJ CHEMII

Anna Bytniewska
opublikowano: 07-11-2000, 00:00

MSP NIE DOKAPITALIZUJE SPÓŁEK CIĘŻKIEJ CHEMII

BM&F zdecydowanie odradza resortowi rozpoczynanie procesu konsolidacji

ZŁOTY ŚRODEK: Minister Andrzej Chronowski, wybierając strategię prywatyzacji chemii ciężkiej, będzie musiał znaleźć konsensus godzący teoretyczne rozwiązania z realiami tej branży. fot. GK

Niebawem minister skarbu zadecyduje o sposobie prywatyzacji sektora chemii ciężkiej. BM&F nie popiera lansowanej przez resort skarbu koncepcji połączenia czterech firm. Rozwiązaniem optymalnym miałoby być wprowadzenie inwestorów finansowych.

Zakłady Azotowe w Puławach, Kędzierzynie-Koźlu, Tarnowie i Zakłady Chemiczne w Policach czekają na ogłoszenie strategii prywatyzacyjnej.

MSP miało podjąć decyzję o sposobie prywatyzacji tych firm na przełomie października i listopada. Termin ten jednak uległ przesunięciu o dwa-trzy tygodnie.

— Jesteśmy już gotowi do rozpoczęcia procesu prywatyzacji tych czterech producentów. Dopracowania wymagają jednak szczegóły techniczne. Na razie obowiązuje nas tajemnica — mówi Aneta Kazieczko z Departamentu Spółek Strategicznych i Instytucji Finansowych MSP.

BM&F, doradca MSP przy prywatyzacji branży, ocenił negatywnie możliwość konsolidacji sektora.

Nie dla konsolidacji

Koronnym argumentem przeciwko temu procesowi był ogrom pracy i nakładów, jakich wymagałoby zespolenie czterech tak różnorodnych pod względem produkcji i sytuacji ekonomicznej podmiotów oraz brak czasu na takie działania. Tymczasem każda z czterech wytypowanych do prywatyzacji firm potrzebuje szybkich rozwiązań. Ich przedstawiciele podkreślają, że i tak jest już za późno na przeprowadzenie korzystnej dla Skarbu Państwa i zakładów prywatyzacji. Optymalne warunki istniały w latach 1995-96. Obecnie resort przewiduje, że zakończy prywatyzację czterech firm sektora chemii ciężkiej nie wcześniej niż w 2001 roku.

Z finansowym lepiej

Analitycy rynku twierdzą, że konsolidacja jest nie na rękę ewentualnym inwestorom branżowym. Oni najchętniej zaangażowaliby swój kapitał nie tyle w określone zakłady, ile w ich najbardziej rentowne działy. W przypadku ZA Puławy jest to produkcja nadboranu sodu, nadtlenku wodoru czy melaminy. W kędzierzyńskich Azotach zagraniczny kapitał kuszą alkohole OXO, w Policach — biel tytanowa, a w tarnowskich Azotach — kaprolaktam.

Minister Chronowski jednak przychylnym okiem patrzy na konsolidację i dlatego zdecyduje się na wpuszczenie inwestorów finansowych. Za udziałem w prywatyzacji sektora chemicznego tego typu podmiotów przemawiają także inne przesłanki. ZA Puławy boją się podziału majątku produkcyjnego. Nie chciałyby tego również ZCh Police. Zagraniczne koncerny od dawna polują na ich rentowną produkcję, mało interesując się nawozami.

Przedstawiciele firm mówią, że wejście inwestora branżowego oznaczałoby rezygnację z produkcji nawozów, a to pociągnęłoby za sobą dużą redukcję zatrudnienia.

Byt i świadomość

Mniej zdecydowane stanowisko w tej kwestii zajmują ZA Tarnów i ZA Kędzierzyn. Obie firmy mają mniej do stracenia, gdyż borykają się z zadłużeniem. Tarnowski producent ma do uregulowania w 2001 roku zobowiązanie rzędu 42 mln zł. W ubiegłym roku natomiast wyszedł ze strat sięgających jeszcze w 1998 roku ponad 76 mln zł. Dług Kędzierzyna w 1999 roku wyniósł 570 mln zł, z czego układem z wierzycielami zostało objęte ponad 321 mln zł. Spółka odnotowała również ujemny wynik netto.

W BM&F zasugerowano, że spółki chemiczne nie powinny raczej liczyć na dokapitalizowanie ze strony państwa. Tymczasem potrzeby inwestycyjne czterech spó- łek są ogromne. ZA Puławy szacują je na 200 mln USD (910 mln zł). Zdaniem doradcy prywatyzacyjnego, zarówno dofinansowanie jak i restrukturyzację należałoby więc pozostawić inwestorowi.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane